• 1
  • 2
poniedziałek, 20 grudzień 2021 20:18

Koronawirus nie był taki straszny dla augustowskiej gospodarki

Napisane przez RED

Podlaski Urząd Marszałkowski zareagował błyskawicznie. Uruchomił jako pierwszy w Polsce potężny pakiet pomocowy, ratując dziesiątki tysięcy miejsc pracy. Widać, że współpraca i zrozumienie sektora biznesowego w urzędzie jest na bardzo wysokim poziomie – tłumaczy Adam Zawistowski ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, właściciel m.in. Centrum Pielgrzymkowo-Turystycznego.

 Czujecie na sobie widmo kolejnego lockdownu?

Wydaje się, że rząd podchodzi teraz o wiele bardziej zachowawczo niż na samym początku pandemii. Całkowite zamknięcie gospodarki po prostu kosztuje za dużo i wbrew pozorom może pochłonąć jeszcze więcej ofiar. W tych restrykcjach najgorsze nie jest nawet samo zamknięcie danych branż, ale brak czasu na przygotowanie się do nich. Każdy przedsiębiorca zdaje sobie sprawę, że jest to niecodzienna sytuacja. Ale ma koszty stałe, zobowiązania. Jeśli powie się im z odpowiednim wyprzedzeniem, że np. muszą liczyć się z ograniczeniami na dwa miesiące, to oni się dostosują. Tylko nie może być tak, że w piątek dowiadują się, że od poniedziałku są zamknięci.

Pan prowadzi usługi hotelowe

Tak. I mam zabookowane terminy na pół roku do przodu. Muszę więc się przygotować. Niepewność w biznesie jest gorsza niż nawet najbardziej zła decyzja.

Jak to wyglądało w augustowskiej turystyce?

Najgorzej pandemię odczuły małe i średnie przedsiębiorstwa, czyli takie jak moje. One nie miały potężnych nadwyżek finansowych, z których mogły skorzystać. Bardzo szybko traciły płynność finansową. Ale jak porozmawia się z Andrzejem Burkiewiczem z Hotelu Warszawa, to powie, że resortowe placówki do dziś nie podniosły się pod względem przygotowywanych eventów, imprez czy szkoleń. Jego Warszawa jest wyjątkiem, bo takie hotele w Krakowie czy Gdańsku mają niezwykle trudną sytuację.

Poluzowania obostrzeń przyszły w czasie letnim

I to uratowało Augustów i lokalnych przedsiębiorców. Bo spora część z nich jest branżą sezonową. Poza okresem letnim mają wyłącznie koszta, więc i tak i tak starają się je minimalizować. Otwarcie sezonu letniego i jednoczesny brak możliwości wylotu za granicę spowodował, że do Augustowa przyjechali ludzie, którzy by tu wcześniej nie trafili. Wbrew pozorom, akurat u nas lockdown idealnie się wpasował. W martwym sezonie sektor MŚP maksymalnie skorzystał z tarcz antykryzysowych.

Pomogły przetrwać?

Podlaski Urząd Marszałkowski zareagował błyskawicznie. Uruchomił jako pierwszy w Polsce potężny pakiet pomocowy, ratując dziesiątki tysięcy miejsc pracy. Widać, że współpraca i zrozumienie sektora biznesowego w urzędzie jest na bardzo wysokim poziomie. Ale wsparcie rządowe również było szybkie. Początkowo może było to robione chaotycznie, ale w Augustowie olbrzymia rzesza sektora MŚP skorzystała ze zwolnień ZUS, wzięło dotacje czy bezzwrotne pożyczki z PFR-u.

Co spowodowało efekt inflacyjny

Coś za coś. Wydaje się, że każdy był świadomy, że wrzucenie na rynek potężnej ilości gotówki spowoduje inflację. Tylko z drugiej strony mieliśmy na szali widmo upadku przedsiębiorstw, gigantyczny wzrost bezrobocia i zwyczajne ludzkie dramaty. Wybór był między mniejszym i większym złem.

Kryzys na granicy jest odczuwalny w augustowskim biznesie?

Niesamowity problem mają przedsiębiorcy na Sokólszczyznie. Tam czy to jednoosobowe działalności czy giganci w postaci MetalFachu czy Barteru mają silne powiązania z białoruską gospodarką. Dla nich całkowite zamknięcie granicy może oznaczać bankructwa. U nas jest zdecydowanie lepiej. Najwięksi producenci jachtów czy papierosów nie budowali swoich biznesów na wschodnim rynku. Wręcz przeciwnie. Turystyka u nas oparta jest również na innych kierunkach. Prezes Burkiewicz mówił podczas debaty, że jego portfolio klientów z Białorusi nie przekracza nawet 5 proc. Białorusini nie specjalnie wybierali nasz region.

Można powiedzieć, że hotelarze wręcz zyskali

To prawda. Ja u siebie mam 100-proc. Obłożenie właśnie ze względu na służby mundurowe. Podobnie mają pozostali przedsiębiorcy.

Co będzie oznaczał dla biznesu przedłużający się konflikt z Białorusią?

W skali ogólnopolskiej nasz eksport do Mińska jest niezwykle mały. Importujemy również głównie surowce. Gaz, ropę, drewno. Z przetworzonych rzeczy nawozy i ewentualnie wielkie maszyny. Dla regionu przygranicznego, jak już wspomniałem może jednak oznaczać to śmierć. Rząd ale i samorząd powinien pomyśleć o jakimś specjalnym wsparciu Sokólszczyzny. Zapyta Pan pewnie, co oznacza dla Augustowa? My tego na szczęście nie odczuwamy.

 

Gruby Benek