• 1
  • 2
  • 3
wtorek, 31 październik 2017 17:53

W zdrowym ciele zdrowe ciele - rzecz o Ojcu Kolbe i sile ducha

Napisane przez EL
Fot: Wikipedia Fot: Wikipedia

Jedna z sióstr mojej babci (z Podlasia zresztą) znała osobiście w czasach przedwojennych Ojca Maksymiliana Marię Kolbego, późniejszego męczennika, bardzo szybko przez Kościół katolicki wyniesionego na ołtarze. Z relacji rodzinnych jawi się on jako osoba niewylewna i małomówna, aczkolwiek otwarta na ludzi, ich problemy i narzekania.

Umysł to był z pewnością wybitny, ścisły i mierzący siły na zamiary. Interesował się żywo matematyką i fizyką , a w 1915 roku, jeszcze przed święceniami, złożył w urzędzie patentowym szkic „Eteroplanu”, aparatu umożliwiającego podróż w kosmos. Był to projekt pojazdu międzyplanetarnego, opartego na zasadzie trójczłonowej rakiety nośnej (!)
Pomimo surowego, ascetycznego wyglądu, przyciągał do siebie bliźnich. Również siostra mojej babci, mająca syna wielce chorowitego, często do Ojca Maksymiliana chodziła i narzekała: że syn biedny i jakie będzie miał życie, kiedy jest tak fizycznie słaby. Podobno Ojciec Kolbe słuchał z uwagą jej wywnętrzeń, ale nie komentował. Któregoś jednak dnia, zniecierpliwiona milczeniem zakonnika kobieta, dopytała się wprost, dlaczego tak jest i czy Bóg nie mógłby jej syna uzdrowić. Ojciec Kolbe miał kobiecie odpowiedzieć krótko: "w zdrowym ciele zdrowe ciele". Te słowa uzdrowiły samą kobietę z jej ciągłego narzekania. Musiały też wywrzeć na niej duże wrażenie, bo opowiadała o tym całej rodzinie. A kiedy w czasach powojennych świat obiegła wieść o heroicznej śmierci zakonnika, siostra mojej babci nosiła już te słowa w sercu jak relikwie.

Z kolei sam Franciszek Gajowniczek wspominał kiedyś , jakim fenomenem był Ojciec Kolbe. Gajowniczek podkreślał z całą mocą, że oprócz niezwykle heroicznego czynu, który bezpośrednio uratował mu życie, niezwykłym było również to, że Ojciec Maksymilan miał w sobie "taką siłę ducha", iż żołnierz w ogóle zechciał go wysłuchać. Bowiem jakiekolwiek wystąpienia z szeregu, nawet wobec prowokacyjnej zachęty żołnierzy, kończyły się w obozie zazwyczaj kulą w łeb lub co najmniej pobiciem ; naziści nie byli nastawieni na dialog z głodzonymi więźniami. To, że niemiecki żołnierz nie tylko Kolbego wysłuchał, ale również przychylił się do jego prośby, samo w sobie było podobno czymś niespotykanym i wynikało, jak z całą mocą Gajowniczek podkreślał, z siły ducha skromnego zakonnika.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot