• 1
  • 2
  • 3
środa, 23 sierpień 2017 13:28

Klient nasz pan! - Byle nie cham....

Napisane przez EL
Źródło zdjęcia: Pixabay Źródło zdjęcia: Pixabay

Szeroko pojęta turystyka to podstawowe bądź dodatkowe źródło utrzymania dla większości mieszkańców Augustowa. Statut miasta uzdrowiskowego, piękne, niepowtarzalne krajobrazy a także pełne ciepła i sentymentu słowa płynące z niejednego polskiego szlagieru, rok rocznie przyciągają w to miejsce tysiące turystów, spragnionych pewnie wypoczynku, relaksu i oddechu przed kolejnym rokiem wytężonej pracy... Urlop bowiem to czas, kiedy zwariowany kołowrotek życia przeciętnego Polaka zwalnia i pozwala na chwilę oddechu.

Dlaczego więc coraz częściej obraz statystycznej polskiej rodziny wypoczywającej w naszym mieście bądź jego okolicach zaczyna przypominać szpital dla nerwowo chorych, gdzie podniesiony głos, ostre słowa, groźby i zachowania daleko wykraczające poza jakiekolwiek normy współżycia społecznego, zamieniają sielankę urlopową w przedsionek piekła? Ten przedsionek zgotowują urlopowicze i sobie nawzajem i obsługującym ich Augustowianom, którzy po dniu spędzonym w przedpieklu przybiegają do redakcji i pytają głośno: co z ludźmi się dzieje?!!! Dlaczego?!!!

I jak to w przedpieklu bywa, odpowiedź na to pytanie może dać nam sam diabeł, który jak Polacy dobrze wiedzą, tkwi zazwyczaj w szczegółach. W szczegółach czyli w naszej codzienności.

Patrząc na poziom życia przeciętnego Kowalskiego dziś a pięćdziesiąt lat wstecz, z pewnością dostrzeżemy nie tylko dużą różnicę, ale wręcz przepaść jaka dzieliłaby tych obu. Mamy z pewnością więcej, dużo więcej, a na każdym kroku poddawane są nam pod rozwagę coraz to nowe zakupy, które mają oddać stracony czas, zabezpieczyć, umożliwić osiągnięcie radości i satysfakcji. Pracujemy więc dużo i ciężko, a czasu mamy coraz mniej... Uwierzyliśmy, że posiadanie ukształtuje nas i nasze życie w sielankę. Posiadanie to nie tylko rzeczy. To też znajomi, układy, pochodzenie.... Nie masz - nie jesteś. Włos jeży się na głowie wpadającego w niebyt idealisty...

Lecz cóż się dzieje w czasie tzw. urlopu? Otóż właśnie mając czas, w którym możemy po prostu być: ze sobą, swoją rodziną, dziećmi, okazuje się, że... nie umiemy!!! Jesteśmy jak kłębek uschłych roślin wypuszczony na pustynię, targany przez wiatr naszych nerwów po wydmach piasku.

Niestety, nikt jeszcze nie był na tyle mądry, by skompensować rzeczami, które posiada, to, że nie umie po prostu być. Wydaje się nawet, że zależność jest tu wręcz odwrotnie proporcjonalna: im więcej masz, tym bardziej nie ma ciebie. Może urlop to czas, by troszkę przestraszyć się tym faktem i poszukać wokół siebie tych spraw, rzeczy, relacji, których się nie kupiło... Jeśli nie uratuje to już nas, to może choć nasze dzieci.

A spracowanym Augustowianom wypada życzyć, by czas wytężonej pracy nie był też czasem głębokiej frustracji moralnej, by też sami w sobie poszukali okruchów dobra i dobrego słowa dla znerwicowanych wczasowiczów.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot