• 1
  • 2
wtorek, 19 październik 2021 15:29

„Jeśli zginie ostatnia pszczoła, zostaną nam cztery lata życia”

Napisała
Pasieka Judyccy Pasieka Judyccy

Nie bez kozery w tytule tego artykułu przytaczamy słowa rzekomo wypowiedziane przez sławnego fizyka Alberta Einsteina. To zdanie niesie ze sobą pewne ostrzeżenie i budzi niepokój, szczególnie w obliczu zjawiska masowego ginięcia pszczół, z jakim mamy do czynienia na przestrzeni ostatnich lat. O tym problemie, oraz o pszczelarstwie ogólnie, opowiedzieli nam państwo Alfred i Katarzyna Judyccy z Augustowa, którzy za swój wkład w hodowlę tych pożytecznych owadów zdobyli tytuł Pszczelarzy Roku Województwa Podlaskiego.

„Jeśli zginie ostatnia pszczoła, zostaną nam cztery lata życia” – biografowie twierdzą, że Albert Einstein nigdy takiego zdania nie wypowiedział, ale mimo to, na przestrzeni wielu lat, pojawiało się ono w różnych mediach. Mniej istotne jest to, czy słynny naukowiec użył takiego sformułowania, czy też nie. Bardziej istotne jest to, że sentencja niesie ze sobą pewne ostrzeżenie i wzbudza niepokój. Od 1994 fraza ta rozprzestrzeniała się równolegle z pogłębiającym się zjawiskiem CCD – nagłego masowego opuszczania ula przez pszczoły. Jest to choroba, która sprawia, że giną całe pszczele rodziny wraz z królową.

Niepokojącym jest również fakt, że pszczoły są odpowiedzialne za zapylanie aż 84 procent spożywanych przez nas roślin, takich jak marchew, jabłka, wiśnie, ogórki czy orzechy. Wyobraźmy sobie więc, że co trzecia łyżka naszego posiłku to wynik pracy pszczół…

Naukowcy z całego świata badają, co jest przyczyną masowego ginięcia tych owadów. Doszli do wniosku, że główną tego przyczyną są środki ochrony roślin nowej generacji. Mają one zabijać szkodniki, ale niestety są także zabójcze dla pszczół. Rządy poszczególnych państw zakazują stosowania nowych pestycydów, np. we Francji, Włoszech, Niemczech czy Słowenii. Jest więc nadzieja, że zakazy pozwolą na uratowanie pszczelich rodzin i odnowienie populacji tych niezwykle pożytecznych owadów.

Organizacja Narodów Zjednoczonych sugeruje rolnikom powrót do naturalnych metod uprawy ziemi, a Unia Europejska rozważa pomysł, aby rolnicy składali wnioski na piśmie, że zastosowanie środka chemicznego jest niezbędnie konieczne. W przestrzeni publicznej pojawia się coraz więcej artykułów, wzywających do ratowania tych cennych dla naszego życia owadów. W Danii pszczoły miodne niemal całkowicie wyginęły i zastępuje się je pszczołami samotnicami i trzmielami, aby te zapylały wielkie sady. Chińczycy wpadli zaś na pomysł, że sami będą wchodzić na grusze i patyczkami nasączonymi pyłkiem zapylać kwiaty. Niestety efekty takich działań były słabe, a owoce pochodzące z takiego zapylania nietrwałe.

W Polsce doliczono się do tej pory ponad 450 gatunków dzikich pszczół. Ich rola jest niebagatelna, ponieważ przynosi korzyść w postaci jedzenia nie tylko człowiekowi, ale również dzikim zwierzętom i ptakom. Jednak tylko pszczoły miodne produkują miód i to właśnie one hodowane są przez pszczelarzy w pasiekach.

Aby uzyskać informacje o pszczelarstwie z pierwszej ręki, skontaktowaliśmy się z państwem Alfredem i Katarzyną Judyckimi z Augustowa, którzy za swój wkład w hodowlę pszczół zdobyli tytuł Pszczelarza Roku Województwa Podlaskiego.

Zdobyli Państwo tytuł Pszczelarza Roku Województwa Podlaskiego – gratulujemy! Proszę powiedzieć, ilu pszczelarzy było ocenianych, aby wyłonić tego najlepszego?

Bardzo dziękuję, jest to dla nas ogromne wyróżnienie i zaszczyt. Do konkursu zostało zgłoszonych 4 pszczelarzy z województwa podlaskiego – wszyscy z ogromną pasją i wiedzą na temat pszczelarstwa.

Jakie kryteria były brane pod uwagę?

Komisja konkursowa, dokonując oceny, wzięła pod uwagę kompetencje pszczelarskie oraz technikę hodowli, higienę produkcji i wyposażenie pracowni oraz aktywność i zaangażowanie pszczelarza.

Od jak dawna prowadzi Pan pasiekę? Ile ma Pan uli i czy może wie Pan, ile to jest w sumie pszczół? Ile osobników liczy jedna rodzina?

Pasiekę prowadzę od około 30 lat, aczkolwiek pierwszą styczność z pszczołami miałem odwiedzając mojego dziadka posiadającego pasiekę w miejscowości Budziski w Gminie Sztabin. W tej chwili razem z córką posiadamy 90 rodzin pszczelich, co daje nam około 4,5 miliona pszczół. W jednym ulu znajduje się od 30 do 70 tysięcy pszczół. Ilość ta zależy od pory roku – pszczoły ograniczają swoją ilość zimą, natomiast wiosną, po pojawieniu się pierwszych pożytków, pobudzają się do rozwoju i rosną w sile, którą pszczelarz musi stale kontrolować.

Czy po tylu latach prowadzenia pasieki potrafi Pan rozpoznać, która z pszczół jest najważniejsza, jakie role pełni w rodzinie?

Znajomość hierarchii w rodzinie pszczelej jest podstawowym zagadnieniem w dziedzinie pszczelarstwa i tak naprawdę nie potrzeba do tego wieloletniego doświadczenia. Najważniejsza w ulu jest matka pszczela, która jest koordynatorem pracy całej rodziny. Jej głównym zadaniem jest składanie jaj oraz wydzielanie feromonów, które są nośnikiem informacji i utrzymują poczucie wspólnoty rodziny pszczelej.

Coraz częściej mówi się, że obecny klimat nie służy pszczołom, że giną. Podobno Albert Einstein powiedział, że gdy zginie ostatnia pszczoła, ludzkości zostaną cztery lata życia. Proszę rozwinąć ten temat.

W obecnych czasach największym zagrożeniem dla pszczół są choroby – warroza, nosemoza. W związku z tym, że pszczoły nie są w stanie same się przed tym obronić, musimy dbać o ich zdrowie, by zapobiec ich masowemu ginięciu. Kolejną przyczyną ginięcia pszczół jest niewłaściwe stosowanie oprysków przez rolników. Pszczoła odgrywa bardzo ważną rolę w naszym środowisku. To dzięki jej pracy jako zapylacza możemy cieszyć się większymi plonami, które dają nam dorodniejsze owoce. Pszczoły zapewniają zapylanie około 70 procent gatunkom roślin stanowiących nasze pożywienie. Każdy może zadbać o pszczoły poprzez zasiewanie i zasadzanie otoczenia roślinami miododajnymi. Nie bójmy się zaprosić pszczół do swoich ogrodów.

Czy to prawda, że jakość i smak miodu zależy od tego, z jakich kwiatów i ziół pszczoły zbierają nektar? Jaki miód jest najsmaczniejszy?

Każda odmiana miodu wyróżnia się innym smakiem, zapachem i właściwościami. Tego, jaki uda się pozyskać miód, nie da się z góry zaplanować. To, że kwitną lipy nie oznacza, że uda się pozyskać ten pyszny miód. Wszystko jest uzależnione od wielu czynników – wilgotności powietrza, temperatury, nasłonecznienia. W przypadku niekorzystnych warunków pogodowych rośliny nie nektarują, czyli nie wydzielają surowca, z którego powstaje miód. Każdy miód, który jest prawdziwy, zasługuje na uznanie i taki miód jest najlepszy. W naszej pasiece nie pozyskujemy wielu gatunków miodu, ponieważ prowadzimy ją stacjonarnie w otulinie Biebrzańskiego Parku Narodowego, a więc w otoczeniu naturalnie występującej roślinności. Wiosną jest to miód mniszkowo-wierzbowy, latem łąkowo-bagienny, który jest jednocześnie wpisany na listę produktów tradycyjnych jako miód augustowski.

Jakie rodzaje pszczół Pan hoduje? Czy to prawda, że pszczoły z Puszczy Augustowskiej są bardzo agresywne?

W swojej pasiece hodujemy pszczoły rasy kraińskiej. Pszczoła Augustowska może wykazywać nieco większą agresję od innych ras, co nie oznacza, że są agresywne. Nawet te najłagodniejsze pszczoły przy braku pożytku i niekorzystnej pogodzie mogą być złe. Jest to wrodzone zachowanie w celu obrony dostępu do gniazda i zapasów.

Ile litrów miodu wytwarza Pan w swojej pasiece?

Ten rok, jak i poprzedni, był bardzo niekorzystny jeżeli chodzi o zbiory. W tym roku pozyskaliśmy średnio 20 kg miodu z ula.

Czy ukąszenia pszczół są niebezpieczne? Czy jest Pan w jakiś sposób zabezpieczony, czy uodporniony na użądlenia?

Użądlenia są niebezpieczne dla osób, które są uczulone na jad pszczół. Choć nie jesteśmy wraz z córką uczuleni, prace w pasiece przeprowadzamy w specjalnych ubraniach pszczelarskich. Pracując na co dzień z pszczołami użądlenia stają się czymś naturalnym.

Czy miał Pan jakąś ciekawą przygodę w związku z hodowlą swoich pszczół? Proszę nam opowiedzieć.

Bardzo ciekawa była dla mnie sytuacja, w której przy przeglądzie wiosennym zauważyłem, że w jednej rodzinie pszczelej znajdują się dwie matki, gdzie w normalnej rodzinie matka pszczela jest jedna. Faktycznie jesienią zauważyłem, że w jednym z ulików odkładowych nie było pszczół, ale pomyślałem, że coś się z nimi stało. Ku mojemu zaskoczeniu pszczoły same połączyły swoje siły tworząc jedną wspólną rodzinę.

Pytanie do Pana córki, Katarzyny. Wiemy, że jest Pani mistrzem pszczelarskim. Jak zaczęła się Pani pasja do zajmowania się hodowlą? Jaką rolę pełni Pani w tej wspólnej pracy ze swoim ojcem?

Moja pasja do pszczelarstwa kiełkowała już od najmłodszych lat, kiedy to pomagałam przy podstawowych czynnościach, jak drutowanie ramek czy pomoc przy miodobraniu. Z czasem zaczęłam samodzielnie pracować przy pszczołach, z ciekawością obserwując życie, jakie toczy się w ulach. W tygodniu pracuję, tak więc zaraz po zakończeniu pracy dojeżdżam do taty, który niekiedy już od rana jest w pasiece oddalonej o prawie 30 km od naszego miejsca zamieszkania. Poza pomocą w pasiece zajmuję się rozlewaniem miodu, organizacją sprzedaży oraz tworzeniem świec z wosku pszczelego pochodzącego z naszej pasieki. Pasję do pszczelarstwa łączę również z pasją do fotografowania życia w ulach i tego, co dzieje się na pasieczysku.

Proszę powiedzieć, co Państwo myślą o przyszłości pszczelarstwa? Jak widzicie przyszłość pasiek? Czy są następcy obecnego pokolenia pszczelarzy, którzy będą kontynuować tę pasję?

Cieszy nas to, że coraz więcej osób interesuje się pszczelarstwem i podejmuje się hodowli pszczół. To jest bardzo pocieszające i daje perspektywę, że pszczelarstwo nie zostanie zatracone. My jesteśmy w o tyle korzystnej sytuacji, że jest następca kontynuujący tę tradycję. Nasza pasieka jest typowo rodzinna, ponieważ bardzo dużo pomaga również żona Danuta. Niestety wielu pszczelarzy nie ma komu przekazać swojej wiedzy i wieloletniego doświadczenia. Praca w pasiece nie należy do fizycznie lekkich, ale jest za to niezwykle przyjemna.

Dziękujemy za rozmowę.

Dziękujemy.

Gruby Benek