• 1
  • 2
  • 3
czwartek, 14 styczeń 2021 15:22

Branża turystyczna i gastronomiczna mówią „nie” obostrzeniom

Napisała
pixabay.com pixabay.com

Pandemia oraz związane z nią obostrzenia doprowadziły branże gastronomiczną i turystyczną niemal do bankructwa. Na dodatek rząd przedłużył dotychczasowe restrykcje w gospodarce, w związku z czym wiele firm może nie wytrzymać przedłużającego się lockdownu. Nastroje wśród przedsiębiorców są coraz gorsze – zapowiadają bunt. Czy w Augustowie również do niego dojdzie?

Wstrzymanie organizacji wycieczek zagranicznych, zakaz korzystania z usług hotelarskich, zamknięcie stoków dla narciarzy to tylko niektóre elementy powodujące poważne kłopoty właścicieli firm związanych z turystyką. Gastronomia to również jedna z najbardziej poszkodowanych w wyniku pandemii gałęzi naszej gospodarki. Miała być pomoc ze strony państwa, a tymczasem regiony, które utrzymują się z turystyki, zostały pozostawione samym sobie, jak mówi wielu przedstawicieli tych branż.

Prognozy nie są dobre – można się spodziewać zdecydowanie większej skali zwolnień, ale też fali niekontrolowanych bankructw, bo firmy już nie będą w stanie dalej funkcjonować. Badania pokazują, że upadłości obawia się co trzecia mała i średnia firma, a wśród przedsiębiorców, którzy działają na rynku mniej niż dwa lata, odsetek ten wynosi około 50 procent.

Zamrożenie działalności części branż, m.in. gastronomii, siłowni i innych obiektów sportowych, a także części obiektów handlowych w galeriach, zostało wydłużone do 31 stycznia. Zaproponowana przez rząd tarcza branżowa, i to mimo poszerzenia spektrum uprawnionych do jej otrzymania firm według PKD, nie rozwiązuje trudnej sytuacji firm, dlatego przedsiębiorcy zaczynają się buntować.

Górale zapowiadają, że po 17 stycznia, mimo zakazów, otworzą swoje lokale, bo w przeciwnym razie grozi im całkowite bankructwo. Mają zamiar wesprzeć się poradami prawników. Na „nizinach”, buntują się również hotelarze. Zwłaszcza, że rząd zapowiedział miliard złotych pomocy jedynie dla górskich samorządów. Właściciele firm pytają, dlaczego inne regiony kraju są w tej kwestii pomijane. Hotelarze są wściekli, gdyż zabrania się im pracy, a nie dostają w zamian żadnego wsparcia.

W ramach Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych 200 gmin górskich otrzyma pomoc i to właśnie   budzi poczucie niesprawiedliwości w pozostałych regionach kraju. Rząd nie wyklucza wsparcia w/w branż na terenie całego kraju, zapowiadając kolejną tarczę, ale jak na razie pozostałe firmy stoją nad przepaścią. Warto zauważyć, że pomimo obietnicy pomocy finansowej górskim samorządom, zapowiedzi bojkotu obostrzeń ze strony górali nie zostały odwołane.

Również augustowska branża gastronomiczna i turystyczna znajduje się w bardzo złej kondycji. Rozmawialiśmy z kilkoma przedstawicielami tych branż w naszym mieście. Okazało się, że przeżywają bardzo trudne chwile.

„Jest bardzo źle. Mamy minimalną ilość zamówień na wynos. Nie otrzymaliśmy żadnej pomocy, oprócz tych 5 tysięcy na początku pandemii, co zresztą w niczym specjalnie nam nie pomogło. Natomiast właśnie otrzymałam rachunki z ZUS i Izby Skarbowej, zatem nie zostaliśmy zwolnieni z żadnych opłat, jak kiedyś obiecano. Jeśli inne restauracje w Augustowie będą się otwierać po 17 stycznia, to ja też to zrobię. Nie wyłamię się” – mówi jedna z restauratorek.

„Nasza restauracja nie dostała nigdy żadnego wsparcia, nawet tych 5 tysięcy, ponieważ jesteśmy dużą firmą, były obroty, nie było spadków, więc się nie kwalifikowaliśmy. Nie otworzymy lokalu wcześniej, niż będzie na to pozwolenie. Cierpliwie czekamy” – informuje inna właścicielka augustowskiego lokalu.

O obecną sytuację zapytaliśmy również przedstawiciela branży hotelarskiej.

„To duży hotel i duże straty. Miejsce od dawna świeci pustkami. Dla górali będzie miliard. Dlaczego nasz region jest pominięty? My też należymy do branży, tylko na równinie. Nie zarabiamy, dlatego czarno widzę najbliższą przyszłość. Za łamanie zakazów grożą wysokie kary, więc nie otworzymy się, póki zakaz istnieje. Nie stać nas na taki wydatek” – ubolewa hotelarz.

Sytuacja jest bardzo trudna, jednak wielu augustowskich przedsiębiorców nie chce płacić kar za łamanie zakazów.

„Nie można przyjmować gości, a do tego restrykcje przedłużono do 31 stycznia. Jestem zaniepokojona, co będzie ze zobowiązaniami, które muszę płacić. Nie zwolniono nas z żadnych opłat, wszystko dzieje się jak dawniej, oprócz tego, że nie mamy pracy i nie możemy zarabiać. Nie oszukujmy się, dochody z cateringu to kropla w morzu potrzeb. Buntuję się, ale nie wiem, czy tak jak górale, wbrew zakazom będę miała odwagę otworzyć lokal. 30 tysięcy, to duże pieniądze" – z żalem mówi właścicielka augustowskiej restauracji.

Czy w najbliższy poniedziałek (18 stycznia) w całym kraju dojdzie do buntu przedstawicieli branży hotelarskiej i gastronomicznej? Czas pokaże. Będziemy śledzić sytuację na bieżąco.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot