• 1
  • 2
  • 3
wtorek, 31 październik 2017 17:34

A dla naszych milusińskich gałki oczne i język Drakuli

Napisane przez EL

Dzieciństwo – czas niewinności, naiwności, czas, w którym kształtuje się wrażliwość na otaczający świat i bliźnich w nim żyjących. Czy aby na pewno? Piętnuje się, słusznie zresztą czasy, w których europejskie dzieci zmuszane były do ciężkich prac. Uważa się, że była to kradzież dzieciństwa tak ważnego dla normalnego rozwoju przyszłych członków społeczeństwa.

Patrząc na współcześnie rozkwitającą tradycję i biznes związany ze świętem halloweeen, powstaje pytanie czy to, co one oferują nie łamie wrażliwości i delikatnej psychiki naszych milusińskich...

Czary, duchy, wróżki należą do świata baśni właściwie od zawsze. Kto wczyta się w baśnie Andersena, też nie zastanie w nich lukrowanego świata. Tam jednak zło i dobro traktowane jest bardzo poważnie i wyraźnie rozgraniczone. Za dobro spotyka nagroda, za zło kara. Dzieciom świat jasnych, klarownych wartości jest niezbędny dla rozwoju jak płucom czyste powietrze do życia.
I właśnie ów świat – wartości i jasnego rozgraniczenia dobra od zła w tradycji i biznesie związanych z halloween się zgubił, ba! został podważony, zrelatywizowany i bez ogródek przenicowuje dobro w zło i odwrotnie.

Czy nie jest swoistym łamaniem wrażliwości sprzedaż słodkich gumiaczków w postaci przekrwionych, wyłupanych gałek ocznych, albo, jak głosi reklama, języka wyrwanego Drakuli? Czy oswajanie z obrzydliwością, jako rzeczą normalną, wręcz "słodką", wyjdzie naszym milusińskim na dobre?

Obawiam się, że jeśli bezkrytycznie podejdziemy do nowej "tradycji", to my, obecnie dorośli, zapłacimy kiedyś za swą niefrasobliwość.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot