• 1
  • 2
  • 3
  • 4
środa, 19 kwiecień 2017 18:29

Cały czas dłubię w myślach

Napisane przez  MC

„Jeśli dobrze pamiętam, byłem chyba w trzeciej klasie szkoły podstawowej i wyrzeźbiłem Indianina z dzidą, siedzącego na kamieniu” tak wspomina początki swojej artystycznej pasji pan Andrzej Liczborowicz, lokalny rzeźbiarz augustowski. Siedzimy u niego w domu na Barakach, a zewsząd spoglądają na nas jego dzieła – ptaki, konie, postacie biblijne, marszałek Piłsudski i wiele innych.

Pan Andrzej snuje dalej opowieść o swoich początkach: „kiedy później pojechałem uczyć się do Gdańska, pewnego dnia wychowawca zobaczył, jak chłopaki oglądają tego Indianina pod ławką, wziął go i zapytał - kto to zrobił? Ktoś odpowiedział, że Liczborowicz. Wychowawca schował rzeźbę do szuflady, później chciał mi oddać, ale powiedziałem - dobra, niech pan weźmie w prezencie - artysta śmieje się do swoich wspomnień. „Od tego się zaczęło, potem po trochu, po trochu. I udoskonalałem swój styl, bo wcześniej był taki bardziej ciosany. Teraz choćbym chciał coś takiego zrobić, to i tak wychodzą rysy”.

Pani Teresa, małżonka artysty wydobywa na wierzch bardzo ważną dla niej rzeźbę. „Mąż podarował mi ją kiedyś na pamiątkę, jeszcze panną byłam”, wspomina. Pan Andrzej łapie się za głowę, gdy ogląda swoje juwenilia. „To już pięćdziesiąt lat prawie, jeszcze na złoto pomalowane”, komentuje je krytycznie, ale w jego oczach widać nostalgię. „Niektóre jeszcze pamiętają lata siedemdziesiąte”, klasyfikuje swoje kolejne, przyniesione przez żonę, budzące sentyment dzieła sprzed kilku dekad. Po chwili wraca do rekonstrukcji swojej drogi artystycznej.

W Olsztynie był przez trzy lata nauczycielem trzy lata (nauka zawodu). Ludzie, jadący na konkursy plastyczne, twórcy plakatów, rzeźbiarze, przyjeżdżali po niego do hotelu i zabierali ze sobą, na przykład na konkurs do Konina. „Tam też jakąś nagrodę zdobyłem, to był siedemdziesiąty drugi chyba”. Co później działo się w jego życiu?. Uprawiał sport, nurkowanie i podnoszenie ciężarów. Miał też firmę budowlaną. Jeździł na Zachód, ale jak mówi, im człowiek starszy, tym bardziej tęskni się za rodziną, za domem. „Gdybym nie zachorował, to nie wiem, czy bym rzeźbił”, przyznaje. „Teraz nikt nade mną nie stoi, nikt mi nie rozkazuje, a ja siedzę i sobie dłubię. Czasem się przejdę na rybki, ale jestem na rybach i myślę, co tu wydłubać nowego, coś, co się jeszcze nie robiło. Teraz szukam jakiegoś dobrego motywu, jakiejś batalistyki. Już się brałem do Bitwy pod Grunwaldem, ale to już robili...”

„Kiedyś trochę malowałem, ale wolałem rzeźbić. Czasami mnie bierze, żeby coś pomalować na desce, ale zaraz rozglądam się za dłutkiem. To moja życiowa pasja, zawsze to lubiłem, tylko czasu nie miałem. Nie mogę bez tego żyć, usiądę i już szukam nożyka i dłutka.” Rzeźby pana Liczborowicza nieraz doceniło jury konkursów rzeźbiarskich, organizowanych przez białostocki WOAK, gdzie augustowski artysta zdobywał nagrody i wyróżnienia.

Komentarze  

#1 Rena 2017-05-19 21:14
Pan Andrzej ma ogromny talent. Wyrzezbil dla mnie spora kolekcje ptakow i innych rzezb. Ciesze sie ze moglam o nim tutaj przeczytac. :) On sam powinien otworzyc jakis sklepik z pamiatkami.
Cytować

Dodaj komentarz

Jeżeli dodajesz komentarz jako "gość", pamiętaj że przed publikacją musimy go zatwierdzić (co może trochę potrwać).

Nie chcesz czekać na zatwierdzenie komentarza? Zaloguj się, wtedy komentarze będą publikowane automatycznie od razu po ich dodaniu przez Ciebie.


Kod antyspamowy
Odśwież

^ REKLAMA ^

Publikacje wg daty:

« Lipiec 2017 »
Pn Wt Śr Czw Pt Sb Nie
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zajazd WIWA
Inter Meble
^ REKLAMA ^
Euro Windows
Esotiq
KA-MIX
^ REKLAMA ^