• 1
  • 2
wtorek, 22 maj 2018 16:04

Porządek być musi

Napisane przez Anita Klebanowska
Porządek być musi fot. Anita Klebanowska

Już w 2015 roku augustowskie władze zdecydowały o likwidacji straży miejskiej. Uznały wtedy, że lepszym, a przede wszystkim znacznie tańszym rozwiązaniem będzie montaż ulicznego monitoringu. Czy rzeczywiście tak jest, sprawdzamy, konfrontując sprawę z niedzielną dewastacją ławek i donic na Rynku Zygmunta Augusta. Jedynym świadkiem zdarzenia okazuje się być właśnie nasz miejski monitoring.

Uliczne kamery miały pilnować porządku w mieście. Jednak co to tak naprawdę oznacza? Samo oko kamery tylko widzi i nagrywa. Nie zwróci uwagi młodzieży urządzającej alkoholowe libacje, nie stanie w czyjejś obronie, nie zapobiegnie tragedii. Dopiero po fakcie będzie można próbować uzyskać jakieś poszlaki z tychże nagrań monitoringu.

Na planach się skończyło

"Kamery uliczne będą podłączone do światłowodu, co umożliwi szybki przekaz obrazu do komputera w komendzie i podjęcie interwencji. System ma umożliwić rejestrację obrazu zarówno w dzień, jak i w nocy" - mogliśmy wyczytać na łamach Gazety Współczesnej 9 czerwca 2016. W tym czasie w Augustowie podobnym obietnicom nie było końca. Tymczasem w dalszym ciągu nie istnieje operator monitoringu, a od augustowskiej policji dowiadujemy się, że nawet gdyby kiedyś zaistniał, niebyłby on, podobnie jak w innych miastach, pracownikiem komendy. Sam monitoring nie jest urządzeniem policji, ale jest urządzeniem miasta.

To właśnie Urząd Miasta otrzymał zgłoszenie w sprawie skutków niedzielnego wandalizmu w centrum: - Otrzymałem zgłoszenie około godziny 10:00. Sprawę przekazałem pani kierownik i dzięki jej szybkiej reakcji, zdewastowane ławki i donice były sprzątane jeszcze przed 11:00 - mówi pracownik telefonu interwencyjnego UM.

Ustalenia, kto z soboty na niedzielę brał udział w dewastacji donic i ławek na Rynku Zygmunta Augusta i jakie były okoliczności zdarzenia, nie będą łatwe. Kamery miejskie co prawda zarejestrowały taki incydent około godziny trzeciej nad ranem. Jakość materiału pozostawia jednak wiele do życzenia. Widać sylwetki trzech osób, które machały ławkami, wywracały je i sąsiadujące donice. Z postury można wnioskować, iż byli to mężczyźni. Kamera, która nagrała zdarzenie znajduje się na szczycie Atolu. Podwieszona jest ona bardzo wysoko, więc nie jest to nagranie z bliskiej odległości. Jedyny plus tej sytuacji to pora dnia (a raczej nocy), w której doszło do zdarzenia. Nad ranem było już jasno i kamera mogła cokolwiek zarejestrować. To niestety jedyna kamera skierowana w stronę ulicy Wojska Polskiego. Kamery umieszczone niżej budynku również działają, niestety z nich nie widać miejsca, w którym doszło do dewastacji.

Czy ktoś zostanie rozpoznany, okaże się po analizie nagrania na większej rozdzielczości.

Wandale poniosą konsekwencje?

W niedzielę na miejscu zdarzenia wezwana policja stworzyła notatkę z zajścia. Czy podjęła kroki w kierunku odszukania sprawców? Dowiedzieliśmy się, że zniszczenie mienia jest wykroczeniem wnioskowym. Innymi słowy do policji musi wpłynąć wniosek, by podjęła ona jakiekolwiek czynności. Z wnioskiem takim wystąpi Urząd Miasta, o czym informuje nas kierownik Wydziału Gospodarki Komunalnej, Rolnictwa i Ochrony Środowiska, Katarzyna Trochimowicz: Czy się znajdą sprawcy, nie wiem. Ale szkoda mi pracy ludzi. Brak poszanowania tej pracy powinien być ukarany. Jesteśmy skłonni do złożenia wniosku, by była to przestroga.

Wandale nie powinni czuć się bezkarni. Zniszczyli mienie miasta, w samym jego centrum. Niedzielny poranek z takimi widokami nie należał do przyjemnych. Odpowiedzią na liczne pytania, dlaczego sprawą zajęto się dopiero po godzinie 10:00, może być fakt, że tego dnia większość mieszkańców wyruszyła w stronę Studzienicznej. Również policja mogła być skupiona na zabezpieczeniu uroczystości odpustowych w tamtym miejscu. Co więcej, w świąteczny dzień telefon interwencyjny funkcjonuje dopiero od godziny 10:00. To wszystko mogło złożyć się na dość późną reakcję służb.

Nie powiedziane jest, że skutki postępowania nie dosięgną chuliganów. Mamy nadzieję, że tak właśnie będzie, ale w tym momencie równie ważne jest publiczne napiętnowanie ich zachowania, by sprawa nie przeminęła niezauważona. A nowo posadzone kwiaty i pięknie poustawiane ławki nie były, jak ten kurz zamieciony pod dywan. Pod fotografiami z miejsca zdarzenia, opublikowanymi przez nas na facebookowym funpage'u, pojawiły się liczne głosy oburzenia. Powinni odpracować to, co zniszczyli i to w kamizelkach z napisem "jestem wandalem... odpracowuję głupotę", "Jak sami mieszkańcy nie poszanują tego co mają, to nigdy nie będzie dobrze", "Namierzyć, złapać i zakuć na kilka godzin w "dyby" na słońcu na Rynku!" - pisali komentatorzy.

Mamy nadzieję, że brak szacunku do pracy innych, a tym bardziej wynikający z tego wandalizm, nie zostaną pozostawione ot tak, bez echa i konsekwencji dla sprawców. By mieszkańcy (przede wszystkim młodzież) nie dostrzegli tu przyzwolenia na tego typu zachowanie.

Gruby Benek