• 1
  • 2
czwartek, 16 wrzesień 2021 15:40

Augustowskie pizzerie stoją przed dylematem: robić mniejsze czy droższe?

Napisała
pixabay.com pixabay.com

Knajpy w całej Polsce już zaczynają ostrzegać przed podniesieniem cen swoich wyrobów. Trudna sytuacja w gastronomii, spowodowana wcześniejszymi lockdownami, a teraz rosnące ceny produktów spożywczych, prądu, sprzętów, chemii oraz konieczność podwyższania pensji pracownikom sprawia, że bary i restauracje stoją przed wielkim dylematem. Podnosić ceny dań i stracić już narzekających na drożyznę klientów? Czy może zostać przy dotychczasowych stawkach za jedzenie i być na minusie? Jak się okazało, niektórzy właściciele augustowskich pizzerii z trudną sytuacją radzą sobie…, zmniejszając wielkość serwowanych placków.

Po kilkumiesięcznej przerwie w normalnym funkcjonowaniu pizzerii, właściciele lokali chcą odrobić straty. Niestety obecnie dostawcy oferują produkty w wyższej cenie niż przed lockdownem. Oprócz podstawowych produktów do wypieku pizzy (mąka, oliwa) oraz dodatków (sery, szynka, pieczarki itp.), sukcesywnie wzrasta cena paliwa oraz prądu. Właściciele pizzerii stają przed dylematem – czy podwyższać ceny swoich wyrobów, czy zmniejszać wielkość pizzy?

Postanowiliśmy sprawdzić, jak radzą sobie w tym temacie augustowskie knajpy. W każdej z nich problem drożejących produktów jest dość wyraźnie odczuwalny.

„W naszym lokalu wysokie ceny produktów nie mają wpływu na wielkość pizzy, jednak podwyższyliśmy ich ceny o 1 procent. Staraliśmy się, aby nie była to drastyczna podwyżka, jednak kwoty, jakie płaciliśmy za produkty 3-4 miesiące temu, obecnie są znacznie wyższe. Nie chcemy stracić naszych klientów, ale musimy utrzymać się na rynku. Ponadto wkrótce wzrośnie płaca minimalna, więc pensje pójdą w górę. Już na tegoroczny sezon musieliśmy podwyższyć płace, ponieważ były trudności z pozyskaniem pracowników” – informuje właścicielka jednej z augustowskich pizzerii.

„Jakie są nasze dalsze plany? Jeżeli podwyżki produktów spożywczych i prądu będą postępowały, niestety stopniowo cena pizzy będzie podwyższana” – dodaje nasza rozmówczyni.

W innym lokalu, gdzie głównie podaje się pizzę, poprosiliśmy właściciela o wypowiedź na temat skutków podwyżek.

„Już przed sezonem wprowadziliśmy wyższe ceny o około 5-6 procent. Głównym powodem była nie tyle podwyżka produktów, co wzrost cen za energię. Produkcja opiera się głównie na urządzeniach elektrycznych. Oczywiście odczuwalne są także podwyżki produktów spożywczych. Wprawdzie dostawcy udzielają nam niewielkich rabatów, ale to nie rekompensuje naszych kosztów. Po sezonie nie zmieniliśmy cen, ale po nowym roku, jeśli zapowiadane podwyżki wejdą w życie, z pewnością je zwiększymy. Słyszałem, że niektóre pizzerie zmniejszyły wymiary swoich produktów. My nie będziemy tego robić, ponieważ dla nas najważniejszy jest klient i nie chcemy go stracić takimi posunięciami. Używamy również wysokiej jakości produktów, nie mamy zamiaru zmniejszać ich ilości na pizzach” – mówi właściciel lokalu.

„Nie narzekamy na ilość klientów. W sezonie letnim ludzie przychodzą do nas bezpośrednio, natomiast w sezonie jesienno-zimowym nasza praca to głównie dowozy pizzy do klientów” – dodaje nasz rozmówca.

Czy w którejś pizzerii w Augustowie podwyżki wymusiły decyzję o zmniejszeniu średnicy produkowanej pizzy? Znaleźliśmy i taką.

„Chleb musimy jeść – to nasz powszedni produkt – i czy będzie on kosztował mniej, czy więcej i tak go kupimy. Pizzę natomiast uwielbiamy, bo jest smaczna, egzotyczna i daje wiele radości podczas spożywania. Nasi klienci zdają sobie sprawę z tego, że ceny produktów rosną, ponieważ sami ich używają w swoich gospodarstwach domowych. Nie podwyższaliśmy ostatnio cen, ale minimalnie zmniejszyliśmy średnice produktów. Klienci to wiedzą, ale ponieważ jakość naszej pizzy jest doskonała, nie wpłynęło to na zmniejszenie zainteresowania naszym lokalem. Nie wiem, co będzie przy kolejnych podwyżkach, ale żeby się utrzymać musimy być czujni na te zmiany” – informuje nasza rozmówczyni.

Dotarliśmy również do piekarni, w której dość mocno odczuwa się podwyżki. Bez chleba trudno wyobrazić sobie życie, dlatego wielu ludzi jest zaniepokojonych zwiększonymi cenami tego wypieku.

„Podwyżki są i z pewnością jeszcze będą. Już od jakiegoś kwartału piekarnia odczuwa ich skutki. Mąka, cukier, mleko, tłuszcze – wszystko poszło w górę. Nie tak dawno hurtownia podwyższyła cenę mąki o 20 groszy, a dziś płacimy o kolejne 10 groszy więcej. W krótkim czasie cena mąki z 1,05 złotych podskoczyła do 1,60 złotych. A przecież produkcja chleba to nie tylko produkty, ale również prąd, woda, olej opałowy, benzyna czy wywóz śmieci. Wszystkie te rzeczy podrożały, a nowy rok zapowiada się jeszcze gorzej. Od 9 września wprowadziliśmy podwyżki naszych wypieków o około 5-10 procent. To nie jest jednak rekompensata dla piekarni. Zapowiada się podwyżkę płac minimalnych, więc pensje pracowników również trzeba będzie zwiększyć. Jest trudno, ale pracować trzeba. Oby nas tylko znowu nie zamknęli” – mówi zatroskana pracownica piekarni.

Wielu właścicieli lokali gastronomicznych nie zastanawia się, czy podnieść ceny oferowanych przez siebie produktów, ale kiedy i o ile to zrobić. Bo podwyżki cen nastąpią – to jest pewne. Najbliższe szykują się wraz z początkiem nowego roku, wtedy bowiem podrożeje prąd oraz wzrośnie płaca minimalna. Jeśli dołożymy do tego zapowiadaną czwartą falę pandemii oraz nieznane jeszcze jej skutki na branżę gastronomiczną, może być naprawdę nieciekawie. W ostatnim czasie mogło się wydawać, że znów jakoś sobie radzimy, ale kolejne podwyżki ten spokój zburzyły. Zmniejszanie porcji dań w restauracjach nie powinno więc już nikogo dziwić i oburzać. Jeśli więc w naszym ulubionym lokalu dostaniemy mniejszą pizzę niż zazwyczaj, wykażmy trochę zrozumienia.

Taekwondo
Gruby Benek