• 1
  • 2
  • 3
poniedziałek, 09 luty 2015 12:21

Dzik jest dziki...

Napisał

Dziki na temat głośnej ostatnio kwestii wprowadzenia prawa odstrzału zmierzającego do całkowitej redukcji ich populacji w Podlaskiem mają zapewne swoje zdanie, jednak po informacje dotyczące obrazu sytuacji na naszych terenach postanowiliśmy zgłosić się do Nadleśnictwa Augustów. Swoje zdanie przedstawił nam Grzegorz Androsiuk.

Sprawa planowej depopulacji dzika wynikła ze względu na afrykański pomór świń (ASF) i jego liczne przypadki wśród dzików?

Zasadniczo tak, ale po części to pretekst, dlatego że problem dotyczy szkód w uprawach rolnych i związanych z tym rekompensat wypłacanych przez koła łowieckie. Zawsze istniał pewnego rodzaju konflikt między myśliwymi a rolnikami z uwagi na szkody wyrządzane przez dziki w uprawach i fakt, że często nie są rekompensowane w pełni bądź terminowo. Teraz pojawił się sprzyjający klimat do wywołania tematu. Wiadomo, każdy dba o swój interes. Rolnicy również. Toteż na fali ASF dowodzą, że dziki są jedyną przyczyną szkód, co jest nieprawdą. Oprócz dzików powodują je jelenie, zwierzęta chronione, jak bóbr czy łoś. Co do kwestii odstrzału wszystkich osobników, proszę zauważyć, że na Białorusi próbowano już od kilku lat eksterminować dzika przy użyciu wszelkich dostępnych metod i nie udało się.

Wszystko wskazuje na to, że sytuacja na wschodzie Polski będzie wkrótce wyglądać podobnie.

Są takie plany, ale wtedy nastąpi "zasysanie" dzika na ten ogołocony teren z sąsiednich rejonów. Z Białorusi, gdzie jest większe prawdopodobieństwo, że dziki zostały już zarażone, i z Litwy, choć litewskie dziki już też zostały w dużej mierze wystrzelane i teraz migrują tam nasze.

Czyli Pana zdaniem podobna akcja może spowodować skutki wręcz odwrotne do zamierzonych i zwiększyć populację dzików zarażonych?

Nie twierdzę, że napływające z zewnątrz sztuki z całą pewnością będą przenosić ASF, niemniej, jeśli w innych rejonach wirus występuje, a u nas jeszcze nie, zwiększymy w ten sposób prawdopodobieństwo pojawienia się choroby. Rolnicy naturalnie odczują ulgę, bo szkody wyrządzane przez dziki staną się mniejsze, ale powinno raczej chodzić o rzetelną wypłatę odszkodowań a nie o likwidację całej populacji.

Jak na dzień dzisiejszy wygląda sytuacja na naszych terenach?

Minister Marek Sawicki podczas spotkania z rolnikami, jakie odbyło się na początku lutego, zapewniał, że będzie wnioskował o całkowity odstrzał dzików w Podlaskiem. Pozostaje pytanie, kto miałby to zrobić. Myśliwy, wbrew temu, co często sugeruje prasa, nie strzeli do ciężarnej lochy, mimo że obecnie jest to dozwolone. Nie pozwala mu sumienie i etos łowiecki. I bez tego obraz myśliwego w mediach jest skrzywiony. Zważywszy, że nawet w tym przypadku sytuacja jest problemowa, trudno wyobrazić sobie, że sprawą zajmą się, dajmy na to, policjanci.

Od połowy lat osiemdziesiątych populacja dzika w kraju wzrosła prawie sześciokrotnie z 4,7 szt./1000 ha w 1999/2000 r. do 11 szt./1000 ha w 2013/2014 r. Największe zagęszczenia notuje się w zachodniej części kraju. Związane jest to z dynamicznym wzrostem powierzchni uprawy kukurydzy. Na terenie Puszczy Augustowskiej dynamika ta jest znacznie mniejsza, dlatego też zagęszczenie dzika wynosi ok. 5 szt./1000 ha.

Rolnicy boją się, ale moim zdaniem jest nieco za późno, bowiem nasza wieprzowina już przecież "stoi". Poza tym warto zwrócić uwagę na przykłady innych krajów. Hiszpania walczy kilkadziesiąt lat z ASF i nie jest w stanie zneutralizować go całkowicie. Wirus jest na tyle zajadły, przebiegły i ma zdolność przetrwania, że za rok prawdopodobnie będziemy mieli przypadki ASF na terenie powiatu augustowskiego.

Do tej pory nie było żadnego takiego przypadku?

Nie

Gdzie na terenie województwa podlaskiego już je odnotowano?

Chodzi przede wszystkim o tereny położone blisko granicy z Białorusią w gminie Gródek i Michałowo. W sumie około trzydziestu przypadków. Podejrzewam, że teraz będzie już więcej.

Wobec tego, jeśli wykluczymy odstrzał, czy i jakie środki, które w pewien sposób zahamują, spowolnią, czy wręcz zatrzymają rozwój wirusa, można zastosować?

Osobiście nie wierzę w jego zatrzymanie. Najwyżej w spowolnienie rozprzestrzeniania się.

Czy nadleśnictwo może zlecić podwykonawcom odstrzał pewnej liczby zwierząt?

Nie. Gospodarka łowiecka na terenie Nadleśnictwa Augustów wygląda następująco – na swoim obszarze działania mamy dwa obwody hodowlane, na których staramy się prowadzić gospodarkę wzorcową, nienakierowaną na maksymalny zysk. Można powiedzieć, że dwie trzecie terenów na wschód od Augustowa do nich należy. Istnieją też obwody wydzierżawione dla kół łowieckich, które są formą dobrowolnych stowarzyszeń zrzeszonych w Polskim Związku Łowieckim. Uprawnienia do polowania mają ich członkowie posiadający pozwolenie na broń i zdane egzaminy, w skrócie myśliwi (naturalnie mogą to być także leśnicy). Tylko takie osoby mają prawo do odstrzału.

Wielkość pozyskania zwierzyny opiera się na danych z inwentaryzacji zwierzyny i wiedzy o naturalnym przyroście danego gatunku i śmiertelności. Na przykład, jeśli mamy 100 dzików, wolno ich odstrzelić nawet więcej w skali roku, dlatego że ich przyrost jest ponad 100%. Jednak wyznaczonych przyrostów przekraczać nie możemy. Ostatnio, w związku z zagrożeniem ASF, rygory zmniejszono, istnieje więc możliwość, by wnioskować o większe plany odstrzału.

Na czym zatem polega problem?

Wykonalność odstrzałów nie jest sprawą prostą, bowiem tusz dzików nie można sprzedać, nikt ich nie kupuje. Myśliwy zabite zwierzę musi skonsumować sam, co przecież też w końcu ma swoje granice. Szczególnie trudną sytuację mają niektóre koła łowieckie, myśliwi mają trudności z "upłynnieniem" pozyskanych tusz, procedury pozyskania dzików w związku z ASF wymagają przetrzymywania ich w przechowalniach (do czasu przebadania na obecność wirusa), co podnosi koszty polowania. Ostatnio myśliwi postulowali o zezwolenie na polowania zbiorowe od sierpnia, bo tylko tak można skutecznie zapolować na dzika buszującego w polu kukurydzy.

Dzisiaj odstrzelonego dzika nie da się odsprzedać np. restauracji, jak to się dzieje w innych krajach. Tam myśliwy po polowaniu zawozi tuszę do restauracji, gdzie bada ją lekarz weterynarii i wkrótce może być serwowana na stole. W Polsce zawiłe procedury sanitarne skutecznie zniechęcają.

Czy kiedykolwiek w przeciągu ostatnich kilkudziesięciu lat w Polsce zdarzyła się sytuacja, kiedy ktoś postulowałby eksterminację całej populacji danego gatunku zwierząt, czy jest to precedens?

Nie pamiętam takiej sytuacji, ale też nie mieliśmy nigdy do czynienia z ASF. Ja uważam, że zwierzynę należy pozyskiwać racjonalnie. Włączyłbym do tego gatunki, które są już liczne i nie wymagają ochrony, np. łosia, bobra czy nawet żubra. Te gatunki wyrządzają coraz większe szkody zarówno w uprawach rolnych, jak i lasach. Ale widocznie jesteśmy bardzo bogatym krajem, bo nikt tego nie zauważa. W Puszczy Augustowskiej jest chyba największe zagęszczenie populacji wilków na świecie (robimy właśnie kolejną inwentaryzację tego gatunku). Zjadają nam one setki sztuk zwierzyny płowej. Dzików, nawiasem mówiąc, również. Należałoby zmniejszyć ich liczbę chociaż o połowę. Nie korzystamy na tym jako ludzie, traci skarb państwa. A przecież można pozyskać dwa razy więcej zwierzyny, sprzedawać polowania.

Wspominał Pan o etosie łowieckim.

To kwestia etyki. Odbyło się nawet zebranie, na którym myśliwi stwierdzili, że w żadnym wypadku nie będą strzelać do ciężarnych loch. To kłóci się nawet ze zwyczajną ludzką moralnością, o ile to dobre słowo. Jeżeli decyzja o odstrzale dzików wejdzie w życie, nie będą mieli wyjścia.

Dziękujemy za rozmowę.

Ja również.

Więcej w tej kategorii: NIK o zakładach wzajemnych »

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

August
McDonald's
MIRAD - Bar przy kominku
Zakład stolarski
Foto Bajka - Lustra
Wiwa
KA-MIX
Weterynarz
Drewno opałowe