• 1
  • 2
  • 3
piątek, 04 wrzesień 2015 08:09

Prawo jazdy z ograniczeniami

Napisał

Obecne przepisy zdawania egzaminów na prawo jazdy w momencie wejścia w życie spędzały sen z powiek niejednemu przyszłemu kierowcy, który nie zdążył zaliczyć ich "na starych" zasadach. W porównaniu ze zmianami planowanymi na 4 stycznia 2016 roku wydają się być jedynie drobnym utrudnieniem. Na temat nowej procedury i prawdopodobieństwa jej wdrożenia rozmawiamy z Karolem Sitnikiem z Ośrodka Szkolenia Kierowców w Augustowie.

W mediach od jakiegoś czasu pojawiają się alarmujące informacje o utrudnieniach dla kierowców, którzy będą zdawać prawo jazdy w nowym roku. Czy nie powoduje to wzrostu ilości chętnych zamierzających przystąpić do egzaminu we wcześniejszych terminach?

Karol Sitnik: Na chwilę obecną jeszcze się tego nie odczuwa. Ani u mnie, ani, jak sądzę w pozostałych ośrodkach. Nie ma pewności, czy nowe zasady, dwukrotnie już przekładane, rzeczywiście zaczną obowiązywać. Ja przynajmniej nie słyszałem, by minister infrastruktury potwierdził je w jakiś konkretny sposób. Ale zamysł istnieje.

Co może stanowić największą trudność, jeśli wejdzie w życie?

KS. Podstawowa zapowiadana zmiana to obowiązkowe dwie godziny doszkalania w Ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy pomiędzy czwartym a ósmym miesiącem po zdanym egzaminie.
Jeśli zostanie wprowadzona, będzie to duży problem w całym województwie podlaskim. Najbliższy taki ośrodek, spełniający odpowiednie wymogi, o ile mi wiadomo, funkcjonuje w Warszawie. Generalnie w całej Polsce jest ich niewiele. Osobę, która pozytywnie zda prawo jazdy na kategorię B, będzie czekać godzina teorii i dwie praktyki. Całe doszkalanie będzie naturalnie płatne.

Do wspomnianego 8 miesiąca kierowca nie będzie mógł również osobiście wykonywać działalności gospodarczej, polegającej na kierowaniu pojazdem posiadając jednocześnie prawo do poruszania się wyłącznie samochodem oznakowanym symbolem zielonego liścia na nalepce.

KS. Na ten drugi temat temat ja słyszę już od czterech lat. Zresztą co roku pojawiają się nowe plotki, ale nie zawsze zgodne są ze stanem faktycznym. Choćby informacje na temat podwyżek cen kursów, które wskutek działań konkurencji należałoby raczej zaniżać. Jeśli chodzi o pierwszy ‒tylko funkcja kierowcy, nie sama działalność jest w tym wypadku ograniczona, więc sprawa nie wygląda tak źle.

Jak ustosunkowuje się Pan do innych planowanych zmian: ograniczenia prędkości jazdy przez okres dwóch lat na obszarze zabudowanym do 50 km/h, poza obszarem zabudowanym- 80 km/h, a na autostradzie i drodze ekspresowej- 100 km/h, oraz zasady mówiącej o utracie prawa jazdy wskutek uzbierania 24 punktów albo popełnienia choćby jednego przestępstwa z zakresu ruchu drogowego przez okres pięciu lat?

KS. Takie drastyczne ograniczenie prędkości jest dla mnie prawdziwym zaskoczeniem, chociaż 50 km/h w terenie zabudowanym to właściwie nic nowego. Jeśli chodzi o punkty- do tej pory początkujący kierowca, który przez pierwszy rok nazbierał ich dwadzieścia również tracił prawo jazdy. Wydaje mi się jednak, że na chwilę obecną mamy do czynienia z propozycjami kumulującymi się przez kolejne lata, a nie planem, który zostanie zatwierdzony.

Czy zgadza się Pan ze stwierdzeniem, że wymienione zmiany są dobrym rozwiązaniem, ponieważ największe niebezpieczeństwo na drogach sprawiają ci kierowcy, którzy już trochę pojeżdżą?

KS. Moim zdaniem bardziej niebezpieczni są doświadczeni, starzy kierowcy niż niedoświadczeni młodzi. Sadzę, że brak doświadczenia na drodze powoduje jednak pewną obawę. A tych z dłuższym stażem cechuje często pewność siebie: wymuszenia, zajechania drogi- aby tylko zdążyć, bo potrafię. L-ki na drodze przeszkadzają tym, którzy nie jeżdżą przepisowo. Nagminnie spotykam się choćby z przypadkami niezatrzymywania na znaku STOP. Miałem kilku kursantów, którzy utracili prawo jazdy po 20 latach i wcale nie wyglądało to dobrze, tym bardziej, że w przeciwieństwie do początkujących osób mieli już wyrobione własne nawyki.

Czy WORD-y są Pana zdaniem przygotowane na zmiany?

KS. Na pewno nie są przygotowane na część praktyczną doszkoleń. Z wypowiedzi instruktorów bezpiecznej jazdy na terenie kraju wynika, że w Polsce przeważnie brak jest miejsc spełniających wymogi tego szkolenia. Co więcej, przez dwie godziny nie da się przeprowadzić satysfakcjonującego kursu, opanować kontrolowanego poślizgu czy zachowań w warunkach ekstremalnych. A sami kursanci płacąc nie tylko za szkolenie, ale również za bilet, staną jedynie przed dodatkowymi utrudnieniami.

Dziękujemy za rozmowę.

Więcej w tej kategorii: « Danina za dom Wrześniowe niebo »

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot