• 1
  • 2
  • 3
  • 4
czwartek, 29 październik 2015 12:43

Dawne obrzędy

Napisane przez AK

Zbliżający się czas odwiedzin cmentarzy jest dobrym momentem do przypomnienia, w jaki sposób dawniej żegnano bliskich i wyprawiano ich w ostatnią drogę. Na południu Polski znajduje się skansen leżący u stóp Zamku w Dobczycach. Zobaczyć tam można stary karawan, czyli wóz do przewożenia trumien ze zmarłymi, którego kiedyś używano, ozdobiony zgodnie z dawnymi gustami. Na karawanie umieszczono cztery figury aniołów w skromnych szatach, ze złożonymi do modlitwy dłońmi oraz wianki z uschniętych kwiatów. Jednak to nie wygląd karawanu jest najciekawszy, lecz obrzędy, jakie odprawiano przed położeniem na nim trumny.

Przede wszystkim, wynoszący trumnę zatrzymywali się w drzwiach i trzykrotnie stukając w próg powtarzali formułę „Zostańcie z Bogiem”, lub „Pokój temu domowi” . Czasem, zwłaszcza, jeśli nieboszczyk był gospodarzem, po wyniesieniu z domu trumnę obnoszono po całym gospodarstwie, by mógł pożegnać się z inwentarzem. W izbie w której spoczywały zwłoki przewracano ławy i stołki, na których leżała trumna i rozrzucano sprzęty. Chodziło o to, by zburzyć pewien porządek który zapanował po wkroczeniu śmierci do domu. Po powrocie z pogrzebu starannie zamiatano izby, odsłaniano lustra (które musiały być zasłonięte podczas przebywania w domu nieboszczyka, żeby jego dusza nie została uwięziona w którymś ze zwierciadeł), nakręcano zegary i ustawiano meble i sprzęty na nowo, tak by w domu na nowo zagościł porządek żywych.

Nasi przodkowie mieli tez swoje sposoby na upiory, a właściwie na to, by nie stali się nimi po śmierci. Ciała osób rozpoznanych jako upiory lub chociażby podejrzanych o bycie nimi, układano w trumnie twarzą w dół, tak aby trudniej było im wstać, a ręce krępowano im lnianym sznurkiem. Czasem uciekano się do tak radykalnych metod jak rozczłonkowanie ciała i np. złożenie odciętej głowy pomiędzy stopami, a nawet przebicie ciała kołkiem osinowym – drewnem, które jak wierzono unieszkodliwiało złe moce. Niekiedy do trumny wkładano także wiązkę poświęconych ziół, lub wrzucano garść maku, który z racji swoich narkotycznych właściwości, miał sprawić, że upiór będzie spokojnie spał w trumnie przynajmniej rok.

Tak radzono sobie z upiorami, a jak wyglądało pożegnanie niezamężnej dziewczyny lub kawalera? Otóż ludowe pogrzeby osób zmarłych w wieku odpowiednim do zamążpójścia czy ożenku posiadały wiele cech obrzędu weselnego. W pojęciu światopoglądu tradycyjnego osoby te nie zdążyły przed śmiercią przejść wszystkich należnych etapów, zatem zburzony został normalny porządek życia jednostki i całej społeczności. Należało jakoś zaradzić takiemu stanowi rzeczy, dlatego pogrzeb panny czy kawalera był zarazem rytualną namiastką wesela. Chowano ich zatem w strojach weselnych, trumnę kawalera niosły panny, a trumnę panny – kawalerowie, do tego dodatkowo otaczały ją „druhny”, niosące wianek z mirtu. Stypa wyprawiana po pogrzebie panny odbywała się zwykle w domu jej rodziców, podobnie jak wesele, nie zaś jak po „normalnym” pogrzebie, w karczmie. Na ten szczególny rodzaj stypy wypiekano pieczywo typowo weselne.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

McDonald's
August
Opał klasy PREMIUM
MIRAD - Bar przy kominku
Zakład stolarski

Najnowsze komentarze