• 1
  • 2
piątek, 14 styczeń 2022 16:19

Pieski z Sonieczkowa czekają na wolontariuszy

Napisała
Schronisko Sonieczkowo Schronisko Sonieczkowo

Bezdomność psów to bardzo duży problem, z którym nie do końca radzą sobie, tak liczne w naszym kraju, schroniska dla zwierząt. W większości takie miejsca utrzymywane są głównie z dobrowolnych wpłat wrażliwych na los czworonogów ludzi oraz dzięki pracy wolontariuszy. Gminy w niewielkim stopniu łożą na funkcjonowanie przytulisk i jest to zwykle kropla w morzu potrzeb. Również schronisko w Sonieczkowie zmaga się z problemem braku pomocy i środków na utrzymanie.

Wielokrotnie, z różnych powodów, pisaliśmy o schronisku dla zwierząt w Sonieczkowie pod Augustowem. Nagłaśnialiśmy sprawy adopcji, wolontariatu, czy przekazywania karmy oraz innych potrzebnych zwierzętom rzeczy. W ostatnich dniach do naszej redakcji wpłynął e-mail od jednej ze stałych wolontariuszek schroniska. Zwraca się ona z gorącą prośbą o pomoc w poszukiwaniu chętnych do pomocy przy zwierzętach.

„Ciągle bardzo brakuje wolontariuszy. W schronisku przebywa około 400 psów. Są potrzeby, ale też jest tak wiele uratowanych psich istnień. Mieszkają tu psy śliczne, pogodne, czekają na swój wymarzony dom, ale są także takie, które bardzo potrzebują pomocy, czyli cierpliwości i pracy z nimi. Są wycofane, przerażone, nie znają dotyku, głosu ludzkiego, wolnej przestrzeni. Można pokazać wiele pozytywnych aspektów funkcjonowania schroniska, zachęcić do odwiedzin, przypomnieć że istnieje. Kilka razy byli w schronisku chłopcy z ośrodka Cordis. Super chłopaki i super wychowawcy. Warto również pochwalić dziewczęta z II LO. Wolontariusze pojawiają się, ale ciągle zbyt rzadko” – pisze wolontariuszka z Sonieczkowa.

Skontaktowaliśmy się z nią, aby dopytać o aktualne potrzeby schroniska.

Ile w Sonieczkowie znajduje się obecnie bezdomnych psów i w jakich warunkach tam przebywają?

„Wszystkich psów mamy około 400. Mieszkają po 3-4 w kojcach, rzadko po dwa. Kojce to pomieszczenia 1,5 metra na 1,5 metra. Chociaż staramy się, żeby psy czuły się jak najlepiej, to poziom stresu u tych zwierząt jest bardzo wysoki. Nie są agresywne, ale boją się, szczekają, nie jest łatwo do nich dotrzeć. Są to zwierzęta, które miały bardzo trudne życie, nie jest łatwo odbudować u nich zaufanie do człowieka. Są przerażone. Na wielu zdjęciach nasze pieski wyglądają dobrze, ale tak naprawdę ich psychika jest w dramatycznym stanie. Potrzebujemy wolontariuszy, aby stworzyć im namiastkę lepszego życia”.

Ilu jest w schronisku wolontariuszy stałych, którzy systematycznie opiekują się psami?

„Jest nas sześć wolontariuszek na 400 psów. Pracujemy ze zwierzętami, oswajamy je, wyprowadzamy na spacery. Jest taki kojec, gdzie jest pięć bardzo dzikich psów. Nie są agresywne, ale dopiero dwa udało nam się nakłonić do wyjścia na spacer. To bardzo trudna praca, dlatego bardzo czekamy na wolontariuszy, którzy dadzą pieskom trochę ciepła i wolności, wyprowadzając je na spacery. One przyzwyczajają się do spacerów, czekają na człowieka, który się nimi zaopiekuje”.

Skąd w schronisku biorą się te zwierzęta?

„Wiele z nich wyłapywanych jest na interwencje gmin. Jest telefon z gminy, że błąka się bezdomny pies, więc jedziemy i przywozimy go do schroniska. Dzwonią też ludzie, gdy zauważą psa bez opieki. Mamy dość dużo adopcji. W grudniu na przykład były 52 adopcje, ale przybyło 56 nowych zwierząt. Dopóki ludzie nie będą poddawać swoich zwierząt sterylizacji, problem bezdomności psów nigdy nie zniknie”.

Jest zima. Jakie potrzeby ma schronisko w tej chwili? Czego najbardziej potrzeba?

„My zawsze mamy potrzeby. Nigdy niczego nie jest dość. Potrzebne są koce, siano do ocieplania kojców. Potrzebujemy także karmy, ale nie tej najgorszej, ponieważ zwłaszcza w czasie zimy musi ona mieć duże wartości odżywcze. Obecnie jesteśmy w trakcie wymiany bud, ponieważ te, które mamy, są stare, pogryzione, zniszczone, nieszczelne. Mamy osiem nowych bud ocieplanych, które będziemy wkrótce wystawiać dla psów. Zbieramy właśnie fundusze na budowę kilku kolejnych bud, więc jeśli ktoś chce pomóc naszym zwierzętom przetrwać zimę, prosimy o wpłaty na nasze konto. Mamy już dobrowolne wpłaty, ludzie pomagają, przekazując pewne kwoty, z których każda jest na wagę złota. My, wolontariusze, również wpłacamy jakieś środki”.

Co jeszcze chciałaby Pani dodać za naszym pośrednictwem? Z jaką prośba zwrócić się do ludzi?

„Największą prośbę mam do młodzieży, która wielokrotnie już pomagała nam przy naszych zwierzętach. Proszę, aby przychodzili do naszego schroniska, żeby wyprowadzili pieski na spacer, a one odwdzięczą się swoim radosnym pieskim spojrzeniem. Jeśli ktoś nie chce spacerować, to można przyjść i posiedzieć przy kojcu z psem, pogłaskać, „porozmawiać” z nim. Taka opieka również jest bardzo cenna. Większość tych zwierząt było bitych, znęcano się nad nimi, więc teraz kontakt z człowiekiem znowu pomoże przywrócić zaufanie do niego. Proszę pamiętać, że ze złego traktowania zwierząt bierze się złe traktowanie drugiego człowieka. Zapraszam każdego, komu nie jest obojętny los naszych podopiecznych, do współpracy z naszym schroniskiem”.

Mamy nadzieję, że po tak wzruszających słowach wolontariuszki z Sonieczkowa, nikt nie przejdzie obojętnie obok nieszczęścia bezdomniaków. Przyłączamy się do tego apelu i zachęcamy do odwiedzin czworonogów ze schroniska pod Augustowem!

Gruby Benek