• 1
  • 2
piątek, 03 listopad 2017 10:37

Dach nad głową jak chleb

Napisane przez EL

Dni robią się coraz krótsze, coraz chłodniejsze. Idąc rankiem przez plac Z. Augusta, trudno ich nie zauważyć. Siedzą na ławeczkach, ubrani w brudne, zszargane ciuchy, grzebią w pustych paczkach po papierosach, szukając resztek machorki... Co szczęśliwsi dzierżą piwo w ręku i ... tak zaczyna się ich dzień. Kolejny dzień bez dachu nad głową.

Rozsądek mówi, że każdy grosz w tych rękach zostanie przetopiony w procenty alkoholu bądź w gilzy i tytoń. Ale jeść coś przecież też muszą... Poprosił mnie jeden, gdy stałam w kolejce do kasy w sklepie Społem, o przysłowiowy grosz. Był tak brudny i śmierdział, że bardziej było go czuć niż widać... Przez chwilę się zawahałam, ale dałam pieniądze. I kupił bułkę, kanapkę z szynką i serem. Sprzedawczyni wręczyła mi resztę, mówiąc: "niech pani weźmie, bo i tak przepije..."

Zimniej z dnia na dzień. A oni, jak rzeźby wtapiające się już w miejscowy krajobraz, co ranek na tej ławce. Co ranek grzebią w pustych, dziurawych kieszeniach. Rozmawiają.
Boję się nawet podejść. Trochę wstyd. Byli tacy, którzy potrafili dostrzec w nich godność i naprawdę pomóc. Pomimo alkoholu, smrodu i ich wewnętrznego splątania.

Gruby Benek
Taekwondo