• 1
  • 2
środa, 08 wrzesień 2021 16:30

„Póki nie odejdzie ostatni mistrz…”, czyli o zanikającej, choć dobrze płatnej profesji

Napisała
pixabay.com pixabay.com

W tym zawodzie, jeśli posiada się doświadczenie, można liczyć na dobre wynagrodzenie i pewną pracę. Sęk w tym, że w Polsce nie ma szkół, które uczą tej profesji, a nowe kadry powstają wyłącznie dzięki szkoleniom w miejscu pracy. Automatyzacja wypiera tradycję i obecnie produkcja w tych zakładach nie przypomina tej sprzed lat, znanej z książek i opowieści, którą można zobaczyć już tylko w muzeach i skansenach. Są jednak chęci do tego, aby reaktywować kształcenie w tym zawodzie i przekonać młodzież, że jest on atrakcyjny, dobrze płatny i poszukiwany nie tylko w Polsce.

Mowa tutaj o zawodzie młynarza, który z biegiem czasu coraz bardziej odchodzi w zapomnienie. Dzisiaj, mimo że mąka to jeden z podstawowych produktów naszej codziennej diety, nie ma już szkół zawodowych, w których młodzież mogłaby uczyć się jej produkowania. Dawnej funkcjonowały zarówno szkoły zawodowe, jak i technika, które kształciły młodych ludzi w zawodzie młynarza.

Dziś zakłady zbożowe borykają się z brakiem pracowników. Sytuacja ta nie dotyczy tylko Polski, ale wielu krajów na całym świecie. Szkoły kształcące młynarzy albo zostały zlikwidowane, albo zmieniły swój profil i kształcą młodzież w innych zawodach związanych z przetwórstwem żywności.

Skąd zatem bierze się mąka? Kto ją produkuje? Otóż młynarzy przyucza się dziś do zawodu bezpośrednio w młynach. Kadra znająca się na młynarstwie po prostu starzeje się i odchodzi na emeryturę. Jeśli przedtem zdoła przygotować swoich następców, to dobrze, choć i tak mały odsetek z nich będzie kontynuować to dzieło. Mimo że istnieje finansowa motywacja do zbudowania atrakcyjności zawodu młynarza (specjalista w tej profesji może obecnie zarabiać dwa razy więcej niż wynosi średnia krajowa), młodzież nie garnie się do niej.

„Chcemy reaktywować kształcenie w zawodzie młynarza i przekonać młodzież, że jest to zawód atrakcyjny, dobrze płatny i poszukiwany nie tylko w Polsce” – mówi Krzysztof Gwiazda, prezes zarządu Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Zbożowo-Młynarskiego.

„Zawód młynarza bardzo się zmienił. Dziś młynarz to nie jest człowiek cały przyprószony mąką, który dźwiga worki pomiędzy piętrami. W młynach nastąpiła automatyzacja produkcji i obecnie na stanowisku młynarza czy nadmłynarza jest konieczna znajomość informatyki, bo cały proces jest kontrolowany przez systemy. I jest to jeden z tych elementów, który powinien zachęcić młodzież do przychodzenia do podejmowania pracy w charakterze młynarza. Młodzi ludzie kochają przecież elektronikę i komputeryzację. Tym niemniej nauczanie podstawowe szeregu przedmiotów okołomłynarskich związanych z technologią przetwórstwa, z biologią ziarna itd. powinno się odbywać w normalnym cyklu kształcenia” – zaznacza prezes zarządu związku.

W Polsce zawód młynarza został wykreślony z rejestrów i nie ma takiego zawodu w szkolnictwie. Polski Związek Pracodawców Przemysłu Zbożowo-Młynarskiego wystąpił do Ministerstwa Edukacji Narodowej z propozycją dyskusji o wznowieniu kształcenia w tym zawodzie. Spotkało się to z dość przychylnym i praktycznym podejściem ze strony ministerstwa, które wskazało kilka możliwości reaktywacji szkolnictwa w zawodzie młynarza. Nie ma jednak wątpliwości, że będzie to proces długotrwały, prawdopodobnie co najmniej dwu-trzyletni.

Czym właściwie zajmuje się młynarz i jak można nim zostać?

Młynarz miele, miesza i tak dobiera zboża, aby powstały z nich niezbędne nam produkty żywnościowe, czyli między innymi mąka, kasza, płatki czy pasza dla zwierząt. Jeżeli ktoś chce stać się fachowcem w dziedzinie młynarstwa musi włożyć w to wiele pracy i uzyskać kompetencje zawodowe.

Zawód młynarza jest obecnie na wagę złota. Można by jednak zapytać – dlaczego? Przecież w każdym sklepie spożywczym i w każdym markecie jest mąka, a więc ktoś ją produkuje. Otóż współczesne młyny są niemal całkowicie skomputeryzowane, a główną rolą młynarza jest uważne wpatrywanie się w monitor i kontrolowanie, czy produkcja przebiega bez zakłóceń. Młynarz-komputerowiec wciąż zajmuje się produkcją mąki, kaszy itp., ale posługuje się całkowicie innymi metodami niż to dawniej bywało. Mimo że nowoczesne technologie znacznie przyczyniły się do zmniejszenia ilości młynarzy z krwi i kości, to jednak zakłady młynarskie wciąż poszukują fachowców tej zanikającej profesji.

W pobliżu Augustowa, we wsi Mazurki, od 1990 roku działał młyn – Młynex, jednak z przyczyn losowych od lutego 2021 roku zakończył on swoją działalność. Dzienny przemiał zboża wynosił tam 120 ton. Zakład współpracował m.in. ze sklepami spożywczymi i hurtowniami z Augustowa i Suwałk. Produkował m.in. mąkę pszenną, żytnią, orkiszową i inne, a wytwarzał ją pod własnym szyldem.

Aby dowiedzieć się czegoś o pracy młynarza „od kuchni”, skontaktowaliśmy się z byłą pracownicą Młynexu. Zakład nie prowadzi działalności zaledwie od pół roku, więc o pracy jego niedawnych pracowników dowiedzieliśmy się całkiem sporo.

„Rozpoczęliśmy swoją działalność korzystając z augustowskiego młyna, który się spalił. Bazowaliśmy na wiedzy młynarzy, którzy tam pracowali. Byli naszymi mistrzami, którzy przyuczyli do pracy młynarza naszych dwóch pracowników. Mimo unowocześnienia naszego młyna, zamontowania nowych maszyn, udoskonalenia procesu produkcji, bezcenne było jednak doświadczenie i wiedza młynarzy. Automatyzacja nie wykluczała absolutnie udziału ludzi. Są małe piekarnie, gdzie proces produkcji mąki przebiega ręcznie, gdzie młynarz zna proporcje jakie musi zastosować, zna tajniki doboru zbóż, których nie posiada maszyna. Tak też było u nas. Oczywiście maszyny wykonywały swoje zadania, ale człowiek jak gdyby musiał te maszyny nauczyć, zaprogramować do jak najlepszej jakościowo produkcji mąki i innych produktów” – opowiada nasza rozmówczyni.

W jaki sposób pozyskiwano młodych ludzi chętnych do wykonywania tego unikalnego zawodu?

„Jeśli potrzebny był pracownik zatrudnialiśmy go na 3 miesiące, aby zapoznał się z pracą. Cały ten czas młody człowiek towarzyszył mistrzowi młynarskiemu we wszystkich jego czynnościach i stopniowo nabierał doświadczenia. Kiedy mistrz stwierdził, że nowy pracownik osiągnął odpowiedni poziom wiedzy, ten zaczynał pracować samodzielnie. Każdy zakład sam kształci swoich młynarzy”.

Na czym zatem obecnie, w dobie automatyzacji, polega praca młynarza?

„Teraz, wiadomo, komputer włącza wszystkie urządzenia do produkcji mąki, ale musi być człowiek, młynarz ze swoim doświadczeniem i wiedzą, aby kontrolować, sprawdzać, korygować błędy maszyny. Niestety nie ma szkół kształcących młodzież w tym zanikającym zawodzie, więc zakłady młynarskie muszą wychowywać sobie swoich młynarzy”.

Młyńskie koła i akcesoria młynarskie, wykorzystywane dawniej do mielenia zboża, możemy oglądać dziś w muzeach, jednak zakłady produkujące mąkę wciąż poszukują pracowników, którzy chcieliby uczyć się zawodu młynarza. Jeżeli nie zostaną przywrócone szkoły zawodowe uczące tej zanikającej profesji, to pozostanie przekazywanie fachu „z ust do ust”, póki nie odejdzie ostatni mistrz w tym zawodzie. Potem pozostaną już tylko doskonałe, choć nieczułe maszyny.

Taekwondo
Gruby Benek