• 1
  • 2
  • 3
środa, 06 grudzień 2017 17:05

Kury z Krynek wjechały na rynek!

Napisane przez  EL
pixabay.com pixabay.com

Spędzając w dzieciństwie wakacje u mojej Babci pod Białymstokiem, nieraz słyszałam takie powiedzenie: "Kury z Krynek wjechały na rynek!". Oznaczało to, że właśnie dzieje się coś ważnego dla nas, dzieci, np. podawany jest obiad.Zastanawiałam się potem dlaczego właśnie kury i dlaczego z Krynek. Odpowiedzi udziela ciekawa historia tego miejsca.

Dziś Krynki to miasto peryferyjne, położone niemal na końcu świata – tuż przy wschodniej granicy z Białorusią. Jednak przez całe wieki miasteczko leżało blisko Grodna – miasta królewskiego i sejmowego (45 km) na przecięciu uczęszczanych szlaków handlowych i komunikacyjnych. Przez Krynki przebiegał wielki gościniec królewski łączący dwie stolice Rzeczpospolitej Obojga Narodów – Kraków i Wilno. Podróżowali tędy królowie i dyplomaci oraz całe orszaki handlowe.
Prawa miejskie otrzymały Krynki w 1569 roku – w czasach ostatnich Jagiellonów.
W 1639 roku do Krynek zaczęła zjeżdżać ludność żydowska, której przedsiębiorczość i prężny charakter rozsławiły miejscowe targowiska.
Tak opisuje dzień targowy w dawnych Krynkach Szmuel Geler: Na chłopskich furmankach, i pieszo, tłumnie przybywają do miasteczka ludzie z Łapicz, Nietupy oraz innych bliższych i dalszych wsi. Dzielne niewiasty, wierne córki Jakuba już ich oczekują u bram miasta, w kolejce do okazyjnego zakupu lub przynajmniej za pół darmo. Gadając na poły gojowskim językiem z domieszką jidisz, idą za wieśniakami, a obmacując kurom zadki i dmuchając w pióra sprawdzają, czy aby są tłuste. Nie łatwo jest zniechęcić te doświadczone niewiasty i w końcu przetargi zostają uwieńczone nabyciem pożądanego towaru – dobrej kury na szabat, jajek, osełki masła zawiniętego w strzęp grubego chłopskiego płótna albo w szeroki liść chrzanu. Teraz obładowane „dobrem” wracają, aby przygotować swoje domy na święty dzień odpoczynku.
Populację żydowską wyniszczyła doszczętnie II wojna światowa, a wojska hitlerowskie większość Żydów wywiozły na pewną śmierć do Treblinki. Dziś Krynki są trochę zapomniane, nie tętnią życiem jak dawniej... a autokary z wycieczkami mkną przez nie jak przez puste pole.

Źródło: Dzień targowy, Szmuel Geler, tłum. Ewa Wroczyńska – fragment Pinkas Krynki, red. Dov Rabin, Jerozolima 1970, [w] "Tutaj. W Krynkach i Okolicy", nr 4 (25), kwiecień 2003, s. 11-12.

Dodaj komentarz

Jeżeli dodajesz komentarz jako "gość", pamiętaj że przed publikacją musimy go zatwierdzić (co może trochę potrwać).

Nie chcesz czekać na zatwierdzenie komentarza? Zaloguj się, wtedy komentarze będą publikowane automatycznie od razu po ich dodaniu przez Ciebie.


Kod antyspamowy
Odśwież

^ REKLAMA ^

Publikacje wg daty:

« Grudzień 2017 »
Pn Wt Śr Czw Pt Sb Nie
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zajazd WIWA
Inter Meble
^ REKLAMA ^
Profensa
Esotiq
KA-MIX
Kreator Mody
^ REKLAMA ^