• 1
  • 2
czwartek, 20 styczeń 2022 16:36

Podwyżki wykańczają bary mleczne. Czy augustowski „kociołek” czeka to samo?

Napisała
Miasto zdjęcie utworzone przez frimufilms - pl.freepik.com Miasto zdjęcie utworzone przez frimufilms - pl.freepik.com

Rosnąca inflacja i podwyżki cen za media, a w niektórych miastach również zwiększone koszty za użytkowanie wieczyste nieruchomości, to czynniki, przez które wiele barów mlecznych znalazło się w bardzo trudnej sytuacji. Tego typu miejsca mogą nie przetrwać, a przecież są ratunkiem dla osób bezdomnych oraz najuboższych, które mogą tam zjeść ciepły posiłek za naprawdę niewielką kwotę lub czasem nawet za darmo. Czy augustowski „kociołek”, prowadzony przez Spółdzielnię Socjalną i Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „Integracja”, czeka podobny los?

Bezdomność jest zjawiskiem społecznym, które wbrew pozorom nie tak łatwo zdefiniować, dlatego nie ma w zasadzie jednej uznanej definicji bezdomności. Bezdomność określa się jako sytuację osób, które nie posiadają w danym momencie schronienia i nie mogą własnym staraniem sobie jego zapewnić. Mówi się też, że jest to trwała sytuacja człowieka pozbawionego dachu nad głową. Definicja zawarta w ustawie o pomocy społecznej za osobę bezdomną uważa kogoś, kto nie zamieszkuje w lokalu mieszkalnym lub nie jest zameldowany na pobyt stały w rozumieniu przepisów o ewidencji ludności. Jedno jest pewne – to zjawisko, czyli brak domu, uniemożliwia normalny rozwój człowieka, wpływa negatywnie na stan zdrowia psychicznego i fizycznego, nie pozwala na zaspokajanie podstawowych potrzeb fizjologicznych, na potrzebie samorealizacji skończywszy.

Społeczeństwo bardzo różnie odnosi się do osób bezdomnych. Większość ludzi stara się ich nie zauważać, a jak już się na nie natknie, to zwykle ich opłakany stan i przykry zapach powoduje patrzenie na nich z pogardą czy odzywki typu „zabierz się do roboty”. Jednak ten, kto nie doznał prawdziwego głodu, nie jedząc przez kilka dni ciepłego posiłku, lecz zawsze mając możliwość zamówienia sobie do domu pizzy, nie zrozumie osoby głodnej i bez dachu nad głową. Jest zima, jest noc, bezdomni śpią w krzakach, w tekturowych pudłach. Trudno sobie wyobrazić, że mogłoby zabraknąć miejsca, gdzie ci ludzie zjedzą ciepły posiłek.

Na szczęście osoby bezdomne nie są pozostawione same sobie. Ustawa o pomocy społecznej nakłada na gminy obowiązek sprawowania pomocy społecznej, w tym udzielania pomocy takim osobom. Określa ona, że do zadań własnych gminy o charakterze obowiązkowym należy m.in. udzielanie schronienia i zapewnienia posiłku oraz niezbędnego ubrania osobom bezdomnym, wypłacanie zasiłków na pokrycie świadczeń zdrowotnych oraz zorganizowanie pogrzebu w razie śmierci osoby bezdomnej. Zatem nie może być takiej sytuacji, żeby takie osoby były pozostawione losowi.

W miastach znajdują się miejsca, w których wydawane są darmowe posiłki dla osób najuboższych i dotkniętych bezdomnością. Bardzo często są to po prostu bary mleczne, w których nieodpłatnie, lub za niewielką sumę pieniędzy, mogą posilić się najbiedniejsi ludzie. Tego typu miejsca są niestety zagrożone zamknięciem. Co jest spowodowane ich trudną sytuacją? Podwyżki mediów, a także wzrost kosztów pracowniczych oraz zwiększone koszty za użytkowanie wieczyste nieruchomości sprawiły, że całościowe koszty utrzymania tzw. barów mlecznych są bardzo wysokie i wzrastają wielokrotnie. Taka sytuacja sprawia, że prowadzące je spółdzielnie nie są w stanie udźwignąć wydatków dalszego prowadzenia tego typu miejsc.

Jak problem wydawania ciepłych posiłków i szeroko pojętej opieki nad osobami bezdomnymi wygląda w Augustowie? Spytaliśmy o to kierownika Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, panią Jolantę Sołtys.

Czy w Augustowie znajduje się miejsce, jadłodajnia, gdzie bezdomni i ludzie biedni mogą otrzymać ciepły posiłek, zwłaszcza teraz, w warunkach zimowych?

„Oczywiście, jest u nas takie miejsce. To Handlowo-Usługowa Spółdzielnia Socjalna Samaco, bar „Bałkański kociołek”. W Augustowie nigdy nie było typowej jadłodajni, ponieważ miasto nie jest duże i taka potrzeba nigdy nie istniała. Obecnie mamy 24 osoby, które korzystają z ciepłego posiłku”.

W jaki sposób kwalifikuje się te osoby do objęcia pomocą socjalną?

„Każdy, kto się do nas zgłasza, weryfikowany jest poprzez przeprowadzenie wywiadu środowiskowego i na tej podstawie MOPS wydaje decyzję o przyznaniu możliwości żywienia. Gmina partycypuje w kosztach, ponieważ jest to jej obowiązkiem”.

Czy bezdomni mogą skorzystać tylko z posiłku, czy są też dla nich inne formy pomocy?

„Bezdomni mogą także otrzymać zasiłki na zakup żywności. Są to świadczenia pieniężne, które stanowią równowartość kwoty obiadu. Poza tym te osoby mogą otrzymać ciepłe ubranie, kurtkę, buty – zwłaszcza zimą, kiedy temperatury są bardzo niskie”.

Czy słyszała Pani o likwidowaniu istniejących już jadłodajni dla bezdomnych w niektórych miastach ze względu na drożyznę?

„Nie mam wiedzy na ten temat, ale mając na uwadze zapisy ustawy, raczej nie jest to możliwe, przynajmniej ze strony gmin”.

Czy w Augustowie jest schronisko i ogrzewalnia dla bezdomnych?

„Pracownicy socjalni systematycznie badają sytuację osób potrzebujących pomocy podczas zimy, jednak w naszym mieście nie ma schroniska. Mamy jednak podpisane umowy ze schroniskami w Ełku, Garbasie Drugim i Purmi. Tam kierujemy naszych bezdomnych. Jeśli chodzi o ogrzewalnię, to jest takie miejsce, gdzie można się ogrzać i wypić ciepłą herbatę. Zdarza się, że przychodzą tam osoby pod wpływem alkoholu, chociaż wiedzą, że aby z niego skorzystać, trzeba być trzeźwym”.

Czyli, jak widać, istnieje również druga strona medalu. Osoba dotknięta bezdomnością sama musi chcieć skorzystać z pomocy. Jak mówi kierownik MOPS, pani Jolanta Sołtys, „każdy człowiek jest wolny i nie można go na siłę umieścić w schronisku, jeśli sam tego nie chce”.

Podsumowując, likwidacja jadłodajni, za które odpowiada gmina, nie jest dozwolona. Jednak bardzo duży procent placówek opiekujących się ludźmi biednymi i bezdomnymi stanowią te, które są prowadzone przez organizacje pozarządowe. Są to organizacje, które nie są ukierunkowane na zysk. Pomagają one ludziom do czasu, kiedy wystarczy im środków, a chwili, gdy te środki się wyczerpią, zamykają one swoją działalność. Tak właśnie dzieje się teraz, kiedy rosnąca inflacja i podwyżki cen mogą doprowadzić do upadku tego typu miejsc i tym samym uderzyć w najbiedniejszych. Działalność barów mlecznych w Polsce stoi pod dużym znakiem zapytania i wydaje się być mocno niepewna.

Gruby Benek