• 1
  • 2
  • 3
wtorek, 20 lipiec 2021 14:08

Pracownicy potrzebni od zaraz! Można sporo zarobić

Napisała
pixabay.com pixabay.com

Obecnie na liście najbardziej poszukiwanych pracowników na jednym z pierwszych miejsc plasują się wykonawcy tego właśnie zawodu. Na dodatek wynagrodzenie jest bardzo wysokie, co powinno przyciągać potencjalnych ochotników. Chętnych do pracy jednak brakuje, a pracodawcy łapią się za głowy rozmyślając, w jaki jeszcze sposób mogą zachęcić ludzi do pracy w tym zawodzie. Dlaczego taka sytuacja ma miejsce? Czy w Augustowie również brakuje tego rodzaju pracowników? Postanowiliśmy to sprawdzić!

Jednymi z najbardziej poszukiwanych pracowników na rynku zatrudnienia są kierowcy ciężarówek. Jest na nich obecnie bardzo duże zapotrzebowanie, co potwierdziło Ministerstwo Edukacji i Nauki, wpisując ich na listę deficytowych pracowników. Tym bardziej, że ten zawód uznano również za taki, który ma szczególne znaczenie dla rozwoju naszego kraju. Kierowców ciężarówek oraz TIR-ów dramatycznie brakuje i nie są w stanie skusić ich nawet wysokie i ciągle rosnące zarobki. Pracodawcy, aby zachęcić kandydatów, proponują im coraz to wyższe i coraz atrakcyjniejsze wynagrodzenia. Okazuje się, że na brak chętnych do wykonywania zawodu kierowcy międzynarodowego w dużym stopniu wpłynęła pandemia. Wielu pracowników jeżdżących za granicę rezygnowało bowiem z pracy i zatrudniało się w firmach obsługujących ruch krajowy.

Być kierowcą – to się opłaca

Polski Instytut Transportu Drogowego poinformował, że w 2020 roku zawodowi kierowcy zarabiali średnio 6 211 złotych netto. Największą grupę (26,3 procent) stanowiły osoby, które zarabiały 6-7 tysięcy złotych. Więcej, bo już powyżej 7 tysięcy złotych, zarabiał prawie co czwarty prowadzący ciężarówki o dopuszczalnej masie całkowitej 40 ton w ruchu międzynarodowym. Raport Polskiego Instytutu Transportu Drogowego wykazał również, że w roku 2019 najwyższe zarobki mieli kierowcy w ruchu międzynarodowym, którzy jeździli na Wschód. Badanie ujawniło też, że w ciągu dwóch lat liczba ofert pracy dla kierowców wzrosła dwukrotnie.

Podlaskie – praca szuka człowieka

Po przeanalizowaniu ogłoszeń na popularnych portalach internetowych stwierdziliśmy, że na Podlasiu również brakuje kierowców. Znaleźliśmy kilkadziesiąt ogłoszeń z których wynika, że pracownik tego zawodu może liczyć na wynagrodzenie od 6 do 10 tysięcy złotych.

Oto przykłady ofert pracy w województwie podlaskim (oferty również z Augustowa):

„Zatrudnimy kierowcę ciągnika siodłowego + naczepa 13,6m (C + E) w transporcie międzynarodowym. Praca w relacji Finlandia, Estonia, Litwa i Łotwa – kraje środkowej/południowej Europy (np. Słowacja, Czechy, Węgry, Austria, Słowenia itp.). Praca w atrakcyjnym systemie, weekendy w domu” – czytamy na jednym z portali. W tym przypadku można zarobić od 7,5 do 8,5 tysiąca złotych brutto miesięcznie.

„Zatrudnię kierowcę kat. C+E. Praca na cały etat lub na tzw. skoczka. Trasy międzynarodowe (UE). Umowa o pracę lub możliwość współpracy na własnej działalności. Wynagrodzenie 7000-8000 zł” – czytamy w kolejnym ogłoszeniu.

„Zatrudnimy kierowców do pracy w transporcie międzynarodowym. Praca na chłodni w relacjach: NL-FR, NL-DE, NL-BE. System pracy 2/1 (13 dni w pracy, 8 dni w domu) lub 3/1 (20 dni w pracy, 8 dni domu)” – ogłasza się inny pracodawca z województwa podlaskiego, który proponuje stawkę od 8,5 do 10 tysięcy złotych brutto na miesiąc.

Wymagania w tego typu ofertach to najczęściej doświadczenie, niekaralność, jak również znajomość wybranych języków obcych.

Postanowiliśmy zasięgnąć języka u źródła i dowiedzieć się, czy firmy transportowe w Augustowie oraz rejonie faktycznie borykają się z brakiem kierowców. Rozmawialiśmy z przedstawicielami firm obsługujących zarówno rynek krajowy, jak również międzynarodowy.

„Sądzę, że nie ma takiej firmy, która nie ma kłopotów z zatrudnieniem kierowców samochodów ciężarowych, aczkolwiek praca jest dobrze płatna. Są pewne różnice w płacach dla kierowców pracujących na terenie kraju i tych, którzy mają kursy zagraniczne. My obsługujemy raczej zlecenia krajowe, ale mamy też kursy na Litwę, Łotwę i Estonię. W przypadku tych krajów nasza firma nie ponosi zbyt dużych kosztów, ale nie jeździmy na Zachód, bo tam koszty są ogromne. Jesteśmy zadowoleni z naszych kierowców, jednak nie jest łatwo znaleźć dobrego pracownika. Zwykle kandydaci mają bardzo duże wymagania, a nie zawsze mają odpowiednio wysokie kwalifikacje, nie zawsze są dyspozycyjni, jak wymaga tego firma. Uważam, że w firmach transportowych powinna obowiązywać taka zasada, że stawka za dany przewóz od zleceniobiorcy do zleceniodawcy powinna wynosić tyle, ile kosztuje jeden litr paliwa. Niestety tak nie jest. Jest to 50-70 procent tych kosztów” – mówi przedstawiciel firmy transportowej z naszego regionu.

A jak sytuacja wygląda w transporcie osobowym?

„Mamy zatrudnionych czterech kierowców, których dniówka wynosi 300-350 złotych, a ilość kursów to dwa razy w tygodniu po dwa dni. Mamy w firmie pięć busów 9-osobowych, ale niestety nie wszystkie są wykorzystywane. Pandemia w naszym przypadku wpłynęła nie tyle na zatrudnienie kierowców, ale na liczbę pasażerów korzystających z naszych usług. Wiem, że firmy transportowe mają braki w zatrudnianiu kierowców, ale jeśli nie zaproponują dobrych stawek, to te problemy wciąż będą” – mówi szef innej firmy transportowej.

Kierowcy zawodowi zarobią jeszcze więcej?

Zdaniem ekspertów, w branży transportowej szykują się zmiany. Wszystko to związane będzie z przepisami unijnymi, które zakładają, że kierowca polskiego przewoźnika, który wykonuje międzynarodowy transport drogowy, ma zarabiać co najmniej tyle samo, co kierowca w kraju, w którym wykonuje pracę.

Upraszczając, jeśli na przykład dany kierowca będzie przewoził towar w Niemczech, to jego stawka ma wynosić tyle samo, co stawka pracownika niemieckiej firmy transportowej. Ma to jednak dotyczyć jedynie określonych rodzajów przewozów. Przepis ma wejść w życie za kilka miesięcy. Wszystko wskazuje więc na to, że kierowcy będą mogli zarobić jeszcze więcej niż dotychczas. Nie jest to jednak zbyt dobra wiadomość dla pracodawców, którzy, ze względu na wzrost kosztów, mogą zwyczajnie nie przetrwać tego typu zmian.

Gruby Benek