• 1
  • 2
  • 3
piątek, 02 październik 2020 12:34

Kontrowersyjny wyrok augustowskiego sądu w sprawie rodziny ze Sztabina Wyróżniony

Napisała

W Sztabinie (powiat augustowski) zdarzył się przypadek wydania wyroku ograniczenia praw rodzicielskich do opieki nad dwójką nieletnich dzieci. Sprawę do sądu skierował Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Sztabinie. Wyrok sądu jest dość kontrowersyjny, ponieważ, jak twierdzi rodzina, nie występują w niej żadne patologie.

Zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, to rodzina ma naturalne prawo i pierwszeństwo w wychowywaniu dzieci. Jednak gdy rodzice zaniedbują swoje obowiązki wobec nieletnich, a nawet stanowią dla nich zagrożenie, wówczas w życie rodziny ingeruje sąd opiekuńczy. Ograniczenie bądź pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić wyłącznie w przypadkach zawartych w ustawie i wyłącznie na podstawie prawomocnego wyroku sądu.

Rolą sądu opiekuńczego jest sprawowanie kontroli oraz nadzór nad wykonywaniem władzy rodzicielskiej przez rodziców. Posiada również narzędzia i uprawnienia do wszczynania postępowań zarówno na czyjś wniosek, jak i z urzędu. Wszelkie informacje, jakie docierają do sądu w sprawie zagrożenia dobra dziecka, sąd opiekuńczy wstępnie ocenia, a  w razie wątpliwości zleca kuratorowi czynności sprawdzające.

Właśnie w Sztabinie zdarzył się przypadek, gdzie Sąd Rejonowy w Augustowie wydał wyrok ograniczenia praw rodzicielskich państwu Edwardowi i Agnieszce Karp. Sprawa znalazła się w sądzie, ponieważ z takim wnioskiem wystąpił Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Sztabinie, który zarzucał rodzicom, jak twierdzi matka, m.in. bieganie małoletniego Michała boso (bez skarpet i kapci) po mieszkaniu, nieporządek w mieszkaniu, zadłużenie rodziny, odmowę przyjęcia stypendium dla dzieci, zapisanie córki do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w celu uniknięcia zarzutów o zaniedbywanie dzieci oraz naganne zachowanie najstarszego syna pani Karp. Zarzuty zostały złożone do sądu po wcześniejszych wizytach pracowników GOPS i policji w mieszkaniu rodziny. Sąd potwierdził te zarzuty i wydał wyrok ograniczenia praw rodzicielskich obojgu rodzicom.

W związku z zaistniałą sytuacją postanowiliśmy porozmawiać z panią Karp – mamą, której sąd ograniczył prawa rodzicielskie.

„Moja historia to długa historia, trwa już 4 lata. Ja sobie jako matce i memu mężowi nie mam nic do zarzucenia” – mówi pani Agnieszka.

„Kierownik GOPS-u twierdzi, że jestem agresywna. To jest szykanowanie i nękanie z ich strony. Nawet pracy przez tą chorą sytuację z GOPS-em nie mogę znaleźć, bo nie stać mnie by dojeżdżać i nie stać mnie na wynajem kolejnego mieszkania” – opowiada pani Karp.

„A odnośnie tego stypendium, to nie chcę go, ponieważ zarzucono mi, że kupuję często rzeczy drogie i niepotrzebne. Zarzucają mi również, że nie chcę asystenta rodziny. Ale po co mi taka osoba? Żeby mi przeszkadzała w codziennych czynnościach? Ja mam męża, dwie pełnoletnie córki, syna i Dominikę oraz Michałka i oni mi pomagają, a ja im, i niepotrzebna jest ingerencja osób trzecich” – informuje nasza rozmówczyni.

„Mam nadzieję że prawda i sprawiedliwość ujrzą światło dzienne. Ja i moja rodzina chcemy spokojnie żyć” – kończy pani Karp.

Dotarliśmy również do Kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej - Doroty Salik. Pani kierownik odmówiła informacji na temat tej konkretnej rodziny, ale poinformowała nas o procedurach stosowanych w pracy GOPS-u.

„W pracy Ośrodka opieramy się m.in. na przepisach ustawy o pomocy społecznej, ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, KPA etc. Rozeznanie środowiska robią pracownicy socjalni, którym przysługuje ochrona prawna przewidziana dla funkcjonariuszy publicznych. Do ich zadań należy również sporządzanie wywiadów środowiskowych. Jeśli w środowisku zostaną zdiagnozowane jakieś problemy, trudności czy nieprawidłowości, to wówczas wdrażane są odpowiednie procedury i działania. W pierwszej kolejności działania podejmuje pracownik socjalny. Może on zaproponować m.in. pomoc w postaci: pracy socjalnej, zasiłku, usług, asystenta rodziny - który wspiera, pomaga, proponuje rozwiązania trudnych sytuacji, lub inną, w zależności od potrzeb. Jeśli w rodzinie występują problemy opiekuńczo – wychowawcze lub zachodzi podejrzenie nieprawidłowego sprawowania opieki nad małoletnimi, a rodzina odmawia wsparcia asystenta rodziny i współpracy z Ośrodkiem, to wówczas kierowany jest wniosek do sądu o wgląd w sytuację dzieci, ograniczenie władzy rodzicielskiej i wydanie odpowiednich zarządzeń opiekuńczych. Sąd bada sprawę i zajmuje stanowisko. Oczywiście w przypadku pojawienia się problemu, najpierw staramy się go rozwiązać we własnym zakresie, ale gdy wyczerpiemy nasze możliwości, sprawa kierowana jest do sądu” – wyjaśnia kierownik GOPS.

Pani Agnieszka Karp złożyła do Sądu Okręgowego w Suwałkach odwołanie od wyroku. W dniu 30 września odbyła się sprawa apelacyjna. Ewa Radzewicz z biura Obsługi Rzecznika Prasowego Sądu Okręgowego udzieliła nam informacji na ten temat.

„W dniu 30 września sąd odroczył sprawę bezterminowo. Powodem takiej decyzji było dopuszczenie dodatkowego dowodu w sprawie”.

Rozmawialiśmy  również z  adwokatem pani Agnieszki Karp, panią mecenas Walulik-Paluch.

„Rozprawa odbyła się. Stawiły się na nią obie strony. Sąd postanowił zweryfikować nowe okoliczności dotyczące jednego z dzieci i ustali, czy zarzuty są zasadne. Sprawa została odroczona bezterminowo. Moim zdaniem nie ma przesłanek do ograniczenia władzy rodzicielskiej w tym przypadku. Wybór sposobu wychowywania dzieci należy do rodziców, a sąd może wkroczyć wówczas, gdy naruszane jest dobro dziecka, czyli jego prawidłowy rozwój psychofizyczny i duchowy. Tutaj nie ma takiej sytuacji” – mówi pani mecenas.

Każda sprawa, która dotyczy funkcjonowania dzieci w rodzinie, jest bardzo ważna i trudna, dlatego będziemy przyglądać się, jakie będzie rozstrzygnięcie w tym przypadku.

1 komentarz

  • Link do komentarza Gosia poniedziałek, 05 październik 2020 20:55 napisane przez Gosia

    Ludzie przez wieki chodzili boso. W medycynie ludowej zaleca się chodzenie boso „po rannej rosie” lub moczenie nóg w zimnej wodzie w celu podnoszenia odporności organizmu. Niektórzy twierdzą, że chodzenie na bosaka jest masarzem stóp, wzmacnia organizm i układ nerwowy człowieka. Pan Wojciech Cejrowski chodzi „boso przez świat” za co otrzymał uznanie i liczne nagrody. Tak zwany „zimny wychów „ dzieci jest powszechnie praktykowany w Anglii i krajach skandynawskich. http://trzyimy.pl/zimny-wychow-w-skandynawskim-stylu-co-to-wlasciwie-jest/
    Niektórzy ludzie przy swoim obejściu od wczesnej wiosny do późnej jesieni chodzą ubrani w T-shirt, lekkie spodnie i klapki nie nosząc skarpet a w ciepłe i upalne dni noszą jedynie spodenki i klapki, bo tak lubią. Co zrobić w sytuacji kiedy dziecko samo bez przerwy zdejmuje skarpetki bo chce chodzić na bosaka? Więc co jeżeli chodzenie na bosaka jest zgodne z sumieniem i światopoglądem rodziców? Wiadomo, że dziecko bawiące się swobodnie na swoim podwórku przy domu na wsi wraca brudne i umorusane za to bardzo szczęśliwe bo tak najlepiej poznaje otaczający je świat. Czy takim ludziom należy ograniczać władzę rodzicielską? Bardzo naganna i niedopuszczalna w naszym klimacie byłaby sytuacja, w której dziecko w chłodne jesienne i zimowe dni chodziłoby na podwórku na boso bez czapki, szalika i rękawiczek ale jak czytam w tej rodzinie taka sytuacja nigdy nie miała miejsca. Co dla jednych jest nieporządkiem i bałaganem dla innych jest artystyczną wizją umeblowania, wystroju i aranżacji mieszkania. Każdy w tym zakresie ma swoje indywidualne upodobania i potrzeby. Wszak mieszkanie to nie jest muzeum. Wiadomo, że dzieci szczególnie w wieku od 3 do 10 lat uwielbiają malować, wycinać i kleić pozostawiając po sobie spory bałagan i jest to zupełnie normalne i niezbędne do prawidłowego rozwoju dziecka.
    Pani Agnieszce zarzuca się cyt. „zapisanie córki do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w celu uniknięcia zarzutów o zaniedbywanie dzieci”. Trudno jest się zgodzić z tak postawionym zarzutem ponieważ nie znane są intencje matki i nie można jej czegokolwiek w tym względzie przypisywać a obiektywnie mówiąc zapisanie dziecka na zajęcia prowadzone przez tę Poradnię można interpretować tylko jako działanie na rzecz dobra dziecka. W tej rodzinie, jak twierdzi matka, nie udowodniono żadnych poważnych zaniedbań i takich problemów jak: przemoc domowa, alkoholizm czy narkomania. Jak twierdzi matka w pracach domowych stale pomagają jej dwie dorosłe córki. Uważa ona, że nie potrzebuje wsparcia ze strony asystenta rodziny. Tutaj rodzi się pytanie, czy urząd w takiej sytuacji może bez zgody rodziny narzucić nadzór asystenta i czy w znaczący sposób nie narusza to prawa rodziców do sposobu wychowania swoich dzieci?
    Należałoby się zastanowić nad tym, czy niegrzeczne zachowanie ze strony syna nie jest odpowiedzią na werbalne i niewerbalne przekazy i zachowanie ze strony pracowników Ośrodka? Pierwotną i naturalną postawą młodego mężczyzny jest obrona własnej rodziny przed zagrożeniami. Najprawdopodobniej ten młody człowiek postrzega pracownika socjalnego jako agresora, który nęka jego rodzinę a nie jako osobę, która może realnie pomóc rodzicom w rozwiązywaniu najważniejszych problemów, tak żeby im wszystkim żyło się lepiej. Dlatego należałoby zastanowić się nad tym jaka jest faktycznie postawa i jaki przekaz jest kierowany do tej rodziny ze strony pracowników i czy były podejmowane próby mediacji, a jeżeli tak to dlaczego zwiodły?
    Należałoby zadać pytanie co się zadziało przez te 4 lata, że cała rodzina nie chce korzystać z proponowanej pomocy finansowej i jakichkolwiek usług ze strony Ośrodka? A jest to niewątpliwie porażka tego ostatniego.
    Moim zdaniem w tej sytuacji należałoby pochylić się nad głębszymi problemami, które dotyczą nie tylko tej konkretnej rodziny ale dotykają wiele rodzin w całej Polsce szczególnie mieszkających na wsi. Są to problemy systemowe. Przede wszystkim najważniejszym problemem jest niskie wykształcenie nie dostosowane do potrzeb lokalnego rynku pracy. Brak środków finansowych, które można byłoby przeznaczyć na wyjazdy w celu poszukiwania pracy. Zamieszkanie daleko od miasta oraz wieloletnie pokoleniowe przyzwyczajenia. Nie stworzenie przez gminę odpowiednich warunków do opieki nad dziećmi tak aby matka mogła podjąć pracę w innej miejscowości w pełnym wymiarze godzin.
    Pani Agnieszka jako matka pięciorga dzieci niewątpliwie zasługuje na szacunek i godne traktowanie. Zwróćmy uwagę na to, że obecnie polski rząd promuje i namawia młode kobiety do urodzenia i wychowania co najmniej czwórki dzieci. Pani Agnieszka podjęła w swoim życiu to wyzwanie. Urodziła i wychowuje pięcioro dzieci, prowadzi gospodarstwo domowe. Skupiła się na tej pracy i poświęciła jej najlepsze lata swojego życia. Nie ona jedna tak postąpiła ponieważ od wieków polskie rodziny w ten sposób funkcjonują. Ojciec pracuje a matka zajmuje się gospodarstwem domowym i wychowywaniem dzieci. Trzeba tutaj wziąć pod uwagę to, czy były i jakie były możliwości zapewnienia opieki nad małoletnimi dziećmi, tak aby matka mogła podjąć pracę zawodową? W Sztabinie przez lata przedszkole pracowało jedynie w godzinach od 8:00 do 12.30. W przedszkolu i szkole nie było ciepłych, gotowanych obiadów. To na matce spoczywał obowiązek odbierania dzieci i szybkiego ich nakarmienia tak aby nie były głodne. Pracując w Augustowie lub Suchowoli matka musiałaby rozpoczynać pracę od godziny 7:00 rano, a kończyłaby po godzinie 15:00 plus dojazd, więc w domu codziennie byłby około godziny 17:00. Istnienie takich warunków w gminie z pewnością nie zwiększało możliwości podejmowania pracy. Tak utrwalony system funkcjonowania młodych, a potem już starszych kobiet, powoduje trwałe wykluczenie z rynku pracy, niemożność podnoszenia kwalifikacji zawodowych i przystosowania się do wciąż rosnących i zmieniających się wymagań ze strony potencjalnych pracodawców. Ponowny powrót na rynek pracy i jej znalezienie po wielu latach bezrobocia jest bardzo trudny. Należałoby więc zachęcać i wspomagać młode osoby z tej rodziny do podnoszenia kwalifikacji np. nauka języka obcego lub podjęcie dodatkowych kursów. Także zdobycie któregoś z zawodów jakie oferuje Augustowskie Centrum Edukacyjne mogłoby poprawić sytuację tej rodziny na rynku pracy. Tutaj należałoby zadbać o mobilność rodziny o czym mówi sama Pani Agnieszka. Brakuje środków finansowych na dojazdy do pracy i nauki w Augustowie. Może należałoby tak wspomóc rodzinę aby ktoś z jej członków mógł zdobyć prawo jazdy?
    Pani Agnieszka odmówiła złożenia wniosku i przyjęcia pomocy finansowej w postaci stypendium. Powodem takiej decyzji był zarzut złego zarządzania i wydatkowania tymi środkami tj. zakup drogich, niepotrzebnych rzeczy. Jeżeli chcielibyśmy wspomóc rozwój i poprawić mobilność rodziny jak też szybkość i możliwość komunikacji należałoby zainwestować w takie urządzenia jak np. zakup telefonu, komputera, internetu czy samochodu. Z pewnością nie są to „tanie rzeczy” za to są one w dzisiejszym świecie niezbędne w zwykłym, codziennym życiu a szczególnie w funkcjonowaniu na rynku pracy. I także ktoś mógłby udowadniać, że takie rzeczy są niepotrzebne. Widzimy tutaj dwie skrajnie różne i wykluczające się postawy. Z jednej strony od rodziny wymaga się zwiększenia własnej mobilności, podjęcia pracy, zdobycia dodatkowych dochodów, a z drugiej strony „podcina się skrzydła” aby móc sprostać tym oczekiwaniom. Prawda jak zwykle leży gdzieś po środku a znalezienie „złotego środka” nie jest łatwe. Czy na prawdę w tym konkretnym przypadku trzeba było podejmować aż tak traumatyczną dla rodziny decyzję jaką jest ograniczenie władzy rodzicielskiej?

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot
ASS Społem