• 1
  • 2
  • 3
sobota, 17 październik 2015 13:35

Uświadomić zagrożenia

Napisał

Narkotyki, tytoń, alkohol ‒ z tymi problemami nie tylko należy walczyć, ale również uświadamiać skalę zagrożenia ‒ dowodzą Panie: Anna Sołtys i Beata Kapla z Wydziału Spraw Społecznych i Administracyjnych Urzędu Miejskiego. Rozmawiamy z nimi o projektach mających na celu zaznajamianie uczniów najmłodszych klas i ich rodziców z konsekwencjami działań wspomnianych szkodliwych substancji.

Wydział Spraw Społecznych i Administracyjnych nie kojarzy się raczej z uzależnieniami.

AS: Rozpoczęliśmy działalność związaną z tą tematyką na początku miesiąca. Dopiero zaczynamy. Poza tym mamy wciąż wiele pozostałych spraw: dotacje, organizacje pozarządowe, budżet alkoholowy, bo przyznajemy koncesje.

Skąd zatem potrzeba dodatkowej inicjatywy społecznej?

AS: Dostrzegamy problem, który zresztą ma zasięg ogólnopolski. Dotychczas nikt u nas nie zajmował się nim w podobny sposób na szerszą skalę. Programy i akcje uświadamiające zagrożenia, prezentacje działania szkodliwych substancji, pomagają o tym mówić. My spotykamy się z ludźmi i okazuje się, że zarówno dzieci jak i rodzice często są nieuświadomieni. Wiemy to, bo przecież nasze dzieci również chodzą do szkoły.

Aż 8594 interwencji policyjnych, w tym 149 dotyczących przemocy w rodzinie, 171 wniosków o leczenie odwykowe, problem narkomanii w Augustowie w 8,6 % zdiagnozowany jako bardzo poważny, a w 44,1 % jako umiarkowany ‒ te dane zawarte w dokumencie "Diagnozy Lokalnych Zagrożeń Społecznych - Augustów 2015", mówią same za siebie. Statystyki jednak często nie przekładają się na to, co możemy usłyszeć podczas przypadkowej rozmowy. Czy nie jest tak, że wiele osób nie widzi tych problemów?

AS: Nie chce widzieć. Dopóki kogoś nie zaczną dotyczyć. Wystarczy wymienić kwestię augustowskiego sklepu z dopalaczami. To jednak nie znaczy, że wszystko jest w porządku.

Jakie kroki zostaną podjęte w celu poprawy sytuacji?

AS: Na pewno odbędzie się szkolenie dla sprzedawców w sklepach i lokalach gastronomicznych. Trener z Krakowa pojawi się bezpośrednio w każdym punkcie. Uważam, że jest to ważne, bowiem dotrze on do poszczególnych lokali osobiście, zamiast organizować konferencję w jednej sali, na którą przybyłaby jedynie część osób. Czas od pół godziny do 40 minut, tematyka ‒ komu sprzedawać, jak legitymować, kwestia oceny czy dany klient jest nieletni bądź nietrzeźwy, jak również parę słów o dopalaczach i w o wszystkim, co jest na czasie, jeśli chodzi o spektrum poruszanych przez nas zagrożeń, . Na koniec sprzedawcom zostaną rozdane certyfikaty.

BK: Następny projekt, jakim się zajmujemy, dotyczy ulotek. Wybierzemy firmę, która przygotuje ich komplet ‒ o alkoholu, dopalaczach i papierosach, z przeznaczeniem dla szkół ‒ do rozdawania uczniom i nauczycielom. O ile wiem, takich ulotek nie było dotychczas, ja przynajmniej nigdy żadnej nie dostałam. Będą też plakaty w szkołach zwracające uwagę przechodzących i, zdaje się, książka, żeby pedagodzy mieli możliwość przeprowadzenia tematycznych zajęć.

AS: Do każdego dyrektora wystosowaliśmy pismo z prośbą o wskazanie konkretnego programu z 13 rekomendowanych przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, który według danej szkoły byłby najlepszy do wprowadzenia. Projekty są długofalowe, można je nawet prowadzić przez rok. A my wybrany projekt sfinansujemy. Mamy nadzieję, że przynajmniej niektóre przypadną do gustu, zwłaszcza, że część jest naprawdę ciekawa, jak choćby "Program Domowych Detektywów" czy "Archipelag Skarbów" mający na celu ograniczenie ryzykownych zachowań seksualnych, przemocy rówieśniczej oraz korzystania z alkoholu i narkotyków.

Przeglądając propozycje trudno nie oprzeć się wrażeniu, że zamierzacie Panie dotrzeć do najmłodszych uczniów nie tylko za pomocą odpowiedniej bazy informacyjnej ale atrakcyjności samego przekazu. Czy możliwe jest wytłumaczenie młodemu człowiekowi, za pomocą programu edukacyjnego, w jaki sposób zachowuje się osoba pod działaniem substancji uzależniających?

AS: Do dzieci trzeba docierać w ciekawy sposób, żeby w ogóle chciały posłuchać. Warsztaty "Życie traci się raz", rozpoczynające się we wszystkich szkołach podstawowych i gimnazjach 2 listopada, będą miały taką właśnie formę. Terapia terapią a praktyka praktyką. Zobaczyć, co dzieje się z organizmem, jak sztywnieją poszczególne mięśnie ‒ to robi wrażenie. Terminy zostały już ustalone ze szkołami, jesteśmy w trakcie doprecyzowywania warunków umowy. Warsztaty, przeprowadzone z wykorzystaniem odpowiedniego sprzętu, potrwają jeden dzień i składać się będą z kilku etapów.

BK: Organizator ‒ pan Piasecki zajmuje się tym od lat. On to czuje. I wie, jak dotrzeć do dzieci w bezpieczny sposób, a jednocześnie tak, żeby to, co zobaczą, zapadło im w pamięć. Jedno z zadań polegać będzie np. na opatrzeniu rannego kolegi, zawiadomieniu bliskich bądź pogotowia, po czym powtórzeniu tych czynności w specjalnie przygotowanym kombinezonie imitującym zaburzenia szkieletowo- mięśniowe i alkogoglach. W dodatku na czas.

Do jakich grup wiekowych najlepiej docierać z takimi inicjatywami ‒ młodszych czy starszych?

BK: Jak przyznał sam organizator wspomnianego przed chwilą projektu "Przeciwdziałanie dotyczy podstawówki i gimnazjum. W liceum, niestety, bardziej praktyczne byłoby już leczenie". I na to kładziemy nacisk.

Jak reagują szkoły na podobne propozycje?

AS: Raczej pozytywnie. Na warsztaty zgodziły się wszystkie szkoły podstawowe i gimnazja. Odbędą się nawet w powiatowym Gimnazjum Nr 4. Tak, jak w przypadku szkoleń związanych z alkoholem, każdy z nauczycieli może prowadzić wszystkie projekty oddzielnie.

To dopiero początek. Na co możemy liczyć w przyszłości?

AS: To na pewno nie nasza ostatnia akcja. Wiosną, latem, przyjdzie czas na kolejne.

Gdyby miały Panie podsumować ten pierwszy miesiąc działalności i wyciągnąć wnioski z dotychczasowych badań, jakby brzmiały?

AS: Wiemy teraz, że takie programy powinny być realizowane przez miasto, razem z pedagogami i dlatego chcemy to robić. Nie "przymykamy oka", bo dzieje się źle i dziać się będzie prawdopodobnie coraz gorzej. Programy są ciekawe, duży wybór, znakomity kontakt, jest możliwość uzyskania rekomendacji i pieniądze. Jeśli dzieci poznając świat nie usłyszą czegoś od rodzica czy nauczyciela, zrobią to tak, jak potrafią. Będą chciały spróbować wszystkiego. Jeżeli naszą ulotkę przeczyta choćby jeden rodzic z dziesięciu, będzie to już pewien sukces.

BK: Jesteśmy też otwarci na inne propozycje, chociażby od pedagogów. Jeśli wystąpią do nas z pismem, na pewno go nie zlekceważymy. W końcu znają dzieci bardziej niż my. Oczywiście muszą znaleźć się osoby osoby chętne do poprowadzenia ‒ to praca, organizacja zajęć, ukierunkowanie uczestników. Wychowawcy muszą wygospodarować czas, może także na spotkanie z rodzicami.

Życzymy zatem powodzenia i dziękujemy za rozmowę.

AS: My również.

Narkotyki, tytoń, alkohol z tymi problemami nie tylko należy walczyć, ale również uświadamiać skalę zagrożenia dowodzą Panie: Anna Sołtys i Beata Kaplą z Wydziału Spraw Społecznych i Administracyjnych Urzędu Miejskiego. Rozmawiamy z nimi o projektach mających na celu zaznajamianie uczniów najmłodszych klas i ich rodziców z konsekwencjami działań wspomnianych szkodliwych substancji.

 

Wydział Spraw Społecznych i Administracyjnych nie kojarzy się raczej z uzależnieniami.

 

AS: Rozpoczęliśmy działalność związaną z tą tematyką na początku miesiąca. Dopiero zaczynamy. Poza tym mamy wciąż wiele pozostałych spraw: dotacje, organizacje pozarządowe, budżet alkoholowy, bo przyznajemy koncesje.

 

Skąd zatem potrzeba dodatkowej inicjatywy społecznej?

 

AS: Dostrzegamy problem, który zresztą ma zasięg ogólnopolski. Dotychczas nikt u nas nie zajmował się nim w podobny sposób na szerszą skalę. Programy i akcje uświadamiające zagrożenia, prezentacje działania szkodliwych substancji, pomagają o tym mówić. My spotykamy się z ludźmi i okazuje się, że zarówno dzieci jak i rodzice często są nieuświadomieni. Wiemy to, bo przecież nasze dzieci również chodzą do szkoły.

 

8594 interwencji policyjnych, w tym 149 dotyczących przemocy w rodzinie, 171 wniosków o leczenie odwykowe, problem narkomanii w Augustowie w 8,6 % zdiagnozowany jako bardzo poważny, a w 44,1 % jako umiarkowany te dane zawarte w dokumencie "Diagnozy Lokalnych Zagrożeń Społecznych - Augustów 2015", mówią same za siebie. Statystyki jednak często nie przekładają się na to, co możemy usłyszeć podczas przypadkowej rozmowy. Czy nie jest tak, że wiele osób nie widzi tych problemów?

 

AS: Nie chce widzieć. Dopóki kogoś nie zaczną dotyczyć. Wystarczy wymienić kwestię augustowskiego sklepu z dopalaczami. To jednak nie znaczy, że wszystko jest w porządku.

 

Jakie kroki zostaną podjęte w celu poprawy sytuacji?

 

AS: Na pewno odbędzie się szkolenie dla sprzedawców w sklepach i lokalach gastronomicznych. Trener z Krakowa pojawi się bezpośrednio w każdym punkcie. Uważam, że jest to ważne, bowiem dotrze on do poszczególnych lokali osobiście, zamiast organizować konferencję w jednej sali, na którą przybyłaby jedynie część osób. Czas od pół godziny do 40 minut, tematyka komu sprzedawać, jak legitymować, kwestia oceny czy dany klient jest nieletni bądź nietrzeźwy, jak również parę słów o dopalaczach i w o wszystkim, co jest na czasie, jeśli chodzi o spektrum poruszanych przez nas zagrożeń, . Na koniec sprzedawcom zostaną rozdane certyfikaty.

 

BK: Następny projekt, jakim się zajmujemy, dotyczy ulotek. Wybierzemy firmę, która przygotuje ich komplet o alkoholu, dopalaczach i papierosach, z przeznaczeniem dla szkół do rozdawania uczniom i nauczycielom. O ile wiem, takich ulotek nie było dotychczas, ja przynajmniej nigdy żadnej nie dostałam. Będą też plakaty w szkołach zwracające uwagę przechodzących i, zdaje się, książka, żeby pedagodzy mieli możliwość przeprowadzenia tematycznych zajęć.

 

AS: Do każdego dyrektora wystosowaliśmy pismo z prośbą o wskazanie konkretnego programu z 13 rekomendowanych przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, który według danej szkoły byłby najlepszy do wprowadzenia. Projekty są długofalowe, można je nawet prowadzić przez rok. A my wybrany projekt sfinansujemy. Mamy nadzieję, że przynajmniej niektóre przypadną do gustu, zwłaszcza, że część jest naprawdę ciekawa, jak choćby "Program Domowych Detektywów" czy "Archipelag Skarbów" mający na celu ograniczenie ryzykownych zachowań seksualnych, przemocy rówieśniczej oraz korzystania z alkoholu i narkotyków.

 

Przeglądając propozycje trudno nie oprzeć się wrażeniu, że zamierzacie Panie dotrzeć do najmłodszych uczniów nie tylko za pomocą odpowiedniej bazy informacyjnej ale atrakcyjności samego przekazu. Czy możliwe jest wytłumaczenie młodemu człowiekowi, za pomocą programu edukacyjnego, w jaki sposób zachowuje się osoba pod działaniem substancji uzależniających?

 

AS: Do dzieci trzeba docierać w ciekawy sposób, żeby w ogóle chciały posłuchać. Warsztaty "Życie traci się raz", rozpoczynające się we wszystkich szkołach podstawowych i gimnazjach 2 listopada, będą miały taką właśnie formę. Terapia terapią a praktyka praktyką. Zobaczyć, co dzieje się z organizmem, jak sztywnieją poszczególne mięśnie to robi wrażenie. Terminy zostały już ustalone ze szkołami, jesteśmy w trakcie doprecyzowywania warunków umowy. Warsztaty, przeprowadzone z wykorzystaniem odpowiedniego sprzętu, potrwają jeden dzień i składać się będą z kilku etapów.

 

BK: Organizator pan Piasecki zajmuje się tym od lat. On to czuje. I wie, jak dotrzeć do dzieci w bezpieczny sposób, a jednocześnie tak, żeby to, co zobaczą, zapadło im w pamięć. Jedno z zadań polegać będzie np. na opatrzeniu rannego kolegi, zawiadomieniu bliskich bądź pogotowia, po czym powtórzeniu tych czynności w specjalnie przygotowanym kombinezonie imitującym zaburzenia szkieletowo- mięśniowe i alkogoglach. W dodatku na czas.

 

Do jakich grup wiekowych najlepiej docierać z takimi inicjatywami młodszych czy starszych?

 

BK: Jak przyznał sam organizator wspomnianego przed chwilą projektu "Przeciwdziałanie dotyczy podstawówki i gimnazjum. W liceum, niestety, bardziej praktyczne byłoby już leczenie". I na to kładziemy nacisk.

 

Jak reagują szkoły na podobne propozycje?

 

AS: Raczej pozytywnie. Na warsztaty zgodziły się wszystkie szkoły podstawowe i gimnazja. Odbędą się nawet w powiatowym Gimnazjum Nr 4. Tak, jak w przypadku szkoleń związanych z alkoholem, każdy z nauczycieli może prowadzić wszystkie projekty oddzielnie.

 

To dopiero początek. Na co możemy liczyć w przyszłości?

 

AS: To na pewno nie nasza ostatnia akcja. Wiosną, latem, przyjdzie czas na kolejne.

 

Gdyby miały Panie podsumować ten pierwszy miesiąc działalności i wyciągnąć wnioski z dotychczasowych badań, jakby brzmiały?

 

AS: Wiemy teraz, że takie programy powinny być realizowane przez miasto, razem z pedagogami i dlatego chcemy to robić. Nie "przymykamy oka", bo dzieje się źle i dziać się będzie prawdopodobnie coraz gorzej. Programy są ciekawe, duży wybór, znakomity kontakt, jest możliwość uzyskania rekomendacji i pieniądze. Jeśli dzieci poznając świat nie usłyszą czegoś od rodzica czy nauczyciela, zrobią to tak, jak potrafią. Będą chciały spróbować wszystkiego. Jeżeli naszą ulotkę przeczyta choćby jeden rodzic z dziesięciu, będzie to już pewien sukces.

 

BK: Jesteśmy też otwarci na inne propozycje, chociażby od pedagogów. Jeśli wystąpią do nas z pismem, na pewno go nie zlekceważymy. W końcu znają dzieci bardziej niż my. Oczywiście muszą znaleźć się osoby osoby chętne do poprowadzenia to praca, organizacja zajęć, ukierunkowanie uczestników. Wychowawcy muszą wygospodarować czas, może także na spotkanie z rodzicami.

 

Życzymy zatem powodzenia i dziękujemy za rozmowę.

 

AS: My również.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot