• 1
  • 2
  • 3
środa, 03 czerwiec 2020 18:11

Pomóżmy schronisku w Sonieczkowie!

Napisała
Schronisko w Sonieczkowie / Facebook Schronisko w Sonieczkowie / Facebook

Coraz więcej osób decyduje się na adopcję psa czy kota ze schroniska dla zwierząt. Bardzo często, poszkodowane przez los czworonogi, znajdują swój dom, w którym mogą zaznać szczęścia i miłości. W Sonieczkowie koło Augustowa znajduje się azyl dla psiaków szukających domów. O tym, jak obecnie radzi sobie tutejsze schronisko, rozmawialiśmy z pracującymi tam wolontariuszkami.

Zwykle adopcje zwierząt ze schronisk są bezpłatne. Jednak fakt, że dostajemy zwierzę nic za nie nie płacąc, nie zwalnia nas z ogromnej odpowiedzialności za jego los. Wolontariuszka ze schroniska w Sonieczkowie, pani Krystyna Chilińska z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Suwałkach, z czułością mówi o swoich podopiecznych.

„Wszystkie psy idą do nieba. Idą za tęczowy most. Tak mówimy o naszych pieskach, które nie dożywają adopcji. Rozumiemy te słowa w ten sposób, że jest nam łatwiej, kiedy wierzymy, że czas, który poświęciliśmy swojemu przyjacielowi – psu, nie poszedł na marne”.

Pani Małgorzata Kuklińska również jest wolontariuszką sonieczkowskiego schroniska.

„Obecnie w schronisku mamy 250 psów. Żyją w dobrych warunkach i wciąż udoskonalamy nasze przytulisko. Mieszkają tu bezpańskie psy, które cieszą się zainteresowaniem tych, którzy chcą je adoptować. Zdarza się, że nawet trzy pieski w tygodniu idą do adopcji. Mamy 20 stałych wolontariuszy, ale przychodzą też inni, którzy chcą pomagać. Wychodzą z psami na spacery, szczotkują je. To duża pomoc” – mówi pani Małgorzata.

„Gmina dotuje utrzymanie swoich psów, ale my wciąż poszukujemy sponsorów, którzy zechcą nas wesprzeć finansowo. Każdy pies przed adopcją jest kastrowany, szczepiony i czipowany, a to pociąga za sobą koszty. Wszystkie adopcje są u nas bezpłatne” – informuje  wolontariuszka z Sonieczkowa.

Spytaliśmy również, jak toczyło się życie w schronisku, gdy rozpoczęła się pandemia, czyli od marca do trzeciej dekady maja. Ograniczony dostęp ludzi z zewnątrz z pewnością utrudnił opiekę nad zwierzętami. Pani Krystyna Chilińska opowiedziała nam o tym.

„Od momentu ogłoszenia obostrzeń na teren schroniska nie mogli wchodzić wolontariusze. Psami opiekowali się wyłącznie stali pracownicy, czyli około 8-10 osób. Z wiadomych przyczyn, szkoły i zakłady pracy przestały dostarczać nam karmę i smakołyki, które zwykle miały ze zbiórek. Musieliśmy kupować wszystko sami. W tym czasie niepracujący wolontariusze wykonywali dla schroniska dobrą robotę. Zamieszczali wszędzie ogłoszenia na temat możliwości adopcji, w związku z czym w tym trudnym czasie domy odnalazło około 100 piesków. Przyjeżdżali ludzie z Poznania, Wrocławia,  Szczecina. Nie mogli co prawda wejść na teren schroniska, ale pracownicy wyprowadzali zwierzęta przed bramę. Od 23 maja mamy już znów na miejscu wolontariuszy, którzy stanowią dla schroniska nieocenioną pomoc. Wciąż borykamy się z niedostatkiem karmy i smakołyków, ale mam nadzieje, że wkrótce wszystko wróci do normy” – informuje pani Krystyna.

Wszyscy, którzy chcieliby wesprzeć sonieczkowskie schronisko w tych trudnych dla niego czasach, mogą to zrobić adoptując zwierzaka lub ofiarowując jedzenie oraz przysmaki dla psów i kotów. Każda pomoc się liczy – nie bądźmy obojętni!

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot