• 1
  • 2
  • 3
piątek, 19 luty 2021 15:16

O włos od tragedii – niebezpieczne zabawy na zamarzniętych akwenach

Napisała

Niedawne głośne zdarzenie, gdzie rozpędzony samochód jeździł po zamarzniętej rzece w pobliżu bawiących się tam dzieci, a także zaskakujący wymiar kary dla nieodpowiedzialnego kierowcy, zainspirowało nas do zainteresowania się szerzej tym tematem.

Do opisanego wyżej zdarzenia doszło na początku lutego w Wyszkowie na Mazowszu. Rozpędzone auto jeździło po zamarzniętym Bugu w pobliżu ślizgających się tam na łyżwach dzieci. Nieodpowiedzialny kierowca spowodował zagrożenie bezpieczeństwa, a nawet życia nieletnich, jak również ich opiekunów. Zaskakującym był fakt wyjątkowo pobłażliwego potraktowania kierowcy przez policję oraz prokuraturę. Po przeanalizowaniu całej sytuacji śledczy doszli do wniosku, że mężczyzna zostanie ukarany jedynie mandatem w wysokości… 200 złotych! Ta kontrowersyjna sytuacja skłoniła nas do zainteresowania się szerzej tym tematem.

W polskim prawie nie ma przepisu zabraniającego wprost wjazdu na zamarznięte jeziora czy rzeki. W naszym kraju nie uświadczymy też tabliczki informującej o zakazie wchodzenia na lód. Jedynie rozsądek człowieka wjeżdżającego na zamarznięty akwen, czy to samochodem, czy wchodząc tam pieszo, decyduje o tym, czy dojdzie do tragedii. Można być jednak za to ukaranym odpowiednim mandatem, nawet do 500 złotych, kiedy to, przebywając na zamarzniętym akwenie, zagrażamy zdrowiu lub życiu człowieka.

Mandat za wjazd na taflę lodową jeziora może wystawić straż leśna, jeżeli jezioro jest częścią lasu państwowego, a prawo zakazuje jazdy autem po terenie leśnym. W tym przypadku wysokość kary może wynieść nawet 500 złotych. Mandat można otrzymać również za używanie pojazdu w sposób zagrażający bezpieczeństwu osób w aucie lub poza nim. Za takie wykroczenie grozi kara 200 złotych. Jak widać, nie są to zbyt wysokie kwoty i nie zawsze zniechęcają „rajdowców” przed wjazdem na zamarznięte jeziora.

Aby uzyskać więcej informacji na powyższy temat, porozmawialiśmy z rzecznikiem augustowskiej policji, panią Kingą Muczyńską.

„Nie ma takich przepisów, które zakazywałyby wchodzenia na zamarznięte jeziora. Nie ma też znaków ostrzegawczych przy akwenach. To człowiek sam musi ocenić niebezpieczeństwo i jeśli wejście, czy wjazd na lód, może stanowić zagrożenie dla niego i osób przebywających w pobliżu, nie powinien tego robić. Na naszym terenie nie było przypadku utonięcia pod lodem, ale policja dokonuje kontroli zamarzniętych zbiorników oraz ostrzega wędkarzy i osoby wchodzące na lód. Reagujemy też na zgłoszenia obywateli. Policjant ocenia stopień zagrożenia i może wystawić mandat. Ma taryfikator, w którym określone są wysokości kar za dane wykroczenie. Jeżeli dzieci przebywają na zamarzniętym jeziorze, może to być uznane za przejaw demoralizacji, czyli przekroczenia norm społecznych” – poinformowała nas pani rzecznik.

„Na naszej stronie internetowej umieściliśmy porady, jak należy zachować się w przypadku załamania się lodu. Odsyłam wszystkich do tych porad” – dodaje pani Muczyńska.

Z prośbą o wypowiedź zwróciliśmy się również do prezesa Polskiego Związku Wędkarskiego w Augustowie, pana Mieczysława Szczerbakowa, któremu temat wód jest bardzo bliski. Poprosiliśmy o wypowiedź na temat zagrożeń wynikających z przebywania na zamarzniętych jeziorach.

„Jak sięgam pamięcią, to nie przypominam sobie, żeby na naszym jeziorze ktoś utonął pod lodem. Pewnie były jakieś załamania tafli lodu, ale drastycznych przypadków sobie nie przypominam. Jednak moim zdaniem żaden lód nie jest bezpieczny. Z wodą i lodem jest bezpiecznie, jeżeli człowiek zachowuje się w sposób rozsądny. To, że nie ma w prawie przepisu regulującego zasady poruszania się po lodzie, nie zwalnia ludzi od myślenia i przewidywania zagrożeń. Być może jest to jakaś luka w przepisach i należałoby to może przemyśleć, ale każdy człowiek musi dbać o swoje bezpieczeństwo i  bezpieczeństwo innych” – mówi prezes PZW.

Ile w takim razie wynosi bezpieczna grubość tafli lodowej na jeziorze, aby można było na nią wejść?

„Jeżeli organizowaliśmy zawody, to zawsze były one ubezpieczone przez PZW, a minimalna grubość lodu wynosiła 15 centymetrów. Była ona komisyjnie mierzona. Jeśli chodzi o rybaków, to PZW wystawia im zezwolenia na całoroczny połów ryb, a więc zimą również. Nie są jednak przez Związek ubezpieczeni. Rybacy wchodzą na lód przy 8-10 centymetrowej grubości lodu. Dla innych użytkowników zamarzniętych jezior niestety nie ma informacji o grubości tafli. W Augustowie nie ma straży miejskiej, a monitorowanie zamarzniętych jezior byłoby dla nich doskonałym zadaniem” – mówi Mieczysław Szczerbakow.

Podsumowując, tak naprawdę żaden lód nie jest do końca bezpieczny. W różnych miejscach zamarzniętego jeziora może on mieć różną grubość, więc niebezpieczeństwo załamania istnieje praktycznie zawsze. Korzystając więc z zasady, że to co nie jest zabronione jest dozwolone, kierujmy się głównie zasadą zdrowego rozsądku.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot