• 1
  • 2
  • 3
piątek, 28 kwiecień 2017 10:16

Przyszłość lądowiska w rękach burmistrza

Napisane przez RED

W dniu 26 kwietnia zostało zwołane posiedzenie miejskiej komisji rozwoju w celu poznania wszystkich aspektów inwestycji polegającej na budowie przyszpitalnego lądowiska. Ciężar wyjaśnień związanych z budową wzięli na siebie pracownicy szpitala, v-ce dyrektor Wioletta Tomaszycka-Bednarczyk i kierownik działu technicznego, Jerzy Mazur.

Tytułem wprowadzenia głos zabrał samorządowy prawnik Sebastian Piekarski, wyjaśniając miejskim radnym oraz niezbyt licznie przybyłym mieszkańcom, że w wyłącznej gestii burmistrza leży obecnie wydanie decyzji odnośnie oddziaływania inwestycji na środowisko, jako jednego z etapów realizacji przedsięwzięcia. Zebrani mogą pełnić jedynie rolę opiniująco – doradczą.

Komisja chciała się między innymi dowiedzieć, skąd się wziął pomysł, dlaczego inwestycja nie powstała wcześniej i dlaczego akurat teraz szpital postanowił zrealizować inwestycję. Próby zaspokojenia ciekawości radnych podjęła się zastępczni dyrekor szpitala tłumacząc, że wcześniej nie było środków na realizację budowy. Do tej pory śmigłowce zmuszone były lądować na oddalonym od szpitala boisku przy ulicy Tytoniowej. Obecnie Ministerstwo Rozwoju wskazało augustowski szpital, jako jeden z trzech w województwie podlaskim, w którym posiadanie lądowiska przy Szpitalnym Oddziale Ratunkowym będzie elementem niezbędnym. Na ten cel można jeszcze wykorzystać środki unijne w wysokości miliona złotych. Obecnie proponowana lokalizacja jest optymalna, zapewni bardzo szybki transport pacjenta do izby przyjęć lub oddziału ratunkowego. Jak zapewniła - działka, na której ma powstać lądowisko nie jest terenem przeznaczonym pod zalesienia (jest z nich wyłączona), istnieje ze wskazaniem na inwestycje budowlane służące celom medycznym.

Jako lekarzowi trudno jej zrozumieć - dodała - jak można obecnie bezcenne ludzkie życie przeliczać na decybele. Pacjenci szybciej trafiający do szpitala mają dużo większe szanse na przeżycie – argumentowała. Czas jest głównym czynnikiem przy ratowaniu pacjentów z urazami wielonarządowymi, ponadto augustowski szpital nie posiada oddziału patologii noworodka oraz intensywnej terapii noworodka. Dzisiaj dzieci rodzące się z wrodzoną wadą serca można uratować, jeśli tylko w ciągu trzech godzin znajdą się w Warszawie i będą tam natychmiast leczone azotem lub operacyjnie. Swoje racje poparła konkretnymi zdarzaniami dotyczącymi wczesnych porodów. Akcja ratowania dwojga 26- tygodniowych wcześniaków, wymagających intubacji i przewiezienia do Łomży trwała 5 godzin, w przypadku posiadania własnego śmigłowca i lądowiska czas ten skróciłby się do najwyżej 20 minut.

Po wysłuchaniu odnoszącego się do wspólnej wrażliwości wystąpienia, radni przeszli niczym sejmowa komisja śledcza do krzyżowego ognia pytań. Dopytywali między innymi o szczegóły finansowe inwestycji, możliwości zastosowania innych wariantów lokalizacyjnych oraz kosztów wycinki drzew. Wyrazili obawy, czy budowa lądowiska nie ograniczy możliwości rozbudowy istniejącej placówki.

Pracownicy szpitala wyjaśnili, że w ubiegłych latach rozpatrywano już trzy warianty lokalizacyjne, wszystkie okazywały się niemożliwe do zrealizowania. Rozważane umiejscowienie lądowiska na dachu szpitala ( koszt około 8 czy 9 milionów złotych) przewyższało możliwości finansowe, z kolei na pobliskim parkingu samochodowym trudno byłoby utrzymać w gotowości wolną przestrzeń dla śmigłowca. Według nich, obecnie planowana inwestycja w żaden sposób nie uniemożliwi rozbudowy szpitala. Przyznali, że nie uwzględniali dodatkowych kosztów wycinki w postaci opłat administracyjnych, licząc na możliwość dokonania nowych nasadzeń, czyli zastąpienia dwoma młodymi drzewkami jednego ściętego. Do dyspozycji mają milion złotych i tej kwoty nie mogą przekroczyć. Obecna na spotkaniu inżynier krajobrazu przedstawiła szczegółowy plan, podając konkretne gatunki drzew przenaczonych do nasadzeń. Wśród nich znalazł się świerki serbskie, które gęsto sadzone mają spełniać rolę ekranu dźwiękochłonnego.

Aspekt postępowania administracyjnego w powyższej kwestii wyjaśnił wywołany do tablicy po raz kolejny radca prawny. Poinformował, że tylko burmistrz może odpłatność za wycinkę zastapić możliwością nowych nasadzeń. Natomiast jego zdaniem inwestor założył wariant "optymistyczny".

Do dyskusji dołączyli podzieleni w opiniach mieszkańcy. Część z nich, sąsiadująca bezpośrednio ze szpitalem nie przyjęła argumentów, że szpital powstał wcześniej niż ich domostwa oraz danych statystycznych z poprzednich lat wskazujących na częstotliwość dwóch do trzech lądowań w miesiącu. Powołując się na piękno zadrzewionej okolicy, oprotestowali projekt budowy lądowiska i wyrazili wolę pozostawienia stanu obecnego. Przytaczali wyniki własnych eksprymentów, polegających na pokonywaniu ze stoperem w ręku własnym pojazdem drogi ze szpitala na stadion miejski. Na szalę kładli też własne zdrowie i spokój twierdząc, że jest równie ważne jak pacjentów. Nie zabrakło też argumentów "na nie" wręcz groteskowych, takich jak wpływ inwestycji na poźniejsze niebezpieczeństwo rozpraszania efektami świetlnymi lekarzy przeprowadzających skomplikowane zabiegi.

Głosy za korzyściami dodatkowymi wynikającymi z budowy lądowiska, czyli podniesieniem referencyjności szpitala, zwiększeniem kontraktów czy zagwarantowaniem bezpiecznej przyszłości powiatowej placówki medycznej, zdały się zejść na drugi plan tego dosyć jednak smutnego i typowego dla naszego miasta spektaklu. W cieniu pozostała też uwaga radnego Jerzego Dobrowolskiego, który poprosił, aby w dyskusji nie zgubić rzeczy najważniejszej, ceny ludzkiego życia.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot