Wydrukuj tę stronę
poniedziałek, 05 luty 2018 18:09

Burmistrz a media

Napisane przez RED
Źródło zdjęcia: Pixabay Źródło zdjęcia: Pixabay

W ostatnich dniach pojawiły się informacje o działaniach augustowskich radnych, którzy postanowili nieco ubezwłasnowolnić burmistrza miasta w wydatkowaniu publicznych środków z zakresu promocji i kontaktu z mediami. Ponieważ takim działaniom najczęściej musi towarzyszyć jakiś impuls, wydaje się nam, że znamy bezpośredni powód zakręcenia kurka z pieniędzmi.

Jak pamiętamy obecna Rada Miejska najpierw zdecydowała o zaprzestaniu finansowania miejskiego czasopisma o nazwie "Przegląd Augustowski", a następnie o zastąpieniu go kwartalnikiem wydawanym w formie składanego biuletynu nazwanego "Informatorem Miejskim", mającego za zadanie przekazywanie mieszkańcom ważnych dla nich informacji. W tymże wydawnictwie burmistrz mianował się redaktorem naczelnym, a Wydział Promocji przekształcił w redakcję.

Taka forma komunikacji ze społeczeństwem funkcjonowała przez pewien czas bez zarzutu, do momentu, gdy w grudniu ubiegłego roku światło dzienne ujrzała regularna gazeta wydana przez Urząd Miejski o takim samym tytule jak składany biuletyn. Różniła się natomiast od swojego pierwowzoru nie tylko formatem i objętością, ale także tym, że niemal na każdej stronie dostrzec można było zdjęcie burmistrza (nieraz dwukrotnie) w wizerunkowo sprzyjających ujęciach.
Ponieważ przy okazji ujawniono również inne praktyki, polegające między innymi na podpisywaniu z lokalnymi mediami stałych płatnych umów na publikację materiałów nadsyłanych przez augustowski magistrat, musiało to na tyle zdenerwować radnych, że zrobili to co uważali za słuszne.

Problem natury prawnej i etycznej związany z finansowaniem i wydawaniem przez samorządy własnych tytułów prasowych był już wielokrotnie poruszany w debacie publicznej, a nawet trafiał na sale sądowe. W opinii profesora Ryszarda Kuleszy zasada pomocniczości w gospodarce rynkowej uniemożliwia władzom lokalnym wydawanie własnej gazety w momencie, gdy na rynku lokalnym istnieją wydawnictwa prywatne. Ponadto, zdaniem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, samorządy nie powinny wydawać własnych gazet, gdyż nie należy łączyć funkcji biuletynu informacyjnego z zadaniami niezależnej prasy. Pojawiają się też głosy, iż gazeta samorządowa w zasadzie może służyć wyłącznie propagandzie sukcesu urzędującej władzy. O realizowaniu podstawowego zadania, czyli sprawowania funkcji kontrolnej nad działaniami samorządu, mowy tu być nie może.

No coż, w promowaniu własnej fizjonomii, choćby i na okładkach, nie ma nic złego. Pod jednym wszakże warunkiem. Niech każdy czyni to za własne, a nie publiczne pieniądze...