• 1
  • 2
  • 3
wtorek, 15 listopad 2016 17:48

„Był pomysł, trzeba było działać”

Napisane przez EPB

W środę (9 listopada) remiza w Krasnoborkach zamieniła się w muzeum obrazu, gdzie w zabawnej i romantycznej formie powrotu do przeszłości pokazano czym są monidła i jak znalazły się w naszych domostwach. Na spotkanie „Monidło – Wspomnień Czar” zaprosił Grzegorz Łapszys. Zorganizowanie wieczornicy było jego prywatną inicjatywą. Jak sam mówi „był pomysł, trzeba było działać”. Zadziałał, a sala była pełna zachwyconych gości.

Do tematu wprowadził wyświetlony film Antoniego Krauze „Monidło” z 1969 roku. Dzięki przygotowanej scenerii – kuchni z lat sześćdziesiątych - można było poczuć klimat tamtych lat. Świece na stołach i blask ognia w kominku stwarzał romantyczny nastrój. Wyeksponowane monidła przyniesione przez mieszkańców były niczym obrazy w galerii.

Wśród nich było monidło ślubne państwa Kunda - Reakcja moja po odebraniu była podobna jak na filmie, w ogóle nie widziałam wielkiego podobieństwa. – wspomina z rozbawieniem pani Małgorzata – Aczkolwiek, jakby się dobrze przyjrzeć rysy twarzy są podobne, a oczy faktycznie  mojego męża. Kolor włosów absolutnie nie ten, bo ja nigdy nie miałam ciemnych. Podejrzewam, że artysta potrzebował takiego tła i musiał mi takie zrobić. Welonu też takiego nie miałam. Ale cieszyłam się że mam monidło. Pamiętam, że dużo kosztowało, ale byłam zadowolona i wisiało do tej pory. Było to dwadzieścia dziewięć lat temu i myślę, że był to ostatni moment, kiedy robiono monidła. Chyba jestem tutaj ostatnią osobą, która się załapała.

Dla malarki, pani Bożeny Klimaszewskiej, która maluje także portrety ze zdjęć, monidła są „fajną sprawą” - Podoba mi się to. Patrzę, że ludzie wracają do tego, czyli ma to jakiś sens. Teraz maluje się trochę inną techniką, ale można to porównać.

Spotkanie stało się okazją do złożenia podziękowań wieloletniemu nauczycielowi i dyrektorowi szkoły w Sztabinie, panu Stefanowi Sadowskiemu, którego monidło ślubne także znalazło się na wystawie. Jako nauczyciel większości zgromadzonych uczestników otrzymał kwiaty i głośne „dwieście lat”.

Romantyczną aurę wieczornicy potęgowały występy artystyczne. Poezję śpiewaną przy gitarze zaprezentował Szymon Jaworski, życzeniom na akordeonie akompaniował Eugeniusz Grabiński, a własne wiersze wyrecytowała Bożena Klimaszewska.
Wieczornica była sukcesem mieszkańców Krasnoborek. To było pierwsze takie spotkanie, ale jak mówi pomysłodawca, - przy takim wielkim zaangażowaniu mieszkańców nie może zabraknąć mi pomysłów.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot