• 1
  • 2
niedziela, 27 sierpień 2017 11:33

Słowa ciemne od krwi

Napisane przez EL
Źródło zdjęcia: Pixabay Źródło zdjęcia: Pixabay

Jest taki piękny tekst poetycki Stanisława Lema z okresu młodzieńczej jeszcze twórczości. Został on opublikowany w latach powojennych na łamach Tygodnika Powszechnego. Zatytułowany: "Dzień siódmy" opowiada o stworzeniu świata przez pryzmat spojrzenia poety - naukowca.

Całość skupia się właśnie na owym siódmym dniu, kiedy to człowiek jako korona stworzenia zajął się poznawaniem świata, który otrzymał.
W sposób szczególny i poruszający zostało tu potraktowane słowo jako... dzieło stworzenia. Lem pisze: " Bóg (...) powiedział, że każda rzecz między niebem a ziemią będzie rzucała w świetle oczu ludzkich cień, i to będzie słowo". I dalej: "A słowa były wielkie i mięsiste jak mezozoiczne motyle, latały trzepocząc ciężko i ciemne były od krwi. Kiedy przysiadały przed człowiekiem, dając się ująć w dłoń, pęczniały i puszyły się, były bowiem silne i wydzielały woń rzeczywistego kwiatu. Można je było przyszpilać do papyrusu i rzeźbić w kamieniu, a nie traciły siły".
Człowiek szanujący moc słowa, przysięgi, obietnicy, przekleństwa.. Czy ktoś zna dziś takiego? Słowa rzeczywiście miały niegdyś moc, obietnica traktowana była jak zaklęcie, w końcu Balladyna sama na siebie przez słowo właśnie zrzuciła śmiercionośny piorun. Kiedyś człowiek bał się przekleństwa drugiego człowieka, wierzył (czy aby naiwnie?), że ma ono moc, a złorzeczącemu nieraz włos jeżył się na głowie z lęku przed powrotem zła, które wypuszcza w świat...
"Ale- pisze dalej Lem -ludzie odkryli rychło, że słowa są tylko cieniami rzeczy, i pogardzili nimi. Próbowali zatem odrzucić cienie i zlekceważyli słowa".
Rzeczy pochłonęły człowieka, w nich zatopił swe pragnienia, oczekiwania, je obrał jako cel swojego szczęścia. Jednak w tym celu jest wielkie nieszczęście. Jak pisze Lem : "(Ludzie)posyłali swoje zmysły w końce palców, w otwory uszu i oczu i tam zastawiali sidła, w które miały wpaść Rzeczy. (...) Jednakże nie udało im się to, gdyż ciągle natrafiali na przegrodę".
Słowo trafia do serca, rzecz można przytulić, odepchnąć i zawsze pozostanie obok. Słowo może podnieść i zabić, wie o tym chyba każdy choć trochę dorosły człowiek. Rzecz pocieszy, ale zimno jej zewnętrzności pozostanie.
Puste słowa rodzą pustkę, bo co innego może zrodzić się z nicości? Czy nie warto nasze słowa przy końcu lata wysłać na swoisty turnus rehabilitacyjny, by nie były rzucane na wiatr nie raziły przekleństwem, wzgardą? Napełnić je wartością dotrzymanej obietnicy, dodać uśmiechu prawdy?
Warto. Serce nie znosi pustki, a rzeczy jej nie wypełnią. Warto wsłuchać się w szept naszych przodków, którzy traktując słowa poważnie, doświadczali ich mocy.

Źródło: Stanisław Lem "Dzień siódmy" w: Tygodnik Powszechny 10.11 1946 r. nr 45(86)

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.