• 1
  • 2
  • 3
poniedziałek, 06 lipiec 2020 14:42

Chłopak z Augustowa podbija rynek muzyczny. „Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia”

Napisała

Bartosz Mieloch, chłopak z Augustowa, zasłynął tworzonymi przez siebie seriami wywiadów z ciekawymi ludźmi z miasta. To właśnie na łamach naszego portalu można było podziwiać pracę młodego augustowianina. Od tamtej pory sporo się zmieniło. Bartosz, u boku takich sław jak Sanah, Michał Szpak, Natalia Zastępa czy Anika Dąbrowska, robi karierę w Warszawie. Chłopak jeszcze w lipcu wróci do Augustowa, gdzie wraz z ekipą programu „Hotel Paradise”, będzie nagrywał klip. Postanowiliśmy dowiedzieć się nieco więcej o życiu oraz karierze Bartosza, dlatego przeprowadziliśmy z nim wywiad.

„Wiele osób mówiło mi, że się nie da, że to jest niemożliwe, że trzeba mieć znajomości od początku...” – zaczyna opowieść o swojej karierze. Swoją determinacją i chęcią do działania chłopak udowodnił jednak, że osiągnięcie sukcesu jest jak najbardziej możliwe. Utalentowany chłopak z Augustowa na swoim koncie ma już klip „Melodia”, który współtworzył dla Sanah (film jest na pierwszym miejscu najczęściej oglądanych teledysków w Polsce i zbliża się do 20 milionów wyświetleń), czy „Niech się stanie” robiony dla Natalii Zastępy. Są to jedne z wielu projektów, które współrealizował Bartosz, ale z nich, jak sam mówi, jest najbardziej zadowolony.

Czy pierwszym krokiem do osiągnięcia pozycji, w której obecnie się znajdujesz, była seria wywiadów z ciekawymi ludźmi z Augustowa? Mówiłeś wtedy: „miasto to jego mieszkańcy”. Byliśmy świadkami rozwoju Twojej kariery, publikowaliśmy tworzone przez Ciebie wywiady. Jak wspominasz te czasy?

Szczerze, dopiero po przeczytaniu tego pytania zdałem sobie sprawę, że minął już rok. Bardzo dziwnie się czuję mówiąc „tamte czasy” o serii wywiadów „Między ludźmi”.  Nie był to „pierwszy krok” ale niezaprzeczalnie był to czas, w którym zrozumiałem wiele rzeczy i postrzeganie otaczającej mnie rzeczywistości. Zrealizowaliśmy z Damianem 15 wywiadów i wbrew pozorom zgromadziliśmy ogromną wiedzę. Dzięki wywiadom zrozumiałem na pewno fakt, że poznając ludzi poznajemy samych siebie. Był to projekt dzięki któremu w pewien sposób dorosłem.

Skąd wziął się taki, a nie inny pomysł na siebie, na rozwijanie tego niewątpliwego talentu?  Czy miałeś wtedy sojuszników?

Na koniec 3 klasy gimnazjum nagraliśmy z kolegami filmik promujący szkołę pod tytułem „Mój dzień w szkole”, w którym biegałem z małą sportową kamerką „Gopro” na głowie i nagrywałem mój faktyczny dzień w szkole. Pamiętam fun jaki mieliśmy podczas nagrywania i wymyślania tego projektu. Po wypuszczeniu tego filmu dostałem mnóstwo pozytywnych wiadomości i opinii w stylu: „poprawiłeś mi dzień tym filmikiem”. Po tym małym sukcesie stwierdziłem, że to jest to, że chce to robić dalej. W tamtym momencie fascynowało mnie przekazywanie pozytywnych emocji przez film, napędzała myśl tworzenia nowych rzeczy i przenoszenia wyobraźni na ekran. Czy miałem sojuszników? Niestety, ale nie miałem. Jedyną osobą, która wierzyła we mnie od początku, była mama, chociaż też wolała żebym wybrał „bezpieczniejszą drogę”. W pewnym momencie rówieśnicy nie wiedzieli jak zareagować na moją twórczość. Chyba najprościej było obracać to w żart, nikt z mojego najbliższego środowiska nie traktował tego poważnie. Bardzo wjechało mi to na ambicję w tamtym czasie i w pewnym momencie przestałem robić filmiki tylko dla zajawki, a chciałem coś udowodnić. Myślę, że po części dlatego po 2 latach powstała seria wywiadów, w której rozmawiałem z ludźmi z naszego miasta, którzy również wyszli z pewnego rodzaju szufladek i nie bali się pokazać siebie. Właśnie na samym początku wywiadów szukałem u moich rozmówców zrozumienia i wciąż chęci pokazania innym swojej racji. Możliwe, że też szukałem w ten sposób sojuszników.

Wspominałeś, że nie wszyscy w Ciebie wierzyli, a jednak wyjechałeś do Warszawy. Do kogo wtedy się zwróciłeś, kto Ci pomógł?

Wyjechałem do Warszawy, ponieważ wiedziałem, że tutaj branża mediów rozwija się najlepiej. Wyjeżdżając wiedziałem co chcę robić i byłem do tego zdeterminowany. Miałem już punkt zaczepienia, ponieważ w czerwcu zostałem zaproszony na plan zdjęciowy Martina Stankiewicza, przez wspólnego znajomego. Miałem okazję pierwszy raz być na planie filmowym, dodatkowo znałem już wcześniej filmy i twórczość Martina. Była to niezwykła szansa i wiedziałem, że muszę pokazać się z jak najlepszej strony. Plan odbywał się w nocy w Pałacu Kultury. Nagrywaliśmy ponad 12h – od godziny 21:00 do godziny 11:00 następnego dnia. Robiłem na planie wszystko, o co mnie tylko poprosili i o co nie –  również. Robiłem więcej niż powinienem, ale wiedziałem, że jeżeli dzisiaj się nie wykażę, to już więcej tutaj nie wrócę, dlatego musiałem czymś się wyróżnić. Chyba mi się udało, bo Martin zaprosił mnie jeszcze kilka razy. Na planie poznałem Bartłomieja Gąsiora, jednego z aktorów, z którym się zaprzyjaźniłem i wynająłem mieszkanie po przeprowadzce do Warszawy. Bartek pierwszego dnia w nowym mieście dosłownie poklepał mnie po ramieniu i powiedział „będzie dobrze”. Kilka tygodni później poznał mnie ze swoim znajomym Michałem Pańszczykiem, od którego uczę się oraz współpracuje do dzisiaj. To właśnie pod jego okiem miałem okazje realizować projekty, z których jestem najbardziej zadowolony.

Co dziś powiedziałbyś młodym ludziom, którzy mając jakieś pasje, ukrywają je w czterech ścianach? Od czego powinni zacząć prezentować swój potencjał?

Powiedziałbym żeby nie bali się pokazać siebie światu. Życie ma się jedno i tylko od nas zależy, jak je przeżyjemy. Najważniejszy i JEDYNY jest pierwszy krok, później wystarczy się nie cofać.

Studiujesz na Uniwersytecie Warszawskim „Medioznawstwo”, zatem doskonalisz swoje umiejętności, zdobywasz wiedzę. Czy to trudne studia? Czy to, że masz już pewne doświadczenia, pomaga w nauce?

Medioznawstwo jest kierunkiem, który poszerza wiedzę na temat funkcjonowania mediów w teorii. Ja mam praktykę i praktyczną wiedzę, która mi faktycznie pomaga. Traktuję studia jako poszerzenie swoich horyzontów.

W lipcu odwiedzisz Augustów z ekipą programu „Hotel  Paradise”. Czy chcesz pokazać swoim krajanom, że warto mieć marzenia, bo jak widać na Twoim przykładzie, spełniają się?

Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia. Tak, w lipcu przyjeżdżam do Augustowa zrealizować klip pod najnowszą piosenkę jednego z uczestników programu „Hotel Paradise”. Nie myślałem o tym w ten sposób, ale faktycznie jest to dobry zapalnik dla kogoś, kto wacha się nad wyjściem „ze swoich czterech ścian”, bo przecież gdyby ktoś powiedział mi rok temu, że będę mógł do Augustowa ściągnąć ludzi, których zna cała Polska i jeszcze nagrać z nimi klip, to najpewniej bym kogoś takiego wyśmiał. Jeżeli ktoś o tym pomyśli w ten sposób i pchnę tym kogoś do działania to będzie mi bardzo miło.

Montażysta, operator czy reżyser? Jakie masz plany na najbliższą przyszłość? O czym jeszcze marzysz?

Chciałbym doskonalić się w reżyserowaniu klipów, kreowaniu wizerunku i iść w tą stronę, ale jednocześnie wiem, że swoją wizję najlepiej nagram i zmontuję tylko ja. Dlatego to wszystko się łączy. Oczywiście mam marzenia i obrane cele na przyszłość, które mogą okazać się dosyć przewrotne, ale nie wykluczam niczego. To co się wydarzyło do tej pory, to wciąż jest początek początku, także pogadamy za rok!

Wyświetl ten post na Instagramie.

Mała Afirmacja ??? ? #zachód#chill#rooftop

Post udostępniony przez Bartosz Mieloch (@bartosz_mieloch)

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot