• 1
  • 2
  • 3
sobota, 06 czerwiec 2020 10:25

Podlaski Produkt Lokalny. Domowe sękacze Marzeny

Napisane przez UA

Sękacze, pączki, bułeczki i chleb żytni – bez ulepszaczy, margaryny, spulchniaczy. Jak u babci Anieli, która przez lata uczyła Marzenę Karawiecką piec wszelkie słodkości. W Sejnach po sękacze Pani Marzeny najlepiej ustawić się w kolejkę.

 

 Pierwsze ciasto Marzena Karawiecka upiekła w podstawówce. To był prosty „murzynek”, ale na tyle dobry, że kolejne jego odsłony sprzedawała koleżankom i kolegom po kawałku. – Pierwsze pieniądze zarobione na cukiernictwie – śmieje się Pani Marzena wspominając czas dzieciństwa. Potem już pieczenie ciast, a zwłaszcza słynnych sękaczy odbywało się pod czujnym okiem babci Anieli.

 - Babcia ma blisko 90 lat, całe życie piekła sękacze, z czego większość lat w sposób tradycyjny, nad ogniem – opowiada Pani Marzena. – Ja to zrobiłam tylko raz i dziękuję, że ktoś, kiedyś wymyślił prąd – śmieje się. - Ale po babci mam jeden piec elektryczny do sękaczy, nie grzeje już, jak kiedyś, ale mam do niego sentyment.

Baby i koło od roweru

Piec, czy inaczej mówiąc grzałka z wałkami do pieczenia sękaczy u każdego z producentów słynnych ciast oblewanych kolejnymi warstwami ciasta – jest inna. – Porządnych grzałek do sękaczy nie można, ot tak, sobie kupić w sklepie. Ja też swoją sama wymyśliłam na bazie babcinej konstrukcji. Moja ma np. przymocowane koło od roweru, by wprawiać wałki z sękaczami w ruch – demonstruje autorską konstrukcję.

Różne są też techniki i kolejność oblewania ciasta. – Ubitą pianę z białek mieszam z ciastem bezpośrednio przed nalewaniem kolejnych warstw – zdradza swój sekret Pani Marzena. – Nie boję się, że ktoś to podchwyci, bo i tak każdy robi po swojemu.

Pani Marzena ma jednak swoją kluczowa zasadę przy produkcji sękaczy.

Żadnej margaryny, masła roślinnego czy proszku do pieczenia! To nie sękacze, tylko jakieś baby z rożna! – denerwuje się, gdy mówimy o  sękaczach powszechnie dostępnych na rynku. - Sękacz powinien być pulchny tylko dzięki pianie z białek, a nie spulchniaczom.  Na tym polega jego wyjątkowość i smak. To zasługa dużej liczby jajek, porządnej mąki, prawdziwego masła i śmietany. A nie gotowych mieszanek w workach, do których trzeba tylko dodać wody i gotowe! – mówi i wyjaśnia od razu, że z propozycji „gotowców” od rozmaitych firm nie korzystała i nie korzysta. – Co prawda robiłam przez kilka lat sękacze na margarynie, aby klienci mieli wybór cenowy. W ubiegłym 2019 roku zrezygnowałam jednak całkowicie z margaryny. Klienci odczuli różnice w smaku i  na pewno zostaniemy przy maśle – zapewnia.

Słodkie królestwo sadowniczki

Przywiązanie do tradycji i dziedzictwa babci Aliny wpłynęło także na staranność w doborze produktów. Pani Marzena do wyrobu swoich wypieków stosuje mąkę i nabiał z naszego regionu.

Mąkę mam z młyna w pod augustowskich Mazurkach . Do sękaczy najlepsza jest ich tortowa typ 450 – poleca. -  Nabiał kupuje w lokalnych hurtowniach , najczęściej od znanych podlaskich zakładów mleczarskich. Mam też miód od sejneńskiego pszczelarza Krzysztofa Przeborowskiego. A jabłka do szarlotek są z mojego sadu, bo jestem także rolnikiem sadownikiem – śmieje się Pani Marzena. A upieczona rano wielka blacha szarlotki z kruszonką znika właśnie w samochodzie klientki.

Bo u Pani Marzeny w zakładzie - przy ul. Powstańców Sejneńskich 3 - kupić można nie tylko sękacze, ale też słodkie, drożdżowe bułki, sezonowe ciasta (np. szarlotkę), a także chleb.

- Pieczemy chleb żytni, wieloziarnisty na zakwasie z odrobiną miodu. Po wyrobieniu ciasta odstawiam je w blaszce na 12 godzin, po tym czasie dopiero trafia do pieca – zdradza w skrócie przepis Pani Marzena. – Mój chleb jest ciężki, treściwy i świeży przez kilka dni.

 Na półkach i ladach zakładu Pani Marzeny pusto a jest wczesne popołudnie. – Pieczemy od rana, ale wszystko nam schodzi na bieżąco. Na większe zamówienie najlepiej się umówić – radzi i rozgląda się po swoim królestwie. – Tak to właśnie wygląda, od rana piekłam i teraz znowu pusto. Jutro będzie tak samo, ale to właśnie lubię. To moje miejsce a to, co tu robię, to moja największa pasja. 


Urszula Arter, Podlaskie Centrum Produktu Lokalnego
Źródło: Wrota Podlasia
 
 

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot