• 1
  • 2
  • 3
środa, 10 kwiecień 2019 18:59

"To nie tylko jest kwestia pieniędzy" [WYWIAD]

Napisał

Zawód nauczyciela w ostatnich dniach pojawia się w mediach wyjątkowo często. Wiele mówi się o strajku, o zaangażowaniu pracowników oświaty, o ich wpływie na funkcjonowanie państwa. Kwestią sporną pozostają również zarobki polskich nauczycieli, które są szeroko przez społeczeństwo komentowane. Pojawia się też temat godzin pracy...  
O tym wszystkim porozmawialiśmy z panią Alicją Chraboł, wieloletnią nauczycielką języka polskiego i języka niemieckiego w Zespole Szkół Ogólnokształcących w Sejnach. Zapraszamy do lektury!

Co zdecydowało o tym, że chciała pani zostać nauczycielem?
Może to zabrzmi patetycznie, ale odkąd pamiętam, zawsze chciałam być nauczycielką, tak czułam. Nie wyobrażałam sobie siebie w innym zawodzie. Jako pedagog pracuję już 32 lata, nie żałuję ani chwili spędzonej w szkole. Bardzo lubię to, co robię -przyjemność sprawia mi praca z młodzieżą. Owszem, pojawiały się różne propozycje np. pracy biurowej, ale to nie jest dla mnie.

Nigdy nie pojawiły się wątpliwości, pytanie "może jednak coś innego"?
Nie, w zasadzie to nie wyobrażam sobie siebie w innej roli, w innej pracy. To jest w pewnym sensie przerażające, bo gdybym nie była nauczycielką , to nie wiem , co miałabym innego robić. Nie mam pojęcia! Oczywiście tak mówię, bo pracuję na pełny etat. Życie nie zmusza mnie do tego ,abym musiała podjąć inną pracę, inaczej zarabiać na chleb. Dlatego cieszę się z tego , co robię, to jest coś ,co lubię, co mogę określić jako moją pasję!

Praca nauczyciela polega na ciągłym obcowaniu z młodzieżą - jest to dla Pani tylko obowiązek czy też przyjemność?
Jedno i drugie. Obowiązek, ponieważ muszę funkcjonować w życiu - po prostu zarabiać pieniądze, by mieć na utrzymanie siebie i bliskich. Obowiązek, bo jestem odpowiedzialna za tych, którzy mi zaufali, Jednak podkreślę, że gdy zaczynam rozmawiać z uczniami o literaturze to zapominam o całym świecie - o sprawach codziennych, o tym , o czym rozmawiałam jeszcze parę minut temu np. z koleżankami w pokoju nauczycielskim. Po prostu istnieje tylko młodzież, jako partner do rozmowy i temat. Oczywiście, istnieją różni uczniowie. Z niektórymi się rozmawia lepiej, do innych trudniej jest dotrzeć.

Uczy pani już wystarczająco długo, by widzieć, jak praca nauczyciela ewoluuje. Co zmieniło się w dzisiejszej szkole w porównaniu z tym , co było kiedyś?
Zacznijmy od tego, że cała praca nauczyciela ewoluuje. My musimy być na bieżąco z tym, w jakich warunkach technicznych funkcjonujemy. Trzeba zwracać uwagę na to,  co się podoba młodym ludziom, z którymi aktualnie pracujemy, z jakich środków korzystają, co ich pasjonuje. Nie można się zatrzymać i powiedzieć "tak było i tak być musi do końca". Dla mnie, jako nauczyciela, który jest już w średnim wieku niełatwo być na bieżąco z nowinkami. Biorę pod uwagę, że uczniowie korzystają z internetu, panuje swego rodzaju "wygodnictwo" i bezkarność  w korzystaniu z tego źródła informacji. Dlatego też dostosowuję się do tego - więcej jest dyskusji z uczniami, podejmowania spraw na forum klasy, pisania prac czy wykonywania zadań podczas zajęć w klasie, bez możliwości korzystania z Internetu i pokusy posłużenia się gotowymi rozwiązaniami Zawsze też słucham sugestii uczniów, staram się do nich trafić.

Zawód nauczyciela dla przeciętnego Kowalskiego wydaje się sielanką. Ot, pójście do szkoły, parę godzin rozmów z młodymi ludźmi i do domu. Jak jest naprawdę, czy nauczyciel narażony jest na stres związany z wykonywaniem swojego zawodu?
Bardzo duży. Musimy pamiętać, że nauczyciel to też wychowawca. Może podchodzę do tego specyficznie, ale przejmuję rolę opiekuna nad uczniem. Rodzice często się śmieją, że "matkuję" ich dzieciom. Staram się być ze swoimi wychowankami wówczas ,gdy im trudno, kiedy mam wrażenie, że nie wierzą we własne siły. Wtedy staram się ich wspierać , a wcale nie mam monopolu na „złoty środek”, jakiego należy użyć. Obawiam się wtedy, czy należycie pomogłam temu młodemu człowiekowi. Tak rozumiem rolę wychowawcy, bardzo się angażuję w to,  co robię. Bardzo mnie boli, że są uczniowie, których nic nie interesuje. Zdarza się czasem , gdy opowiadam o sprawach bieżących, o najnowszej historii literatury ,o literaturze powojennej, o tym jak się kształtowała świadomość kulturowa i literacka ostatnich dziesięcioleci - i nie widzę zainteresowania, jest mi smutno. Nie chcę narzekać, może uczniowie mają ku temu swoje powody, ale bardzo ciężko jest prowadzić lekcje z ludźmi, którzy się wyłączyli.

Kontynuując temat tego,  z czym wiąże się praca nauczyciela - jak wygląda typowy dzień belfra "od kuchni"?
Ważne  jest, jakiego  przedmiotu  się naucza. Każdy ma własna specyfikę i wymaga innego rodzaju przygotowań i innej aktywności pedagogicznej. Na pewno nie jest to typowa praca od 9:00 do 17:00. Inaczej wygląda praca nauczyciela wychowania fizycznego, czym innym charakteryzuje się nauczanie historii, a jeszcze inaczej jest w przypadku języka polskiego. Oczywiście, 18 godzin to jest nasz tydzień pracy, ale to jest tylko praca z uczniem w szkole podczas lekcji.. Wiadomo jednak, że lekcje trzeba przemyśleć, ten sam temat w różnych grupach musi być różnie realizowany. Po prostu trzeba się do tego przygotować. Dochodzi do tego przygotowanie ćwiczeń, prac przygotowujących do zdania matury, a także sprawdzenie tego,  co uczniowie sami napisali. Ważna jest informacja zwrotna, możliwie dokładna i czytelna, bo każdy uczeń powinien wiedzieć , czy i jakie błędy popełnił, jak je poprawić, jak się doskonalić. co może jeszcze poprawić, w jakim obszarze działać, by jego wyniki były coraz lepsze.

Czyli tak naprawdę nie da się określić tego ile pracuje nauczyciel, tak?
Dokładnie. Uważam, że jest to bardzo krzywdzące , kiedy się zarzuca, że nauczyciele pracują 18 godzin tygodniowo. Powiem na swoim przykładzie - nawet jeśli zdarzają mi się takie dni , gdy  po południu czuję gorzej, nie mogę usiąść do swojej "pracy domowej" ,to nawet regeneracja sił jest naznaczona jakimś dziwnym poczuciem winy, że są jeszcze niesprawdzone prace, mówiąc kolokwialnie , gdzieś tam  z tyłu głowy mam myśl, że czegoś nie robię, jest mi z tym źle. Koniec końców i tak to nadrabiam w innym terminie.

Wiele złego mówi się dzisiaj o programie nauczania w szkołach. Że jest zły, że jest przeładowany niepotrzebnymi treściami. Jak to wygląda z pani perspektywy?
Jest to sprawa złożona. Ten,  kto kończy szkołę ogólnokształcącą i  legitymuje  się świadectwem maturalnym powinien mieć pewien zasób wiedzy  z różnych dziedzin. Nie możemy więc spłycać poziomu wymagań tylko do tego, co jest interesujące bądź przydatne w życiu nazwijmy to "codziennym". Pewna poprzeczka musi być ustalona. Owszem, są rzeczy nieprzemyślane. Na przykład lektury - ich ilość, dobór, w zakresie  obowiązkowym i nadobowiązkowym. Zbyt małą wagę przywiązuję się też do kwestii sprawności językowej, tym bardziej ,że codzienność wymusza na nas pewną skrótowość, mówiąc eufemistycznie ekonomizację języka.  Jednak jeśli chcemy być ludźmi wykształconymi,  musimy umieć operować językiem literackim. Obecnie jest po prostu za mało czasu na realizację tego typu zadań.

Przejdźmy do kwestii najbardziej obecnie interesującej - a mianowicie właśnie trwającego strajku nauczycieli. Pojawiło się sporo różnych głosów o tym ile zarabiają nauczyciele. Jak wygląda to naprawdę, ile zarabia nauczyciel z pani stażem pracy, pokaźnym już bagażem doświadczeń na stanowisku nauczyciela?
Mówiąc uczciwie, obecnie po 32 latach pracy, po ukończonych trzech kierunkach studiów, stopniu specjalizacji zawodowej, dodatku za wysługę lat - dostaję netto 2675 zł. Ludzie myślą, że zarabiamy dużo więcej, informacje, które się słyszy w mediach są nieprawdziwe ,a oceny uogólnione i niesprawiedliwe. Nie wydaje mi się , żebyśmy mieli zbyt wygórowane żądania, ale niestety żyjemy w takim świecie, w którym musimy sobie zwyczajnie radzić. Trzeba zapłacić rachunki, pokrywać koszty codziennego życia, chciałoby się też pomyśleć o wypoczynku. Nam chodzi tylko o godziwe zapłatę za naszą pracę.

Jaka podwyżka by panią zadowoliła?
Jeśli mówimy o kwotach netto byłabym usatysfakcjonowana z podwyżki w wysokości 600 zł. Ja rozumiem, że z pustego „i Salomon nie naleje”, ale dlaczego państwo planując budżet nie myśli o wszystkich grupach zawodowych? Jeśli nauczyciel będzie musiał szukać sobie dodatkowej pracy,  aby móc się utrzymać ( pod warunkiem , że taką pracę znajdzie) , nie będzie mógł pracować efektywnie. W tym przypadku rząd nie pokazuje myślenia o przyszłości, o tych rzeszach młodych ludzi, którzy kształcą się właśnie pod kierunkiem nauczycieli, którym właśnie nauczyciele pomagają  rozwijać swoje pasje. Jeśli się w to nie zainwestuje,  to jaka będzie przyszłość? Odpowiedź jest prosta.

Mówi się, że strajku chodzi nie tylko kwestie finansowe, ale też godność zawodu. Jak to wygląda z pani perspektywy?
Proszę mi wierzyć - to nie jest tylko  kwestia pieniędzy. To jest też kwestia liczenia się z naszym zdaniem. Warto również pamiętać o etosie nauczyciela, od którego się tylko wymaga, wskazuje się co powinien, co musi zrobić, z czego będzie rozliczany. A do czego ma prawo - o tym się niestety już nie wspomina. To jest smutne, bo można zauważyć, że stosunek władz przekłada się później na stosunek choćby rodziców i uczniów. Owszem, na szacunek trzeba sobie zasłużyć, pokazuje nam to codzienność, ale proszę sobie wyobrazić - nauczyciela  idącego na zakupy , który musi się zastanawiać , czy może sobie pozwolić na kupno książki? Jest to przecież dla niego zarówno przyjemność,  jak i źródło rozwoju. Na swoim przykładzie wiem, że wolę nie brać ze sobą mojej karty płatniczej do księgarni, ponieważ nie mogę się powstrzymać ,żeby nie kupić książki. Jeśli to zrobię, będę musiała  zrezygnować z czegoś innego.

Strajk odbiera uczniom kolejne dni nauki w jakże newralgicznym, przedmaturalnym okresie. Nie wpłynie to na ich przygotowanie?
Nie wydaje mi się,  by tak było. Całe miesiące pracowaliśmy na to ,by uczniowie  byli przygotowani do egzaminów.  To jest tylko kilka dni tuż przed egzaminami. Wiemy, że proces nauczania jest długofalowy. Uważam, że nasi uczniowie do egzaminów są w pełni przygotowani. Pomogliśmy im w tym.

Jak długo strajk może jeszcze potrwać? (W momencie , gdy rozmawiamy jest drugi dzień protestów - przyp. red.) Czy nie jest tak, że pensje nauczycieli zostaną jeszcze pomniejszone o dni, w których nie pracowali?
Myślę, że ten strajk nie potrwa długo. Organy prowadzące nie zapłacą nam za te dni, w które strajkujemy. Moje młodsze koleżanki, które zarabiają 1700 zł czy 1800 zł nie mogą sobie pozwolić na tak długi protest. "Ile ja dostanę tej pensji?" -pytają, a mają dzieci, rachunki do opłacenia. Nawet te pojedyncze dni strajku są olbrzymim wyrzeczeniem, ale też wyrazem determinacji i solidarności nauczycielskiej.

Czego życzyć więc nauczycielom na przyszłość?
Tego,  byśmy mieli godne warunki pracy, zrozumienie tego , co robimy, empatii w stosunku do nas. Tego,  by ludzie zaczęli być do nas pozytywnie nastawieni. Nie trzeba z góry zakładać, że  nauczyciel chce tylko znaleźć nasze słabe punkty . My chcemy pomóc. Ważne jest , by społeczeństwo zaczęło nam ufać, bo jestem przekonana, że na nie zasługujemy.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot