• 1
  • 2
piątek, 03 lipiec 2020 17:32

Ślimak, ślimak, pokaż rogi… [ZDJĘCIA]

Napisała
Hodowla Ślimaka Jadalnego Agnieszka Tercjak Hodowla Ślimaka Jadalnego Agnieszka Tercjak

W województwie podlaskim istnieje 12 hodowli ślimaków jadalnych. Praca w takiej hodowli nie jest łatwa i wymaga dużego nakładu pracy od hodowców. Polska jest jednym z głównych eksporterów ślimaków w Europie, a na Podlasiu ślimaki stały się produktem lokalnym. Skontaktowaliśmy się z tutejszymi hodowcami, aby dowiedzieć się, jaką drogę przebywają ślimaki – od hodowli rozpoczynając, a kończąc na naszych talerzach.

Ślimaki to bardzo poszukiwany produkt. Te hodowane w Polsce trafiają do wielu państw w Europie. Walorem tego rarytasu jest pyszne mięso oraz kawior. Ślimaki są także skupowane ze względu na śluz, z którego produkuje się kosmetyki.

„Zaczynając hodowlę należy jechać na szkolenie organizowane przez doświadczone osoby, następnie zaplanować od jakiego etapu hodowli zamierzamy zacząć – czy od reprodukcji, czy od zakupu osesków. Następnie trzeba zgłosić hodowlę do weterynarii, a po uzyskaniu numeru można zacząć przygotowania” – mówi jeden z hodowców.

„Należy przygotować pomieszczenie, tunel foliowy i poletko do tuczu właściwego z paśnikami” –  dodaje kolejny rozmówca.

Ślimaki jadalne hoduje się masowo, lecz należy spełnić wiele warunków, aby uzyskać zgodę na ich produkcję.

„Trzeba mieć zaświadczenie skąd pobierana jest woda oraz miejsce jej odprowadzania. Należy mieć podpisaną umowę z firmą utylizacyjną, posiadać rejestr wprowadzanych i wyprowadzanych zwierząt z hodowli, oraz rejestr dezynfekcji pomieszczeń. Gdy kontrola przebiegnie pomyślnie, uzyskujemy identyfikacyjny numer weterynaryjny" –  opowiada właścicielka hodowli.

Naszych rozmówców zapytaliśmy również o to, jaki obszar zajmuje hodowla i ile czasu trzeba jej poświęcać.

„U nas, w tym roku, mamy park hodowlany wielkości 25 arów i docelowo zbieramy 7 ton ślimaków. Hodowla to ciężka praca i jeśli ktoś myśli, że puści ślimaki na pole i same będą rosły, to się głęboko rozczaruje. Nawet gdy mamy przygotowany cały park z zabezpieczeniami, codziennie wieczorem należy zraszać zwierzęta i sypać pasze na paśniki. Zbiory to już odrębny temat – praca od rana do wieczora" – mówi hodowca.

Może to zabawne stwierdzenie w przypadku ślimaków, ale hodowcy mówią, że one „uciekają”. Co o tym wiedzą nasi rozmówcy?

„Ślimaki, gdy maja odpowiednią wilgoć, zaczynają żerować i bardzo szybko przemieszczają się w poszukiwaniu lepszego kąska. Aby tego uniknąć, hodowcy stosują różne rozwiązania. W naszym przypadku są to tabletki solne, układane ściśle na deskach, a cały park ogrodzony jest agrowłókniną. Mimo to jeszcze znajdujemy „uciekinierów”. Wystarczy, że na tabletce oprze się źdźbło trawy i gęsiego, jeden za drugim, wychodzą poza ogrodzenie” –  mówi hodowca.

„Są trzy metody zabezpieczeń i można je łączyć: to siatka  antyucieczkowa, pastuch elektryczny lub rynna z solą" –  informuje nasz rozmówca.

Wiadomo, że ślimaki  goszczą na polskich stołach od lat. Czy jednak jesteśmy przygotowani na to, aby je zjadać? O to, kto jest odbiorcą tego smakołyku, spytaliśmy podlaskich producentów.

„Ślimaki są skupowane przez pośredników, którzy wysyłają je do Włoch, Francji lub Grecji, skąd mrożonki i puszki, trafiają na cały świat” – mówi właściciel hodowli.

„Od niedawna zaczęliśmy przekonywać podlaskich restauratorów, aby wprowadzili ślimaki do swojego menu. Mięso jest przecież smaczne, a przede wszystkim zdrowe. Poza tym nabywcy mają pewność, że ślimaki, które kupią, wyhodowane zostały na Podlasiu” – mówi hodowca.

Po takich rekomendacjach czas pokonać zahamowania, jeśli ktoś je ma, i włączyć do swojego jadłospisu ten podlaski produkt lokalny.

Zapraszamy do oglądania ciekawej galerii zdjęć, które zostały udostepnione dzięki uprzejmości właścicielki Hodowli Ślimaka Jadalnego, pani Agnieszki Tercjak.

Gruby Benek