• 1
  • 2
środa, 10 listopad 2021 15:18

Sonieczkowo pęka w szwach. Potrzebna jest pomoc

Napisała
Schronisko Sonieczkowo / Facebook Schronisko Sonieczkowo / Facebook

Schronisko dla zwierząt Sonieczkowo jest azylem dla wielu bezdomnych psów. Są one odławiane z 25 gmin. Niepokojącym zjawiskiem jest to, że ilość psiaków wciąż się zwiększa. Obecnie schronisko pęka w szwach, ponieważ psów jest o sto więcej niż zwykle!

Za taki stan rzeczy z pewnością odpowiada człowiek, ponieważ do schroniska trafiają nie tylko szczenięta, ale również bardzo dużo psów dorosłych. Nie ma na to innego wytłumaczenia, jak tylko takie, że ludzie pozbywają się swoich zwierząt, kiedy te zaczynają im w jakiś sposób przeszkadzać w codziennym życiu.

Powszechnie wiadomo, że pies jest najwierniejszym przyjacielem człowieka, jednak patrząc na schronisko Sonieczkowo widać, że nie zawsze działa to w obie strony. Wielokrotnie kontaktowaliśmy się z pracownikami i wolontariuszami, przeprowadzając z nimi wywiady w sprawach dotyczących zwierząt, stąd wiemy, że miejsce to jest pełne troski, ciepła i miłości. To namiastka domu rodzinnego dla piesków. Chociaż kierownictwo i pracownicy Sonieczkowa notorycznie zmagają się z wieloma trudnościami, aby zapewnić godziwe warunki swoim podopiecznym, nigdy nie rezygnują, kierują się sercem i chęcią czynienia czegoś dobrego dla bezdomnych zwierząt.

Obecnie schronisko dosłownie pęka w szwach, ponieważ psów jest o sto więcej niż zwykle. Aby dowiedzieć się więcej na ten temat, skontaktowaliśmy się z kierownikiem schroniska, panią Martą Chmielewską.

Ile psów znajduje się obecnie w schronisku i dlaczego teraz jest ich więcej niż zazwyczaj?

„Obecnie w schronisku mamy 450 psów. Nie jest to związane z likwidacją schroniska w Radysach, bo tamte zwierzęta odławialiśmy przez około trzy miesiące po zamknięciu. Teraz odławiamy psy z 25 gmin. Zwierzęta są w różnym wieku, nie są to tylko szczeniaki. Od czerwca nastąpił wzrost ilości bezdomnych psów. Jest to niezrozumiałe, ale myślę, że duże znaczenie ma pandemia. Kiedy był lockdown, ludzie większość czasu spędzali w domu, było też więcej adopcji. Później wszyscy wrócili do pracy, więc być może pies stał się przeszkodą. Trudno to wytłumaczyć. Wyłapujemy psy, ogłaszamy, że taki a taki pies znajduje się u nas, jednak nikt się po niego nie zgłasza”.

Czy to się nie bilansuje? Bo chociaż psów przybywa, to jednak wciąż są adopcje.

„Kiedyś się bilansowało, ale od czerwca już nie. Mamy bardzo dużo adopcji, ale odławianych zwierząt jest zdecydowanie więcej”.

Ilu pracowników stałych jest zatrudnionych w schronisku? Czy nie brakuje wolontariuszy do pomocy przy zwierzętach?

„Stałych pracowników jest dziewięciu. Niestety wolontariuszy wciąż mamy za mało. Psy trzeba wyprowadzać na spacer i właśnie tutaj bardzo potrzebna jest pomoc. Teraz, gdy jesienna aura daje się we znaki, wolontariuszy jest mniej. Wciąż ich poszukujemy, więc zapraszam każdego, komu nie jest obojętny los naszych podopiecznych”.

Zbliża się zima. Jakie potrzeby macie Państwo, jeśli chodzi o zabezpieczenie zwierząt na tę porę roku?

„Potrzeby są właściwie zawsze. Potrzebna jest oczywiście karma, kołdry, koce, obroże, smycze, szelki. Jeśli dajemy psa do adopcji, to dołączamy obrożę i smycz, więc te rzeczy już do nas nie wracają. Kołdry i koce przeznaczamy głównie dla szczeniaków i zwierząt chorych, więc wciąż ich potrzebujemy. Słomę do bud i kojców kupujemy od jednego rolnika na bieżąco. Nie możemy składować słomy zbyt dużo, bo po prostu gnije od wilgoci i gnieżdżą się w niej gryzonie. Dlatego słoma dostarczana jest nam sukcesywnie”.

Co chciałaby Pani przekazać ludziom za naszym pośrednictwem?

„Przede wszystkim bardzo dziękuję ludziom dobrej woli, którzy nas wspierają, bo to nie jest łatwa praca. Dziękuję za pomoc rzeczową, ale również za wsparcie psychiczne. Zachęcam do otwarcia serc na potrzeby naszych podopiecznych”.

Zachęcamy do odwiedzania Facebooka schroniska w Sonieczkowie!

Gruby Benek