• 1
  • 2
  • 3
wtorek, 10 listopad 2020 13:04

Czy zagraniczny inwestor wyprze podlaskie tartaki?

Napisała
pixabay.com pixabay.com

Branża przemysłu drzewnego, jak wiele innych branż w Polsce, została dotknięta skutkami trwającej pandemii. Dużym problemem była w pewnym momencie dostępność surowca. Ponadto kłopot jest także ze znalezieniem pracowników. Problem stanowi również monopol Lasów Państwowych, które dostarczają na polski rynek ponad 90 procent surowca oraz bardzo duża konkurencja, która powoduje podwyższanie cen drewna. W ostatnim czasie rośnie zainteresowanie dużych firm zagranicznych polskim przemysłem drzewnym, ze względu na niskie koszty pracy.

Jeden z przedsiębiorców działający w tej branży, sceptycznie podchodzi do ekspansji firm zagranicznych planujących budowę tartaków w naszym kraju.

„Dla lokalnego rynku budowa ogromnego tartaku oznacza tyle, że w promieniu 200 km znacznie wzrośnie cena surowca. Wielu z nas działa na rynku międzynarodowym, nie jesteśmy w stanie z dnia na dzień podnieść ceny sprzedaży, a nie będzie nas stać, żeby płacić za surowiec tyle, ile korporacja. Dla nas oznacza to rychły koniec działalności”.

Szczególną aktywność w pozyskiwaniu terenu pod budowę wielkogabarytowego tartaku w województwie warmińsko-mazurskim przejawia austriacka firma Binderholtz. Mimo niepowodzeń  w umiejscowieniu tartaku w Gryźlinach, firma podjęła kolejne rozmowy z władzami gminy Nidzica. W wyniku tych rozmów, burmistrz Nidzicy Jacek Kosmala, upoważniony przez radę miasta, podpisał list intencyjny z firmą Binder Bateiligungs AG, dotyczący budowy Centrum Kompetencyjnego Drewna na terenie gminy. Oczywiście budowa tartaku w żaden sposób nie może zagrażać obszarom pozostającym pod ochroną.

Właściciele lokalnych tartaków z niepokojem obserwują rozwój sytuacji.

„Ekspansja międzynarodowych firm na rynek drzewny powoduje, że konkurencja o surowiec i o pracowników, jest jeszcze większa. Nie oszukujmy się, duże firmy inwestują u nas po to, żeby płacić jak najmniej, mniej niż na Zachodzie, więc nie oczekujmy, że ludzie będą zarabiać kokosy. Druga kwestia jest taka, że takie firmy potrafią przez kilka lat przepłacać wiele milionów za drewno, żeby wykończyć konkurencję, a następnie zdobyć historię zakupową  w Lasach Państwowych i potem dyktować warunki zakupu” – mówi dyrektor jednego z tartaków.

Firma Binderholtz planuje wybudować duży zakład specjalizujący się w produkcji materiałów z litego drewna dla budownictwa, a następnie  stopniowo rozszerzać asortyment. Produkcja ma ruszyć w lipcu 2022 roku, a pracę znajdzie tam pół tysiąca osób.

Wprawdzie austriacka firma planuje rozpocząć swoją działalność w województwie warmińsko-mazurskim, jednak ewentualne jej sukcesy mogą spowodować rozszerzenie produkcji na inne obszary Polski. Niewątpliwie takim łakomym kąskiem dla inwestora zagranicznego może być województwo podlaskie z jego Puszczą Białowieską.

Skontaktowaliśmy się z właścicielem podlaskiego tartaku, aby spytać o opinię na powyższy temat.

„W moim tartaku zatrudniam 30 osób. Widzę, że jest ruch w branży budowlanej. Mimo pandemii, ludzie, którzy mają pieniądze, chętnie inwestują, budują domy, a więc kupują więcej drewna. Dużą rolę odgrywają w naszej branży Lasy Państwowe. Jeśli drewno będą sprzedawać inwestorom taniej, lokalne tartaki będą w niekomfortowej sytuacji. Poza tym odbije się to na naszej gospodarce, bo drewno trzeba będzie sprowadzać zza granicy, np. ze Skandynawii” – informuje nasz rozmówca.

„Bardzo ważne jest gospodarowanie drewnem przez Lasy Państwowe. Niby jest regionalizacja, ale zawsze lepsze drewno wysyłane jest na Śląsk. My tutaj zawsze mamy trochę gorsze” – mówi właściciel lokalnego tartaku.

Z jednej strony dobrze, że zagraniczni inwestorzy chcą działać na polskim rynku, ale należy zawsze mieć na uwadze, czy nie godzi to w nasz rynek i naszych pracowników.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot