• 1
  • 2
  • 3
czwartek, 03 grudzień 2015 17:36

Rozwód w Kościele katolickim ‒ prawda, czy fałsz?

Napisane przez EPB/KM

Czy z punktu widzenia prawa kanonicznego można unieważnić małżeństwo i na jakiej podstawie? Czym zajmuje się Sąd Biskupi? Jak wygląda procedura prowadząca do wydania wyroku ? Na te i inne tematy rozmawiamy z księdzem doktorem Karolem Sokołowskim – notariuszem Sądu Biskupiego w Ełku.

Nazwa "Sąd Biskupi" brzmi dosyć tajemniczo. Czy rozstrzyga się tu jedynie sprawy osób duchownych, czy również świeckich?

– Może należałoby sprecyzować: sąd kościelny, w każdej diecezji, gdzie rozpatrywane są sprawy z kościołem związane. W 99 procentach dotyczą one rozstrzygania o ważności małżeństwa. Zdarzają się też i inne problemy, wyjaśniające wątpliwości w relacjach kapłan – kuria, ale to już naprawdę rzadkość.

Jak wygląda skład takiego sądu?

– Trzeba by wprowadzić tutaj rozróżnienie ‒ Po pierwsze wymienić należy: pięcioosobowy trybunał kolegialny zajmujący się sprawą i zawsze przy niej obecny ‒ dwóch sędziów i przewodniczącego trybunału, który też jest sędzią. Każdy z nich pisze oddzielny wyrok. Następnie obrońca węzła małżeńskiego, po zapoznaniu się z wszystkimi aktami, opracowuje własne uwagi. Jest jeszcze notariusz zajmujący się całą dokumentacją, oraz audytor – przesłuchujący świadków, ewentualnie strony.

Czyli stanowiska adwokata jako takiego w Sądzie Biskupim nie ma?

– Rolę adwokata w rozumieniu świeckim pełni obrońca węzła małżeńskiego, ogólnie patrzący na sprawę. Jego zadaniem jest „obrona” węzła małżeńskiego. Taki dosłowny adwokat to pełnomocnik, który zajmuję się sprawą w imieniu jednej ze stron.

Czyli mogą w sądzie pracować osoby świeckie?

– Kierownik sądu to osoba świecka. Również doktorantka z Warszawy jest obrońcą węzła małżeńskiego. W sądzie wszyscy mogą być świeccy, warunkiem zatrudnienia są przede wszystkim ukończone studia z prawa kanonicznego.

Jak wygląda procedura?

– Przede wszystkim należy udowodnić małżeństwo. Często zdarza się, że osoby przynoszą do nas skargę powodową, a nie ma świadectwa ślubu, czyli gwarancji, że w ogóle został zawarty. Potrzebna jest też lista świadków, wnoszonych przez osobę. Są obligatoryjni. Przewodniczący trybunału może powołać z urzędu np. matkę czy teściową. Wielokrotnie strony zgłaszają świadków, choć nie znali ich przed ślubem, mimo, że moment jego zawarcia jest najważniejszy. Kiedy powstanie komplet przesłuchań stron i świadków, akta przesyła się do biegłego psychologa, który przesłuchuje strony raz jeszcze, następnie wszystko zostaje przekazane obrońcy węzła małżeńskiego, a trzej sędziowie ‒ każdy po kolei ‒ przygotowują wyroki. Na ich podstawie przewodniczący wydaje ostateczną decyzję.

Nie ukrywamy, że najbardziej interesuje nas sama kwestia unieważnienia małżeństwa.

– Stwierdzenia nieważności. Media nieco to przeinaczają. Czasem w telewizji słyszymy nawet określenie "rozwód kościelny", co w ogóle odpada. Unieważnić można coś, co było ważne. Stwierdzenie nieważności oznacza, że coś od początku nie miało racji bytu z powodu przeszkód, które trzeba udowodnić. Jeśli takie nie zostaną wykryte, zgodnie z prawem kanonicznym zawartego prawidłowo małżeństwa unieważnić już się nie da.

Jakie są zatem powody decydujące o stwierdzeniu nieważności?

– W przeważającym stopniu ‒ niedojrzałość do podjęcia obowiązków małżeńskich, niezdolność psychiczna, zbyt młody wiek, zbyt szybko wdrożona w życie decyzja, przymus.

Ktoś ma 19 lat, ksiądz udziela ślubu. A potem okazuje się, że ten ktoś był za młody.

– Na przykład. Młodzi długo mieszkali ze sobą, po prostu chcieli być razem, a rodzice naciskali: musicie żyć jak katolicy, wziąć ślub. Tu pojawiają się pytania, czy żadna ze stron nie była zbyt zależna od rodziców, czy sama podejmowała decyzję, czy ktoś nie nakłaniał, bądź nie odradzał małżeństwa. Istnieje również przypadek pozornej zgody którejś ze stron poprzez wykluczenie potomstwa ‒ np. kobieta odkłada decyzję z roku na rok, aż wreszcie oznajmia, że nie chce dzieci, tymczasem jest to podstawowy warunek. Taką decyzję można też początkowo zataić zgadzając się na wszystkie konsekwencje małżeństwa poza tym jednym.

No tak, ale istnieją przecież kursy przedmałżeńskie, oprócz tego protokół zawierający pytania odnośnie np. chorób psychicznych, stanowiska w kwestii posiadania potomstwa...

– Stąd nazwa sprawy ‒ pozorna zgoda. Zadaniem notariusza jest zebranie potrzebnych dokumentów. My wysyłamy do parafii prośbę o przysłanie kopii protokołu przedmałżeńskiego. W nim sprawdzamy odpowiedzi.

Co decyduje o tym, że dane stwierdzenie było kłamstwem?

– To, jak dana osoba zachowuje się po ślubie. W protokole zaznaczyła ‒ tak, chcę mieć potomstwo. Tymczasem mija rok, pięć lat, studia, praca i nic...

A jeśli ktoś zechce zawrzeć małżeństwo nie deklarując zgody na potomstwo?

– Wtedy będzie nieważne. Warunkiem, właściwie nawet celem, jest szczęście małżeństwa i narodzenie potomstwa. Dlatego zawsze dokładnie sprawdzamy, czy małżonkowie byli świadomi. Czy znali przymioty i znaczenie małżeństwa sakramentalnego decydując się na nie. Takie pytania padają pod adresem stron, ale również świadków. Któryś z nich mógł choćby słyszeć, jak mąż czy żona oficjalnie deklarowali, że nie chcą potomstwa.

Jakie inne powody unieważnienia można jeszcze wymienić?

– Zatajenie znaczących spraw, takich jak: istotne choroby z dzieciństwa, czy bezpłodność. Chyba, że druga strona o nich wie, wtedy małżeństwo jest ważne. Zawsze pozostaje możliwość adopcji. Nie ma mowy o małżeństwie w przypadku impotencji, bowiem musi być ono dopełnione, skonsumowane. Znaczenie ma granica wieku, zdarza się sfałszowany dokument, zakonnica uciekająca z zakonu i nie przyznająca się do złożenia ślubów wieczystych. Nieważny będzie też ślub, kiedy pan młody z kolegami wypije co nieco i przy ołtarzu pojawi się nietrzeźwy. Dlatego przesłuchując zadajemy pytania: jak wyglądał ślub, czy osoby bawiły się razem, czy pojawiły się oznaki nietrzeźwości lub zażywania narkotyków. Ktoś mógłby mieć problemy z alkoholem, ale rok przed ślubem powstrzymał się od picia, tak, że jego wybranka nie wiedziała o tym uzależnieniu. I jeszcze ciekawa sytuacja: zostaje zamordowany ojciec panny młodej i podejrzenie pada na pana młodego. Dochodzenie trwa, ale w międzyczasie dochodzi do ślubu. Jeśli okaże się, że pan młody jest winny, panna młoda może postawić warunek, że jeśli narzeczony jest zabójcą, nie chce z nim żyć i nie zawarła by związku małżeńskiego.

W mediach pojawiają się informacje, że aktualnie, po zmianie przepisów, łatwiej jest uzyskać unieważnienie. Czy to prawda?

– Od 1983 obowiązuje ten sam Kodeks Prawa Kanonicznego. Papież Franciszek nie ułatwił, ale uprościł procedury, znosząc drugą instancję. Pierwotnie po wyroku Sądu Diecezjalnego sprawa wędrowała do Sądu Metropolitalnego. Dla Ełku był to Olsztyn. Obecnie ta droga przysługuje głównie osobom zamierzającym odwoływać się od decyzji sądu pierwszej instancji. Istnieje jeszcze trzecia instancja. Możemy apelować do Roty Rzymskiej. Papież wprowadził też „tryb skrócony”. Gdy obie strony są zgodne co do przeszkody, przedstawiają sytuację w Sądzie, a ten opiniuje i przekazuje sprawę to trybu skróconego. Biskup po zapoznaniu się z wszystkimi uwagami, podejmuje decyzje: orzeka nieważność małżeństwa lub przekazuje do zwyczajnego postępowania.

Co jest w takim przypadku ważniejsze ‒ dobro dziecka, czy inne przesłanki?

– Każdy ksiądz będzie odradzał małżeństwo, które ma być zawarte tylko pod wpływem ciąży. Lepiej zostać, powiem wprost, panną z dzieckiem, i znaleźć tego naprawdę jedynego, niż postawić na ojca z przypadku. Po porodzie bowiem często nic się nie zmienia, wbrew pobożnym życzeniom, że dziecko zmusi do miłości.

Niejednokrotnie zdarza się, że ksiądz nie chce ochrzcić dziecka, jeśli rodzice żyli w związku niesakramentalnym. Czy taką sprawę można zgłosić do sądu?

– Nie tyle do sądu, co do kurii, tam ktoś pokieruje ‒ choćby do innej parafii. Obowiązkiem księdza jest ochrzcić dziecko. Gorzej z rodzicami. Jeśli są wolni, bez przeszkód mogą zawrzeć związek, ale kiedy nie chcą, prowadzi się rozmowy, organizuje katechezy formacyjne.
Trudniejsza i zarazem bez wyjścia powstaje sytuacja, gdy jedna z osób przeżyła rozwód, nie ma zatem możliwości, by stwierdzić nieważność. Tu również przydadzą się katechezy, a rodzice na papierze zobowiązują się do wychowania dziecka

Kościół stara się wpływać na pary żyjące w niesakramentalnych związkach, po rozwodach cywilnych, aby zmieniły ten stan rzeczy?

– Powiedzmy, że przygląda się takim przypadkom. Kiedy kapłan, choćby chodząc po kolędzie, widzi podobną sytuację, stara się zasugerować rozwiązanie, rozmawia. Gdy rzeczywiście coś zostało zatajone ‒ poleca: spróbujcie. Ale na siłę nic nie da się zrobić. Wtedy pozostają w Kościele, jednak żyją bez sakramentów, bez Komunii św. Pomocą są wspólnoty i życia Liturgią Słowa.

Przyjmijmy że ze względu na problemy psychiczne związane np. z zaburzeniami osobowości, schizofrenią, upośledzeniem w większym lub mniejszym stopniu, zawsze będzie istnieć między mężem a żoną trudna sytuacja. Mimo to jednak decydują się na małżeństwo, choć nie ma pewności, że podjęte zobowiązania zostaną spełnione. Jak w tej sytuacji ma się sprawa z dobrem dziecka, o ile się urodzi?

– Kodeks mówi jasno, co jest celem. My, z punktu widzenia prawa, również rozpatrujemy rodzaje zaburzeń. Podczas sporządzania protokołu ksiądz zasięga rady biegłego psychologa czy lekarza, pisze również dyspensę do biskupa. Posiadając już wyniki badań, podejmuje decyzję. Bez zgody biskupa związku nie można pobłogosławić.

Jeśli osoba jest niezdolna do małżeństwa i zostaje ono unieważnione, ale w przyszłości zamierza zawrzeć inny związek. Co wtedy?

– Dobre pytanie. Wyrok bardzo często ma klauzulę. Potrzebna jest zgoda ordynariusza, który powinien skonsultować się z sądem. Osoba posiadająca klauzulę musi zgłosić się do księdza biskupa, biskup kontaktuje się z nami, my z biegłym. Biegły przygotowuje opinię, Biskup może zwolnić z klauzuli.

Czy zdarzają się osoby postronne, które już po ślubie informują o problemach znajomego małżeństwa. Jeśli tak, czy ich interwencja pociąga za sobą jakieś konsekwencje?

– Kodeks mówi, że małżeństwo jest ważne, dopóki nie stwierdzi się nic przeciwnego. Pomimo istnienia przeszkody. Aż do czasu procesu i wyroku. Jedna ze stron osobiście musi pojawić się z tą sprawą w sądzie, ażeby można było podjąć jakiekolwiek działania.

Co może Ksiądz powiedzieć na temat kursu przedmałżeńskiego?

– Wychodzimy naprzeciw studiującym, pracującym za granicą. To 10 spotkań, 10 tematów ‒ w poradniach, w dekanatach ‒ na które składają się konferencje księdza, spotkania z kimś z poradni rodzinnej, również z psychologiem. Kurs można odbyć w miesiąc, ale równie dobrze w tydzień. Organizuje się weekendowe spotkania od piątku np. do niedzieli po południu.

Ale nie zawsze chronią przed zawieraniem związków nieważnych.

– Nie, ale wpływają na poszerzenie świadomości.

No właśnie. Jak statystycznie zmienia się sytuacja na przestrzeni lat i jak dużo spraw trafia rocznie do sądu?

– Bardzo dużo małżeństw żyło kiedyś w związku cywilnym. Obecnie zwiększa się świadomość tego, czym jest stwierdzenie nieważności i więcej spraw wpływa do sądu. Często po konsultacjach z księżmi we własnej parafii, którzy nieraz doradzają takie rozwiązanie. Rocznie w sądzie ełckim rozpatrujemy około 50 spraw, z czego zapada mniej więcej 30 wyroków. 90 procent z nich dotyczy stwierdzenie nieważności. Statystycznie, najwięcej rozwodów ma miejsce po 3-5 latach małżeństwa. Rzadko kiedy później. Stąd wniosek, że jeśli tyle wytrzymamy, potem może być już tylko "z górki".

Dziękujemy za rozmowę.

– Ja również.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot