• 1
  • 2
  • 3
piątek, 29 maj 2020 11:28

ASF – Augustów w strefie zagrożenia

Napisała
pixabay.com pixabay.com

ASF to groźna choroba wirusowa świń stanowiąca duże zagrożenie dla środowisk, w których zamieszkują dziki. Nadleśnictwa i myśliwi bacznie monitorują ten temat na swoich terenach. Niedawno, w gminie niedaleko Augustowa, znaleziono martwe dziki zarażone ASF. Zaniepokojeni tym faktem postanowiliśmy porozmawiać na ten temat z pracownikiem z augustowskiego nadleśnictwa.

ASF to groźna choroba wirusowa świń, która charakteryzuje się bardzo silną wybroczynowością i bardzo dużą śmiertelnością. Ewentualną chorobę padłych zwierząt potwierdzają badania laboratoryjne. Zgodnie z decyzją Unii Europejskiej z 15 maja 2020 roku istnieje mapa ognisk i przypadków ASF w Polsce oraz zasięg obszarów objętych restrykcjami.

Niedawno niedaleko Augustowa, w miejscowości Mieruniszki w gminie Filipów, znaleziono niedawno trzy martwe dziki, u których badanie potwierdziło wirus ASF. W związku z tym postanowiliśmy porozmawiać z panem Wojciechem Szostakiem, nadleśniczym z Nadleśnictwa Augustów.

„Słyszałem o tych przypadkach w Filipowie. My również jesteśmy w strefie zagrożenia. Problem ASF wciąż istnieje, dlatego zawsze musimy być czujni. Rolnicy naciskają na odstrzały dzików, ponieważ te zwierzęta niszczą ich uprawy. Na naszym terenie, około dwa lata temu, była kulminacja zachorowań dzików na ASF. Znajdowaliśmy po kilka, kilkanaście martwych zwierząt. Od około roku populacja w naszych lasach nie choruje. Padłe dziki w Filipowie to jest oczywiście duże zmartwienie”- mówi pan nadleśniczy.

Migracji dzików nie da się zatrzymać, dlatego nadleśnictwa nieustannie monitorują ten proces. W miejscach gdzie te zwierzęta nie występowały nagle się pojawiają, a ponieważ ich rozrodczość jest bardzo dynamiczna, szybko przybywa młodych osobników.

„Podejmujemy oczywiście pewne środki ostrożności, aby nie pozwolić na rozprzestrzenianie się wirusa. Od kilku już lat myśliwi wyposażeni są w środki odkażające, żeby podczas polowań nie przenosili wirusa np. na kołach samochodu, na butach czy ubraniach. To myśliwi płacą rolnikom za wyrządzone przez dziki szkody, więc skrupulatnie przestrzegają środków ostrożności podczas zetknięcia się ze zwierzyną” – opowiada pan Wojciech Szostak.

W ostatnich latach ilość dzików w lasach znacznie wzrosła. Mimo prowadzonego systematycznie odstrzału, który jest wprost wymuszany przez rolników, populacja tych zwierząt szybko rośnie.

„U dzików obserwuje się bardzo dużą rozrodczość. W tej chwili prawie wszystkie lochy już się wyprosiły i strasznie dużo jest tych małych „pasiaków”. Widać je zwłaszcza na polach, gdzie wyjadają nasiona kukurydzy, zanim te zdążą wykiełkować. W tej chwili nie ma u nas chorych zwierząt , ale wirus wciąż gdzieś jest i czasem atakuje, zwłaszcza mniej odporne dziki. Dla ciekawostki dodam że np. w Hiszpanii wirus utrzymuje się od 20 lat i w żaden sposób nie można go wyeliminować” – informuje pan nadleśniczy.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot