• 1
  • 2
niedziela, 02 czerwiec 2019 17:42

Utracony dorobek życia

Napisał

Jan Juchniewicz z Augustowa od lat zajmował się hodowlą pszczół. Oprócz rodziny były jego drugim życiem. Mówi się jednak, że wszystko co piękne ma gdzieś swój początek i koniec.

 

Ponadto, od ponad 20 lat pan Jan zbierał drewno. I to nie byle jakie - dąb, lipę, sosnę, jesion, a nawet gruszę. Miało to być zabezpieczenie finansowe na emeryturę. Były też maszyny rolnicze. Wszystko to gromadzone w Nowinach Bargłowskich, na ziemi która została odziedziczona po ojcu. To moja spuścizna - opowiada Juchniewicz.

I tu rozpoczyna się tragiczna część historii, gdyż dwa tygodnie temu dobytek przestał istnieć. Wszystko spłonęło.

W nocy z 17 na 18 maja, w domu państwa Juchniewiczów pojawiła się policja z dramatyczną informacją, że właśnie w Nowinach Bargłowskich płoną zabudowania. Drzwi otworzyła żona pana Jana, ale bała się złe wieści przekazać choremu na serce mężowi, więc odesłała funkcjonariuszy do mieszkającego po sąsiedzku syna.

Na miejsce udał się Andrzej Juchniewicz, syn pana Jana. Widok, który zastał był wstrząsający. Wszystko spłonęło. Strażacy dogaszający zgliszcza już na samym początku poinformowali, że było to ewidentnie podpalenie ponieważ niemożliwe jest, aby w tym samym czasie zaczęły się palić jednocześnie dwa oddalone od siebie budynki.

Na dodatek przed podpaleniem posesja została zdemolowana. Ule zostały przewrócone, widać na nich ślady uderzeń siekierą. W domku, który jakimś cudem przetrwał pożar powybijane zostały okna. Przy stojącej nieopodal przyczepce poodrywano oświetlenie. Odnaleziono też przeciętą kłódkę od stodoły.

"Przestępca jest na wolności, a my w nocy nie możemy oczu zmrużyć, bo zastanawiamy się, co jeszcze przyjdzie mu do głowy." - mówi Andrzej Juchniewicz. Z kolei pan Jan wiąże całą historię z odnalezionym na posesji kilka dni wcześniej portfelem.

"Liczę na powołanie rzetelnego rzeczoznawcy, rekompensatę wszystkich strat finansowych i sprawiedliwy wyrok wobec podpalacza "- mówi zrozpaczony pan Jan.

Dochodzenie jest w toku, z naszych informacji wynika, że powołany został biegły.

Straty, które są ogromne bo wynoszą ponad 400 tysięcy złotych. Czy jednak pieniądze będą w stanie zrekompensować utratę dobytku, pasji, czegoś na co pracowało się całe życie? Pozostaje więc tylko liczyć na skutecznośc organów ścigania i sprawiedliwy wyrok wobec sprawcy całego nieszczęścia.

 

 

 

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

Gruby Benek