• 1
  • 2
  • 3
  • 4
czwartek, 12 lipiec 2018 14:34

O Słowianach z Witoldem Vargasem

Napisane przez MT
O Słowianach z Witoldem Vargasem fot. Beata Dylnicka

Witold Vargas - na co dzień nauczyciel rysunku w warszawskiej szkole podstawowej. Na lekcjach opowiada dzieciom bajki, zachęca do odkrywania własnego stylu i nikogo nie traktuje szablonowo. Prowadzi w szkole kółko bębniarskie i gitarowe. Poza szkołą pracuje jako pisarz i ilustrator serii książek o słowiańskich wierzeniach i legendach "Legendarz", którą tworzy we współpracy z Pawłem Zychem. Jest także bajarzem i pasjonująco opowiada o stworzeniach ze swoich publikacji.

Jaka była pierwsza wykonana przez Pana grafika, z tymże na zamówienie?
Jako, iż wszystkie babcie zakochane są w swoich wnuczkach, a moja była dodatkowo ordynatorką szpitala, powiedziała mi, że pięknie rysuję. A skoro pięknie rysuję – będę robił rysuneczki satyryczne do czasopisma lekarskiego studentów medycyny o nazwie ,,Nowy Medyk’’. Wymyślałem – według podpowiedzi babci – dowcipy lekarskie, które później rysowałem. Miałem wtedy 14-15 lat.

Pamięta Pan któryś z nich?
Oczywiście. Leży na stole operacyjnym chory. Jest pielęgniarka, która podaje skalpel, a ręka prosząca o skalpel wychodzi z brzucha chorego.

Ile lat trwały prace przy pierwszym ,,Bestiariuszu Słowiańskim’’?
Tworzenie pierwszej części zajęło nam około 2 lata.

A drugi tom pisało się łatwiej?
Tak, dlatego, że do drugiego weszło dużo rzeczy, które nie zmieściły się w pierwszym, a które de facto były już gotowe. Po drugie przede wszystkim było to zadaniem Pawła. Ja to tylko ilustrowałem. W tamtym czasie mieliśmy też dużo większą wiedzę na ten temat. Przejrzeliśmy już tyle książek, że właściwie nie trzeba było szukać, a wystarczyło już tylko zabrać się za porządkowanie. Samo ilustrowanie zajęło nam tyle samo czasu.

Otrzymuje Pan od czytelników propozycje legend do umieszczenia w książkach?
Zdarzają się przeróżne propozycje. Niektóre znane nam, ale niewykorzystane. Dzisiaj podpisując książki usłyszałem kilka bardzo ciekawych rzeczy. Zawsze tak jest. Potem staramy się to uporządkować. Raz otrzymałem nawet skserowaną całą książkę z tych terenów. Tytułu nie pamiętam, ale byłą arcyciekawa.

Dlaczego mitologia grecka wyeliminowała ze szkół naszą rodzimą?
Jest to tak zwane wychowanie klasyczne. Mitologia grecka – czyli antyczna – jest bardzo mocno związana z Egipską. Z drugiej zaś strony mitologia judaistyczna, czyli Stary Testament, są podstawą naszej europejskiej kultury. W tej chwili nie są ograniczone do państwa w którym powstały. Dlatego nie uczymy się ich ku czci Zeusa, ale aby rozumieć kody naszej kultury. Kody będące w literaturze, teatrze, czy filozofii antycznej. Bez znajomości tej mitologii nie jest łatwo zrozumieć pewnych metafor. Koniec końców naszym pismem jest łacina. Na tym terenie trwała przepychanka między tymi dwoma dziedzictwami – kultury bizantyjskiej, która wytworzyła cyrylicę oraz chrześcijaństwa zachodniego. Różnie się to układało, ale jesteśmy bądź co bądź po stronie łacińskiej. Obrazuje to nasza pisownia. Jeżeli zaś chodzi o mitologię słowiańską, to opowiadanie o niej można ograniczyć do jakiś ciekawostek, gdyż nie została ona – w przeciwieństwie do greckiej - spisana. Można zapytać, dlaczego nie czytamy mitologii hinduskiej, mającej wiele wspólnego z naszymi wierzeniami. Jednak koniec końców, na coś trzeba się było zdecydować.

Cyrylicą nie piszemy, jednak bardziej utożsamiamy się ze wschodem. W związku z tym, z których Słowian się wywodzimy: wschodnich czy zachodnich?
Z tą słowiańszczyzną jest tak, że my jesteśmy [z naciskiem] Słowianami Zachodnimi. Nasze utożsamianie się ze wschodem ogranicza się do tego, że Słowianie Wschodni to też Słowianie. Bo są też Południowi. Łączy nas sporo rzeczy, m.in. język. Jest tu też bardzo ważna sprawa historyczna, gdyż system ekonomiczny Polski był skonstruowany tak, że równolegle rozwijały się dwie kultury - wyższa, oparta wyłącznie na klasycznej i zachodniej, gdzie każdy szanujący się dziedzic uczył się we Francji; jednocześnie rozwijała się kultura chłopska, mimo ogromnego ograniczenia nałożonego na chłopa mającego wtedy ogromne utrudnienia w dostępie do jakiejkolwiek wiedzy. Na szczęście nie utrudnia to człowiekowi myślącemu – homo sapiens – stworzenia swojej rzeczywistości. Dlatego też nie ma w tym jednolitości. Dopiero podczas wykopalisk okazało się, iż pewne wątki przetrwały zarówno na wschodzie, jak i zachodzie. I w sumie to wszystko.

Podczas prac nad Legendarzem natknął się Pan na takie gusła, że aż musiał się złapać za głowę, nie mogąc uwierzyć, iż ktoś w to mógł wierzyć?
Z widowni padło pytanie o to, czy wierzę w stworki z ,,Bestiariusza...’’. Postanowiłem odpowiedzieć, że nie wierzę w ostateczne formy. Jestem bardzo skrajnym racjonalistą. Natomiast w chodząc głębiej i widząc potrzeby powstania takowych zabobonów spowodowane przez ludzkie potrzeby, traumy, albo tzw. niepokój egzystencjalny – zadawanie sobie pytania skąd się wzięliśmy i tak dalej – dochodzimy do różnych form. Są nimi postaci, gusła, itd., w które faktycznie wierzono. Sam ich jednak nie praktykuję.

Jaki jest Pana stosunek do Turbosłowian i całego, rzekomo istniejącego, Imperium Lechitów?
Zazdroszczę im pomysłu na biznes, który przynosi ogromne zyski. Mi na tym nie zależy, ale zastanawiam się nad napisaniem krótkiej i bardzo ironicznej historyjki osadzonej w tamtym czasie, gdyby takowy rzeczywiście istniał.

Prawdą jest, że ,,Wiedźmin’’ był pierwszą książką z mitologią słowiańską na polskim rynku?
Absolutnie nie. Z tego co wiem, gdyż był to czasy mojego dzieciństwa – w piśmie bodajże ,,Świat Młodych’’ był konkurs na powieść, gdzie jednym z wymogów było osadzenie jej w świecie słowiańskich legend. Jest taka, troszeczkę pomieszana z tą o Żelaznym Wilku, o człowieku, który był trochę kowalem, trochę żołnierzem. Wykorzystano to, aby wykreować ,,Wiedźmina’’. Wcześniej powstawało bardzo wiele takiej literatury, z tymże rozwijała się w innych warunkach i realiach, nie mając takiego rozgłosu jak seria o Geraldzie. Jednak np. książki mojego pradziadka swego czasu był bardzo poczytnymi.

Jak to się rozrosło, że już nie tylko Panów duet tworzy serię Legendarz?
Wydaje mi się, że można to już nazwać minionym epizodem. Swego czasu był jeden nowy autor – Bartek Sala, który zaproponował jakieś książki do tego samego wydawnictwa co my. Zostaliśmy zapytani o zgodę na dołączenie ich do serii, aby tę wydłużyć. Jest taka zasada rynku dotycząca ciągłości serii. Zgodziliśmy się pod warunkiem, że to my te książki zilustrujemy. Nie widziałem sensu w tym, aby coś było w naszej serii, ale pozbawione naszego wkładu. Wyewoluowało to też z chęci Pawła do ilustrowania większej ilości materiałów, niż mieliśmy ,,na stanie’’. Tak jakoś poszło, ale chyba już się skończyło. Nie pokłóciliśmy się, widziałem jednak, że Bartek wydał potem następne książki bez naszego udziału. Widocznie z jakiegoś powodu bardziej mu się to opłacało. Mógł też pomyśleć, że więcej laurów spada na nas (śmiech). Nie rozmawiałem nigdy z tym człowiekiem, ale jest znakomitym gawędziarzem.

A która książka z Legendarza jest ulubioną?
,,Święci i Biesy’’.

Dziękuję za rozmowę.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

McDonald's
August
Zakład stolarski
Foto Bajka - Lustra
MIRAD - Bar przy kominku

Najnowsze komentarze