• 1
  • 2
poniedziałek, 26 lipiec 2021 12:01

Augustowski Dom Drzewiarza zabytkiem – kontrowersje wokół tematu

Napisane przez KR

Dom Drzewiarza, który znajduje się przy ulicy Tartacznej w Augustowie, stał się oficjalnie zabytkiem. Ten drewniany budynek w stylu zakopiańskim wpisano do rejestru. Czy była to dobra decyzja? Już wcześniej pisaliśmy o kontrowersjach związanych z tym tematem. Postanowiliśmy zapytać, co myślą o tym eksperci oraz właściciel obiektu.

Postępowanie w sprawie wpisu augustowskiego Domu Drzewiarza do rejestru zabytków zostało wszczęte z urzędu. Budynek znajduje się przy ulicy Tartacznej, a jego właścicielem jest fundacja Cordis, której prezesem jest ksiądz Mariusz Miklaszewski.

Przypomnijmy, że obiekt został zbudowany w latach 20 i 30 XX wieku. Ten drewniany budynek, w którym kiedyś mieściły się dom kultury oraz świetlica, został przekazany mieszkańcom dzielnicy Lipowiec w 1937 roku, obecnie właścicielem jest Fundacja Cordis. Aby obiekt nie stał bezużytecznie i żeby nie ulegał stopniowej degradacji, właściciel postanowił wyremontować go i utworzyć w nim dom opieki społecznej, geriatrium, w którym mogłoby mieszkać osoby starsze. Ponadto planowano otworzyć tam aptekę oraz przedszkole. Odbyły się już rozmowy z lekarzami, którzy mieli uruchomić w tym budynku przychodnie.

Wykonanie projektu zlecono architektom Pawłowi i Magdalenie Kotwicom. Projekt ten został pozytywnie zaopiniowany przez Starostwo Powiatowe. Ponieważ Dom Drzewiarza stanowi cenny architektonicznie i historycznie obiekt, wojewódzki konserwator zabytków, po oględzinach i po przeprowadzeniu stosownych procedur zadecydował, że obiekt należy wpisać do rejestru. Takim sposobem w Augustowie miał się pojawić nowy zabytek i kolejna atrakcja turystyczna.

Wyjaśnijmy, że obiekt wpisany przez wojewódzkiego konserwatora zabytków do rejestru zabytków, jest chroniony zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie. Po wpisie do rejestru inwestor, aby móc przeprowadzić prace remontowe, musi uzyskać pozwolenie od wojewódzkiego urzędu ochrony zabytków. Wpis nie oznacza całkowitego zakazu remontowania zabytku, gdyż konserwatorzy zdają sobie sprawę, że dla budynku bardzo ważne jest jego stałe użytkowanie, aby nie ulegał powolnej destrukcji. Nie można go wyburzyć, a podjęcie prac remontowych każdorazowo wymaga zgody wojewódzkiego konserwatora zabytków.

W rozmowie z pracownikiem wojewódzkiego urzędu ochrony zabytków w Białymstoku, skierowano nas na stronę urzędu, gdzie znaleźliśmy informację: „Decyzją z dnia 23.06.2021 roku, profesor Małgorzata Dajnowicz, podlaska wojewódzka konserwator zabytków, wpisała do rejestru zabytków województwa podlaskiego budynek świetlicy przy ulicy Tartacznej w Augustowie. Postanowienie podjęte zostało w oparciu o zachowane przez obiekt wartości artystyczne, historyczne i naukowe. Troska o zachowanie oraz ochronę historycznej tkanki miejskiej, do jakiej niewątpliwie zaliczyć można budynek świetlicy, leży w interesie społecznym. Określić go można mianem autentycznego dokumentu historii rozwoju architektonicznego i urbanistycznego miasta Augustowa, zachodzącego w dwudziestoleciu międzywojennym”.

W sprawie Domu Drzewiarza skontaktowaliśmy się z architektem, panem Pawłem Kotwicą, który wykonał projekt przebudowy i modernizacji budynku. Poprosiliśmy o ustosunkowanie się do decyzji konserwatora. Architekt wyraził się o tej decyzji z dużą dezaprobatą.

Po wpisie do rejestru zabytków nic się nie będzie działo z obiektem. Nie można go remontować, a inwestor ma obowiązek utrzymać go w obecnym, niezmienionym stanie. To bardzo zła decyzja. Od dobrej woli budynek nie powstanie, ale od złej woli zniszczeje. Ja jestem praktykiem, w moich rękach rzeczy powstają. Uważam, że urzędnicy są oderwani od rzeczywistości i nie do końca znają się na przepisach. Wydawanie decyzji zza biurka, to wysoce naganne zachowanie. Ja wykonałem bardzo dobry, realny projekt, który podobał się zarówno właścicielowi obiektu, jak również staroście. Konserwator pojawił się wówczas, gdy inwestor zgłosił, że rozpoczął budowę, aby ten budynek uratować przed zgniciem” – mówi architekt.

Konserwator wpisał obiekt do rejestru zabytków i tym samym uniemożliwił podjęcie jakichkolwiek działań budowlanych. Dziesiątki lat nic się nie działo, a gdy znalazł się inwestor, chętny do uratowania budynku, dokonano wpisu do rejestru zabytków. Moim zdaniem, to celowe działanie prowadzące do zniszczenia tego obiektu. Powiem nawet więcej, jeżeli właściciel nie utrzyma budynku w dobrym stanie lub zechce go remontować, może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej, tak sądzę. Ten wpis to najgorsza rzecz jaka mogła się zdarzyć” – informuje Paweł Kotwica.

Niestety właściciel obiektu nie chciał zabrać głosu w tej sprawie. Powiedział jedynie, że jeszcze nie otrzymał żadnego pisma od konserwatora zbytków.
Jakie będą dalsze losy Domu Drzewiarza? Tego dowiemy się pewnie dopiero za jakiś czas.

Gruby Benek
Taekwondo