• 1
  • 2
  • 3
piątek, 13 listopad 2020 14:34

Ograniczenie przewozu osób – wyjątkiem osoby niepełnosprawne. Na czym polega paradoks przepisu?

Napisała
pixabay.com pixabay.com

Aby przeciwdziałać pandemii koronawirusa rząd wprowadził szereg obostrzeń, których należy bezwzględnie przestrzegać. Jedną z takich restrykcji jest ograniczenie przewozu osób podróżujących busami i minivanami. W związku z tym problem mają pracownicy, którzy korzystają z tego sposobu docierania do pracy. Warto również przyjrzeć się wyjątkom dotyczącym tego przepisu – osób niepełnosprawnych to ograniczenie nie dotyczy, choć często są one obarczone dużymi obciążeniami zdrowotnymi. Przyjrzeliśmy się bliżej tej sprawie.

W związku z bardzo dużą liczbą zachorowań na koronawirusa rząd podjął decyzję o ograniczeniu do połowy liczby przewożonych osób busami i minivanami. W związku z tym w Dz.Ust. z 02.XI.2020 r. znalazło się rozporządzenie Rady Ministrów, zmieniające rozporządzenie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów, w związku z wystąpieniem stanu epidemii. W w/w rozporządzeniu określone zostały zmiany w poruszaniu się pojazdami przewożącymi pasażerów.

Głównie dotyczy to pojazdów przeznaczonych do przewozu powyżej siedmiu osób i nie więcej niż dziewięciu, łącznie z kierowcą. Rozporządzenie obowiązuje od 3 listopada do odwołania. Zgodnie ze zmianami takimi pojazdami można przewozić nie więcej pasażerów niż wynosi płowa miejsc siedzących. Jak to wygląda w praktyce? Autem ośmio- czy dziewięcioosobowym, dozwolone jest  przewożenie trzech osób. Ma to zapobiegać transmisji wirusa. Jak wszystkie obostrzenia, to również uderza w przedsiębiorców.

Ograniczenie przewozu osób - kary i ich egzekwowanie

Dla przewoźników nieprzestrzegających nowych zasad przewidziane są odpowiednie kary. Cytując rozporządzenie, czytamy: „Kto w stanie zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii nie stosuje się do ustanowionych na podstawie art.46b nakazów, zakazów i ograniczeń, o których mowa w 46b pkt 5 i 9-12, podlega karze pieniężnej w wysokości od 5000 zł do 30 000 zł”. Jest  to z pewnością dotkliwa kara administracyjna dla przewoźników.

Poprosiliśmy o wypowiedz w tej sprawie rzecznika podlaskiej policji, podinspektora Tomasza Krupę. Zapytaliśmy m.in. o kontrole, jakie będą przeprowadzali policjanci i czy są określone narzędzia, służące do nakładania kar za łamanie prawa w tej sytuacji.

„Przepisy zawarte w ustawie należy przyjąć dosłownie, zgodnie z zapisem. Jak w każdej sytuacji łamania prawa, istnieją narzędzia jego egzekwowania. Policjant, zatrzymujący samochód do kontroli, po stwierdzeniu naruszenia przepisów, w zależności czego one dotyczą, może zastosować pouczenie, wystawić mandat lub skierować wniosek do sądu. Wniosek do sądu jest kierowany również w przypadku, kiedy osoba kontrolowana odmówi przyjęcia mandatu, a ma do tego prawo. Policjant posiada kompetencje do podejmowania decyzji o nakładaniu kar, jeśli w wyniku kontroli stwierdzi naruszenie prawa” – informuje rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa.

„Zasady reagowania policjantów na łamanie prawa, również w przypadku wprowadzonej nowelizacji ustawy o przewożeniu osób, są takie same, jak podczas każdej kontroli. Zawsze policjant może pouczyć, nałożyć mandat lub skierować wniosek do sądu. Decyzja należy wyłącznie do niego. Zatem wprowadzenie nowego obostrzenia nie powoduje zmiany narzędzi jakimi dysponuje policja” – wyjaśnił pan rzecznik.

Ograniczenie przewozu osób, a osoby niepełnosprawne

Przepis wyłącza z tego ograniczenia osoby zamieszkujące wspólnie, prowadzące rodzinną gospodarkę oraz osoby niepełnosprawne. Na czym więc polega paradoks tego rozporządzenia? Kontrowersyjna jego część dotyczy ostatniej grupy osób.

Na rządowej stronie możemy przeczytać:

„W grupie podwyższonego ryzyka zakażeniem koronawirusem i jego skutkami znajdują się osoby niepełnosprawne, w szczególności osoby u których przyczyną niepełnosprawności są schorzenia układu krążeniowo – oddechowego, współwystępujące schorzenia różnych układów organizmu, czyli osoby z tzw. niepełnosprawnością sprzężoną oraz schorzenia powodujące znaczące osłabienie odporności, a także osoby, które z uwagi na trudności poznawcze posiadają obniżoną zdolność do dbania o higienę i profilaktykę zdrowotną”.

Dlaczego więc ograniczenie ilości przewożonych pasażerów w busach i minivanach nie dotyczy osób niepełnosprawnych? O opinię na ten temat poprosiliśmy jednego z augustowskich przewoźników.

„Rzadko zdarza mi się przewozić osoby niepełnosprawne. Do tego celu musi być odpowiednio dostosowany samochód. Nie rozumiem dlaczego busem można przewozić komplet osób niepełnosprawnych. To tak, jakby one były całkowicie odporne na zakażenie. A wiadomo, że tak nie jest, ponieważ często mają choroby współistniejące. Nie wiadomo co ustawodawca miał na myśli. Jeśli chodzi o kontrole policyjne, to nie mieliśmy do tej pory kontroli pod tym względem” – komentuje nasz rozmówca.

Ministerstwo Rodziny i Polityki Socjalnej, Ministerstwo Zdrowia oraz Państwowa Inspekcja Sanitarna, jasno wskazują na co narażone są osoby z niepełnosprawnościami. Przy takim stanie rzeczy kontrowersyjnym jest zapis rozporządzenia o przewozie osób niepełnosprawnych, które są szczególnie podatne na zarażenie się koronawirusem.

Co z dojeżdżającymi wspólnie do pracy?

Zainteresowaliśmy się także sytuacją osób, które do miejsca pracy muszą dojeżdżać busami czy minivanami. Z wielu miejsc w Polsce dochodzą bowiem głosy, iż w związku z nowym przepisem ograniczającym ilość osób w środkach transportu, pojawia się w tej kwestii coraz więcej problemów. Zapytaliśmy o to augustowskiego przewoźnika, który świadczy usługi dla ludzi dojeżdżających do pracy busami. Co sądzi o znowelizowanym przepisie?

„Jeśli chodzi o jakieś kłopoty w związku z rozporządzeniem, to aby właśnie je zminimalizować, musieliśmy podnieść ceny z 90 euro do 150 euro. Mówię o dowozie do pracy za granicą. Przestrzegamy przepisu, ponieważ za złamanie go grozi kara nawet 30 tysięcy złotych” – mówi właściciel firmy przewozowej.

Jakie ma zdanie na temat przewozu osób z niepełnosprawnościami?

„Nie wożę niepełnosprawnych, ponieważ nie mam aut dostosowanych do świadczenia takiej usługi. Wiem jednak jaka to jest praca, jaka odpowiedzialność, ponieważ kiedyś dowoziłem dzieci niepełnosprawne tutaj, do szkoły w Augustowie. Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego obostrzenia w przewożeniu takich osób ich nie dotyczą. Będą się od siebie zarażać, jeśli nie będzie zmniejszona liczba przewożonych” – twierdzi nasz rozmówca.

Biorąc pod uwagę opisane wyżej sytuacje, rozporządzenie rządu dotyczące ograniczenia przewozu osób można więc uznać za absurdalne. Uderza ono bowiem w osoby dojeżdżające wspólnie do pracy, jak również stwarza niebezpieczeństwo dla osób niepełnosprawnych.

Źródło: gov.pl

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot