• 1
  • 2
  • 3
  • 4
czwartek, 15 styczeń 2015 11:17

Budząc przodków - pokolenia z Łysej Góry

Napisał

Mimo że zniknęła już z map miasta, jeszcze rok temu archeologowie odkopali tam doskonale zachowany szkielet kobiety z czasów współczesnych. Niezwykły obiekt (a w zasadzie to, co z niego ocalało) do niedawna znajdował się na posesji Adama Chmielewskiego.

Jakie tajemnice kryła góra? Co odnaleziono podczas prowadzonych kilkakrotnie prac badawczych? Czym naprawdę było wzniesienie, którego nazwę zna każdy prawdziwy augustowianin?

Podwaliny miasta

Adam Chmielewski wita nas w swoim mieszkaniu. "Prawdziwego augustowianina można poznać choćby po tym, że wie, gdzie była Łysa Góra, ale gdyby chcieć ją sfotografować, można co najwyżej zrobić zdjęcie obwodówki, która teraz tutaj się zaczyna" – śmieje się, wskazując na widoczne za domem ekrany wyciszające. "Kiedyś było to najwyższe wzniesienie w okolicy i punkt widokowy. Stał tzw. majak i wbudowany poniżej zdaje się trygonometr umożliwiający wykonanie bardzo dokładnych pomiarów okolicy. Łysa Góra była ogromnych rozmiarów. Pamiętam ją z okresu, kiedy miałem może 8 lat. My tak naprawdę mieszkamy na jej zboczu. Ale, wbrew nazwie, nie była miejscem sabatów czarownic. Określenie 'łysa' związane jest z ukształtowaniem terenu i faktem, że nic tam nie rosło. Można natomiast powiedzieć, że Augustów leży na 'górze', bowiem został wybudowany, co mogą potwierdzić starsi mieszkańcy, na ziemi pochodzącej z jej wierzchołka. Moja babcia często wspominała, jak to bodajże w latach pięćdziesiątych do Augustowa przyjeżdżali wozacy aż z Poznania, by ręcznie rozbierać górę i transportować ziemię".

"Miasto rozwijało się stopniowo" – mówi pan Adam, nalewając herbatę – "Kiedyś pierwszy kiosk znajdował się dopiero w okolicy obecnej stacji paliw. Od tamtego miejsca do mojego domu nie istniała żadna poważniejsza infrastruktura. Był sad, elektryczny młyn, ale przeważały bagna. Zresztą tak jak na pozostałych terenach. Należało je zlikwidować. W latach siedemdziesiątych pojawił się już sprzęt, ciężarówki. I koparka zamiast łopaty".

Pijąc herbatę, zastanawiamy się nad tą informacją. W końcu ręczne rozebranie góry pod budowę miasta to jednak nie lada wyczyn. Czy uda się odtworzyć jej historię?

Lądowisko

Trudno natrafić na dokumentację fotograficzną Łysej Góry. Niewiele też wyjaśnień dostarcza prasa i opisy. Dowiedzieliśmy się, że tereny te były własnością rodziny Szczęsnowiczów. W książce Wiktorii Malinowskiej "Zapamiętane" znajdziemy fragment odnoszący się do roku 1938: "Nagle nad domem nisko przeleciał nieduży samolot. (...) Patrzymy, że poleciał na Łysą Górę (...) Wreszcie dobiegamy wielką już gromadą, bo po drodze dołączyły dzieci z całej rogatki. Z samolotu wysiadł uśmiechnięty mężczyzna (...) w skórzanej pilotce, skórzanych rękawiczkach, bryczesach, oficerskich butach.(...) Wkrótce od strony miasta nadjechała wojskowa bryczka a w niej furman i dwóch żołnierzy.(...) Później dowiedzieliśmy się, że pilotem tym był hrabia Zamoyski, który przyleciał w odwiedziny do syna odbywającego służbę w I Pułku Ułanów Krechowieckich".

Taka wizyta była z pewnością dość niecodziennym zdarzeniem, co zresztą potwierdza w opisie sama autorka książki. Jednak ani ona, ani hrabia Zamoyski nie mieli pojęcia o tym, jakie tajemnice kryją się pod warstwą gruntu, która posłużyła za lądowisko.

Pierwsze sygnały

"Pamiętam z czasów, kiedy byłem dzieckiem, kości i spadające czaszki, jakie sypały się w miarę postępu działań koparki." – kontynuuje opowieść Adam Chmielewski. "Długo myślałem, że to jakieś pozostałości po drugiej wojnie światowej. Dopiero archeolodzy, którzy przyjechali na badania, wyjaśnili, że już dużo wcześniej na Łysej Górze dokonano pewnego odkrycia – dotarto do przedmiotów z okresu cesarstwa rzymskiego, ale wszystko to zostało zabezpieczone i wywiezione. W minionych latach prace archeologiczne odbywały się kilkakrotnie, tutaj i u mojego sąsiada Zygmunta. Pamiętam również zaskoczenie i odkopane ślady palenisk, a jak wiadomo węgiel może przetrwać pod ziemią tysiące lat. Ostatnia wizyta archeologów miała miejsce może dwa lata temu, gdy spod warstwy ziemi wydobyto szkielet młodej dziewczyny. Pomyślałem, że to byłe tereny Jaćwingów, a zdobyto je, czy ja wiem, 800 lat temu? Jaćwieskie obrządki i zwyczaje dla nas chrześcijan mogły wydawać się dziwne, co dało początek legendzie Łysej Góry".

"Co tak naprawdę ostatecznie odkryto?" – pytamy – "I kiedy wszystko się zaczęło?" "Podejrzewam, że już w czasie drugiej wojny światowej na odcinku powstających okopów, kiedy ktoś naruszył ziemię, potem podczas budowy miasta. Jednak profesjonalne badania nastąpiły o wiele później" – odpowiada pan Adam. - "Ale ta pierwsza myśl to tylko dywagacje. Nie ma nikogo, kto by ją potwierdził. Nikt nie zna historii wykopalisk. Ja mogę powiedzieć, co widziałem i słyszałem, ale dla większości mieszkańców to po prostu Łysa Góra". Już wiemy, że istnieje tylko jedno miejsce, w którym możemy poznać rozwiązanie jej zagadki.

Fakty i realia

Z Jerzym Siemaszko, starszym kustoszem suwalskiego Muzeum Okręgowego, prowadzącym wraz z grupą archeologów wykopaliska na Łysej Górze spotykamy się w jego gabinecie. "Pierwsza potwierdzona informacja o zabytkach wzniesienia pochodzi z wczesnych lat 70." – mówi – "Otrzymał ją Marian Kaczyński z Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie zajmujący się Bałtami. Na miejscu odnalazł żelazny nożyk i szereg przedmiotów zazwyczaj wkładanych do grobów na cmentarzyskach. My zweryfikowaliśmy te informacje przy okazji badań powierzchniowych prowadzonych w ramach ogólnopolskiego programu Archeologiczne Zdjęcie Polski w 2003 roku i już wtedy trafiliśmy na eksponaty znacznie starsze niż z okresu rzymskiego, mianowicie z epoki kamienia. Jednak badania sondażowe w 2005 roku uświadomiły nam, że najciekawszy pod względem archeologicznym wierzchołek góry został zniszczony. Pozostało zanotować relacje ludzi pamiętających czas jego rozbiórki, ich informacje o odnajdywanej ceramice i wykopanych szkieletach". Jak powiedział nam wcześniej pan Adam: "na dostępnych mapach nie uwzględniono przecież, że góra została rozebrana". Archeolodzy wracali do Augustowa jeszcze dwukrotnie. W 2006 roku podczas wykopalisk w ówczesnym pasie drogowym przeznaczonym pod budowę obwodnicy obowiązywała ich zasada nie wykraczania poza teren inwestycji. Zanim jednak ostatecznie zamknięto stanowisko archeologiczne w 2013 roku cały dostępny obszar znikającej z mapy miasta góry, został gruntownie przebadany.

Góra mówi

"Na nieistniejącym już i nieobjętym budową zboczu dokonaliśmy odkryć niezwykle ciekawych" – przyznaje pan Jerzy – "Poznaliśmy wreszcie historię Łysej Góry, która sięga aż do schyłku zlodowacenia. Z tego okresu pochodzą pierwsze odnalezione przez nas ślady osadnictwa łącznie z szałasem-półziemianką datowanym już na środkową epokę kamienia".

Góra skrywała pamięć kolejnych tysiącleci zgodnie z chronologią dziejów. Poruszając się w kierunku współczesności, natrafimy na znaleziska pamiętające czasy rzymskie i okres wędrówek ludów. "Liczyliśmy na resztki cmentarzyska" – zauważa kustosz – "Ale udało nam się odnaleźć tylko jedno naczynie wkopane w ziemię wzorem grobów z tamtego okresu. Były one ciałopalne, prochy zaś umieszczano w popielnicy. Jest to dla nas rzecz zaskakująca, wszystko bowiem wyglądało jak grób, ale całkowicie pusty, bez żadnego wyposażenia. Albo miał inną funkcję, bo czasem umieszczano tak naczynia zasobowe, czyli 'współczesne lodówki', albo znaczenie symboliczne, pamiątkowe, po kimś, kto np. utonął. Łączność z przodkami stanowiła naturalną część egzystencji dawnych pokoleń, dlatego wszystkie cmentarzyska lokowano tak, by widać je było z osiedla lub odwrotnie, i zawsze znajdowały się w zasięgu wzroku, choćby po to, by poradzić się duchów lub poprosić je o opiekę. Następne odkrycia to ewidentne osady jaćwieskie z okresu średniowiecza i nowożytnych czasów kolonizacji".

Nie zabrakło też elementów przeszłości znacznie nam bliższych. Okazało się, że na przełomie XV i XVI wieku, kiedy zakładano Augustów, na Łysej Górze istniała duża osada, być może dwór, bowiem podobne budowle często powstawały w okolicy miast. O odkryciu świadczą przebadane przez specjalistkę w tej dziedzinie eksponaty – bogata ceramika, zdobione kafle.

Traktowana jako krajobrazowa ciekawostka milcząca Łysa Góra, na której nic nie rosło, w przeszłości przez setki pokoleń była zamieszkana. Co więcej, zachowała namacalne ślady ludzkiej historii. Jak wyjaśnia Jerzy Siemaszko, fenomen ten umożliwiło specyficzne ukształtowanie terenu. Wokół rozciągały się rozlewiska, a bieg rzeki Netty został uregulowany za pomocą kanału dopiero współcześnie. Co było jasne dla archeologów, ludzie poszukiwali wzniesień ponad wodą, zakładając na nich osady bądź cmentarzyska i w te miejsca, na suchy brzeg doliny, wielokrotnie wracali. Kto wie, jakie tajemnice krył wierzchołek. Tego nie dowiemy się już nigdy. "W związku z budową skrzyżowania węzła Augustów poszerzaliśmy zakres wykopalisk, ale to był już koniec. W 2013 roku oficjalnie zamknęliśmy stanowisko" – podsumowuje nasz rozmówca. I tym zdaniem można by zakończyć, gdyby nie fakt, że nawet wtedy, zaledwie rok temu, góra ujawniła jeszcze jedną, ostatnia zagadkę.

Egzekucja czy pochówek

"Podczas ostatnich badań z góry pozostał jedynie skrawek" – wspomina Adam Chmielewski. "Dziś znajduje się tam wiadukt, wtedy jednak spod warstwy ziemi wydobyto szkielet. Sprawą zainteresowała się powiatowa policja, ponieważ pochodził z czasów współczesnych. Zaobserwowałem uzębienie w doskonałym stanie, jeden ząb – oczny – zaczynał się psuć. To typowe dla młodego wieku, może 16 lat" – mówi. Z jego relacji potwierdzonej i uzupełnionej przez kustosza wyłania się konkretny opis znaleziska. Szkielet znajdował się płytko pod powierzchnią, tak, że nawet czaszka została lekko uszkodzona przez orkę ("To piaszczysty teren, który 10 lat temu równałem. W końcu to moje pole" – zauważa pan Adam), ale poza tym był w doskonałym stanie. Denatka, której płeć potwierdził antropolog, pochowana została w jamie, nie odkryto śladów trumny. Ubranie, jeśli istniało, musiało być pochodzenia naturalnego, brakowało bowiem butów i skrawków odzieży. Odnaleziono natomiast co najmniej dwa komplety guzików (być może więc zmarła miała na sobie płaszcz) z tworzywa sugerującego okres międzywojenny. Przedmiotów wskazujących, że grób należał do żołnierza (elementów umundurowania), w jamie nie odkryto.

Jaka jest historia grobu? "Być może to efekt niemieckiej bądź sowieckiej egzekucji. Ofiarom często kazano się rozbierać" – zastanawia się pan Jerzy – "Na kościach nie odnaleziono śladu gwałtownego zejścia, strzału w tył głowy, czaszka została kompletnie zachowana, ale kula mogła przejść przez części miękkie. W czasie, kiedy w Augustowie stał front, ktoś mógł zwyczajnie umrzeć i został pochowany, bowiem nie istniała możliwość przedostania się do cmentarza". Odpowiedzi jednak nie zna, tym bardziej że zgodnie z prawem szkielet, jako że pochodził on z czasów współczesnych, przejęła policja.

Zamknięty rozdział?

Historyczne wzniesienie wpisane w świadomość dawnych augustowian, które przez wieki służyło ludziom (a ostatecznie przysłużyło się też powstaniu naszego miasta), ustąpiło miejsca współczesnej obwodnicy. Pozostała dokumentacja i eksponaty w magazynach suwalskiego Muzeum Okręgowego oraz zabezpieczony przez policję szkielet z wielkim znakiem zapytania, choć co do istnienia tego ostatniego można mieć uzasadnione wątpliwości. Jak podaje pan Jerzy: "Sugerowaliśmy wyraźnie, by zrobić badania DNA. Nie można wszak wykluczyć, że mamy do czynienia z osobą złapaną podczas aresztowań sowieckich w 1945 roku, której ktoś szuka. Bank danych IPN zostaje na zawsze, wypada więc ustalić rodzinę i odkryć losy denatki". Jednak oficjalnie wiadomo tylko tyle – w 2013 roku policja umorzyła śledztwo. Pozostaje również historia z rodzaju tych, jakie naprawdę niewiele miejsc ma do przekazania. Być może za 100 lat ktoś pokusi się o opisanie dziejów obecnego ronda. Oby były równie znaczące.

Tytuły zdjęć:

  • 1. Pozostałości studni drewnianej, średniowiecze lub okres nowożytny. Fot. A. Kocińska.
  • 2. Zrekonstruowany fragment naczynia glinianego z okresu rzymskiego lub okresu wędrówek ludów (pierwsze stulecia naszej ery). Fot. A. Ejdulis.
  • 3. Wykopaliska na Łysej Górze, 2006 r. Fot. K. Radziwiłko.
  • 4. Wykopaliska, 2013 r. Fot. M. Przybytek.
  • 5. Szkielet kobiety z okresu współczesnego (XX w.). Fot. A. Ejdulis
  • 6. Ułamki ceramiki z późnego średniowiecza I okresu nowożytnego. Fot. A. Ejduli.

(Zdjęcia pochodzą z archiwum Muzeum Okręgowego w Suwałkach)

Więcej w tej kategorii: NIK o zakładach wzajemnych »

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

August
Foto Bajka - Lustra
Agro
MIRAD - Bar przy kominku
Foto Bajka - Fotograf
Biuro Rachunkowe
Weterynarz
Drewno opałowe
GENERALI
Tepete - Auto zastępcze