• 1
  • 2
  • 3
czwartek, 14 listopad 2019 10:27

NIK skontrolował szpitale, augustowski na cenzurowanym

Napisała

Zmiana w podejściu do ochrony danych osobowych i prywatności pacjentów w szpitalach jest nie tylko konieczna, ale i pilna. Jak wykazała bowiem kontrola NIK rutyna i utarte schematy działania gubią personel szpitali, zobowiązany do dbałości o bezpieczeństwo danych osobowych i medycznych pacjentów. Tylko pojedyncze ze skontrolowanych szpitali wprowadziły rozwiązania, które stwarzały warunki do odpowiedniego przechowywania papierowej dokumentacji medycznej oraz gwarantowały prawo pacjentów do prywatności w trakcie rejestracji lub na salach szpitalnych. W pozostałych placówkach nie zapewniono skutecznej ochrony danych osobowych i medycznych przed ujawnieniem osobom nieupoważnionym.

 

W ponad połowie skontrolowanych szpitali doszło do naruszeń ochrony danych osobowych, z czego w sześciu sytuacja była na tyle poważna, że konieczne było powiadomienie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. W 9 z 24 skontrolowanych szpitali papierowa dokumentacja pacjentów na oddziałach szpitalnych przechowywana była w niezamykanych szafkach lub na półkach.

Z dokumentacją medyczną pacjentów związane jest również zagadnienie udostępniania jej innym osobom niż pacjent, np. członkom rodziny. W dwóch skontrolowanych szpitalach kopie dokumentacji zostały udostępnione osobom, których pacjent nie upoważnił. W Białostockim Centrum Onkologii im. M. Skłodowskiej-Curie w Białymstoku dokumentację medyczną pełnoletniego pacjenta udostępniono na podstawie listu otrzymanego przez szpital od osoby podającej się za matkę pacjenta, a w SP ZOZ w Augustowie w trzech przypadkach dokumentacja medyczna została udostępniona osobom, które nie były upoważnione przez pacjentów do odbioru tych dokumentów. W tym też szpitalu dokumentacja medyczna została przesłana pocztą elektroniczną na wniosek złożony tą samą drogą, podczas gdy - zgodnie z obowiązującą w szpitalu procedurą - warunkiem wydania dokumentacji powinno być okazanie dokumentu tożsamości.

W siedmiu skontrolowanych szpitalach do przetwarzania danych osobowych, w tym medycznych, upoważnieni byli pracownicy obsługi, np. salowe i sanitariusze.

Zabezpieczenie dokumentów zawierających dane medyczne to nie jedyny element ochrony danych osobowych pacjentów. Ważna jest również kwestia prawa pacjenta do zachowania prywatności w newralgicznych momentach pobytu w szpitalu, tj.: podczas rejestracji do poradni, oczekiwania na wizytę i wezwania do gabinetu, w trakcie pobytu na oddziale szpitalnym. W 9 z 24 skontrolowanych szpitali pacjentom nie zagwarantowano prawa do prywatności w trakcie rejestracji. Odległość pomiędzy okienkami rejestracji była zbyt mała lub nie wyznaczono strefy oddzielającej pacjentów obsługiwanych od oczekujących w kolejce. W tych sytuacjach osoby postronne mogły usłyszeć treści rozmów pomiędzy pacjentem a personelem szpitala, dotyczących np. stanu zdrowia pacjenta, w tym szczegóły związane z dolegliwościami i procesem leczenia.

Dużo bardziej dyskretnie wzywano pacjentów do gabinetów lekarskich. Najczęściej posługiwano  się komunikatem: „proszę kolejną osobę” lub podawano imię pacjenta i godzinę wizyty, ewentualnie numer, który pacjent otrzymał podczas rejestracji.

We wszystkich objętych kontrolą szpitalach pacjentom umieszczano na nadgarstkach opaski ze znakami identyfikacyjnymi. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, umieszczane na opaskach informacje muszą być zapisane w sposób uniemożliwiający identyfikację pacjenta przez osoby postronne. Nie powinny zatem zawierać nr PESEL, imienia, ani nazwiska. Jednak - jak wykazali kontrolerzy NIK - prawie połowa skontrolowanych szpitali (11 z 24) nie stosowała się do tych zasad.

W trzech skontrolowanych szpitalach (13%) dane osobowe pacjentów umieszczone były na szpitalnych łóżkach, w sposób widoczny dla osób postronnych, np. odwiedzających innego chorego. Co ciekawe, w tych samych szpitalach, na innych oddziałach, funkcjonowały rozwiązania chroniące dane osobowe pacjentów. Stosowano tam karty przyłóżkowe z ramkami zasłaniającymi personalia.

Innym niepokojącym zjawiskiem było przekazywanie danych osobowych pacjentów firmom informatycznym serwisującym szpitalne systemy podczas zgłaszania usterek oprogramowania. Taka sytuacja miała miejsce aż w 11 skontrolowanych szpitalach w odniesieniu do danych osobowych 41 pacjentów, w tym danych medycznych 31 z nich.

W ¾ szpitali nie wdrożono odpowiednich środków zabezpieczających dane osobowe i medyczne pacjentów przechowywane w postaci elektronicznej. Były to informacje dotyczące pacjenta, jego chorób, badań, zabiegów i innych procedur leczniczych wykonanych podczas jego pobytu w szpitalu. NIK podkreśla, że takie dane wymagają szczególnej ochrony. Elektroniczna dokumentacja medyczna nie jest jeszcze powszechnie stosowana we wszystkich szpitalach. Jednak obecnie każdy szpital ma obowiązek składania sprawozdań zawierających dane osobowe i medyczne w formie elektronicznej do Narodowego Funduszu Zdrowia.

Zgodnie z przepisami RODO, pracownicy szpitala powinni otrzymać stosowne upoważnienia do przetwarzania danych. Tymczasem kontrolerzy NIK stwierdzili błędy w tym zakresie w 5 szpitalach. W jednym z nich część lekarzy i pielęgniarek miała dostęp do danych osobowych pomimo braku uprawnień do ich przetwarzania. W trakcie kontroli NIK braki zostały uzupełnione. W innym zaś uprawnienia zostały nadane przez informatyków bez wcześniejszej zgody dyrektora szpitala.

W 15 skontrolowanych szpitalach (63%) osobom odchodzącym z pracy nie odbierano uprawnień do systemów informatycznych. W Specjalistycznym Psychiatrycznym ZOZ w Suwałkach 15 osobom uprawnienia w systemach informatycznych odebrano dopiero po upływie od 9 do 227 dni (czyli po ponad 7 miesiącach).

W 10 szpitalach objętych kontrolą część pracowników posiadała uprawnienia administratora systemów operacyjnych wykorzystywanych komputerów. Osoby te nie były informatykami i nie zajmowały się administrowaniem systemami informatycznymi w skontrolowanych podmiotach leczniczych. Dzięki nadanym uprawnieniom pracownicy ci mogli instalować na komputerach dowolne oprogramowanie, a także wyłączać ochronę antywirusową. To z kolei zwiększało ryzyko, że przetwarzane dane nie będą odpowiednio chronione, a także że na komputerze może zostać zainstalowane złośliwe oprogramowanie.

Stosowanie odpowiedniej ochrony antywirusowej posiadanych komputerów powinno być podstawowym elementem właściwej ich ochrony. W trzech szpitalach część komputerów nie miała zainstalowanego takiego programu, a w czterech programy antywirusowe nie miały aktualnej bazy sygnatur wirusów, przez co ich skuteczność była ograniczona.

W połowie skontrolowanych szpitali kontrolerzy NIK stwierdzili zaniechania, które w sposób szczególny wpływały na obniżenie bezpieczeństwa danych przechowywanych w formie elektronicznej. Poszczególni pracownicy tych podmiotów leczniczych nie otrzymali zindywidualizowanych danych do autoryzacji w systemach operacyjnych komputerów. W konsekwencji z tych samych loginów i haseł korzystały grupy pracowników, najczęściej zatrudnionych na tym samym oddziale. Takie podejście stanowiło naruszenie obowiązujących norm, a także uniemożliwiało odbieranie uprawnień w systemach operacyjnych komputerów byłym pracownikom. Nie można bowiem odebrać takiego uprawnienia poprzez zablokowanie określonego użytkownika w systemie, gdyż loguje się na niego kilka lub kilkanaście osób.

Szczególnie naganne są w ocenie NIK sytuacje, w których uzyskanie dostępu do systemu operacyjnego komputera nie wymagało podania żadnych danych autoryzacyjnych (loginu i hasła). Takie przypadki miały miejsce w trzech skontrolowanych szpitalach, m.in. w SP ZOZ w Augustowie. W jednym z komputerów w tej jednostce, na dysku lokalnym przechowywano dokumenty z danymi osobowymi pacjentów wraz z historią ich leczenia. Brak konieczności logowania się do komputera sprawiał, że każda przypadkowa osoba mogła uzyskać dostęp do danych znajdujących się na tym komputerze.

Poza wymienionymi nieprawidłowościami kontrolerzy NIK stwierdzili inne sytuacje stwarzające zagrożenie dla bezpieczeństwa danych, w tym danych medycznych, przechowywanych w postaci elektronicznej:
• w 7 szpitalach (29%) na części komputerów stosowano hasła uwierzytelniające, które nie spełniały przyjętych przez szpital wymogów złożoności (za mało znaków lub brak znaków określonego typu),
• w jednym przypadku (Lubuski Szpital Specjalistyczny Pulmonologiczno-Kardiologiczny w Torzymiu Sp. z o. o.) system operacyjny nie wymuszał zmiany hasła po 30 dniach - mimo że taki wymóg był określony w regulacjach wewnętrznych, a po 3-krotnym wpisaniu błędnego hasła system nie blokował się, 
• w 12 podmiotach leczniczych (połowa skontrolowanych) na części komputerów korzystano z systemów operacyjnych, dla których producent zakończył wsparcie techniczne.
serwerownie dwóch szpitali nie były właściwie zabezpieczone - brakowało systemów antywłamaniowych i przeciwpożarowych, a w serwerowniach trzech innych podmiotów leczniczych przechowywano łatwopalne materiały (kartony lub zużyty sprzęt informatyczny), co stwarzało dodatkowe zagrożenie dla znajdujących się tam danych i urządzeń,
w 5 szpitalach (21%) kopie bezpieczeństwa baz danych przechowywano w niewłaściwy sposób, tj. w tym samym miejscu, co dane źródłowe. NIK zwraca uwagę, że nośniki z danymi powinny znajdować się w innej lokalizacji, aby w przypadku wystąpienia sytuacji losowej, np. pożar lub zalanie, dane źródłowe nie zostały zniszczone wraz z ich kopiami,
w ośmiu szpitalach (⅓ objętych kontrolą NIK) w systemie informatycznym do obsługi pacjenta części pielęgniarek i położnych przyznano dostęp do danych osobowych oraz medycznych pacjentów z oddziałów szpitala, na których te osoby nie pracowały. Np.: w SP ZOZ w Augustowie pielęgniarka środowiskowa w gabinecie lekarza rodzinnego miała dostęp do danych pacjentów z siedmiu innych oddziałów i poradni, na których nigdy nie świadczyła pracy i informacje te nie były jej potrzebne do wykonywania obowiązków służbowych.

Od wejścia w życie tego unijnego rozporządzenia wymaganą analizę przeprowadziło tylko 13 szpitali (nieco więcej niż połowa skontrolowanych). Dziewięć innych podmiotów wywiązało się z tego obowiązku po upływie od ok. miesiąca do ponad pół roku od wejścia w życie przepisów RODO, a w dwóch kolejnych impulsem do wykonania analizy była dopiero kontrola NIK. Poza tym prawie połowa skontrolowanych podmiotów leczniczych nie zaktualizowała wraz z wejściem w życie RODO podstawowych dokumentów określających bezpieczeństwo danych osobowych oraz sposoby ich przetwarzania. W siedmiu szpitalach wewnętrzną dokumentację zaktualizowano dopiero po upływie od 37 do 263 dni od wejścia w życie nowych uregulowań. W innych czterech podmiotach do zakończenia kontroli NIK nie przeprowadzono aktualizacji dokumentów.
Z pomocą podmiotom leczniczym przyszło Ministerstwo Cyfryzacji, które we współpracy z Ministerstwem Zdrowia przygotowało Przewodnik po RODO dla służby zdrowia. P

Zawiódł też system szkoleń. Tylko w 9 szpitalach szkoleniami z zakresu ochrony danych osobowych objęto prawie cały personel (co najmniej 95%). Były jednak także takie podmioty lecznicze, w których przeszkolony był niespełna co dziesiąty pracownik (Szpital im. E. Szczeklika w Tarnowie - 6% personelu, Wojewódzki Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych „Dziekanka” im. Aleksandra Piotrowskiego w Gnieźnie - 9%). RODO miało ponad 2-letnie vacatio legis (okres od uchwalenia do wejścia w życie). Ten czas nie został jednak odpowiednio wykorzystany. Nie przeszkolono pracowników, nie zmienił się sposób funkcjonowania szpitali ani podejście personelu do zagadnień związanych z ochroną danych osobowych pacjentów.

NIK

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

McDonald's
August
MIRAD - Bar przy kominku
Foto Bajka - Lustra
Zakład stolarski
Moringa (na widelcu)
KA-MIX
Drewno opałowe
GENERALI
Weterynarz