• 1
  • 2
  • 3
  • 4
niedziela, 22 lipiec 2018 14:51

WURLITZER I OUD – rozmowa z Kasią Lins

Napisane przez MT
WURLITZER I OUD – rozmowa z Kasią Lins fot. Radek Nowacki

Wokalistka, pianistka, kompozytorka i autorka tekstów. Wykonuje muzykę autorską, którą najtrafniej określić można jako nostalgiczny alt pop z wyraźnie słyszalnymi wpływami folku, rocka i alternatywy. Występowała przed Imany, Natalią Przybysz i Jessie Ware. 23 lutego 2018 roku odbyła się premiera debiutanckiego albumu Kasi "Wiersz ostatni", promowana przez singiel o tym samym tytule. Płyta przepełniona jest charakterystycznymi, porywającymi harmoniami wokalnymi, przestrzennymi gitarami i emocjonalnymi tekstami. Wszystko dopełnione oryginalnymi instrumentami takimi jak Oud czy urokliwy Wurlitzer. 

Sama tworzysz muzykę, sama piszesz słowa, sama komponujesz. To jedyne czym się zajmujesz?
Zawodowo zajmuję się przede wszystkim tworzeniem i wykonywaniem piosenek. Wszystkie inne zajęcia, które wypełniają mój czas wolny są jednak mocno powiązane z pasją tworzenia i bez wątpienia mają na nią bezpośredni wpływ. Mowa o innych dziedzinach sztuki, takich jak film czy literatura, które bardzo stymulują mnie do wyrażania swoich poglądów czy dzielenia się emocjami i obserwacjami poprzez muzykę.

I oglądanie ,,Twin Peaks’’?
Tak, ,,Twin Peaks'' i sama postać Davida Lyncha mają w tej bazie specjalne miejsce.

Muzyka to dla ciebie już praca, czy jeszcze hobby?
Z wykształcenia jestem muzykiem. Na licealnym dyplomie w rubryce zawód widnieje więc takie określenie. Po ukończeniu studiów muzycznych pojawił się mgr sztuki, co jest dość groteskowym określeniem, bo kim jest ten tajemniczy mag sztuki i czym on się właściwie zajmuje? Nie zauważyłam jednak momentu, kiedy to hobby stało się zawodem, bo i muzyką, grą na instrumencie zajmuję się od siódmego roku życia. Chyba nie potrafiłabym zaznaczyć punktu na wykresie mojej muzycznej aktywności, który pozwoliłby mi stwierdzić, że oto od tego dnia zajmuję się muzyką zawodowo. Działo się to raczej płynnie i budowało konsekwentnie.

Skąd twoje zamiłowanie do osobliwych instrumentów typu wurlitzer i oud?
Brzmienie Wurlitzera kocham od czasów dziecięcych, kiedy to poznałam muzykę Stevie’go Wondera i Donny’ego Hathawaya (szczególnie album Live z 1972 roku) i spełnieniem marzeń było zagranie na tym instrumencie jedną z płytowych piosenek, szczególnie These Days, która swoim stylem nawiązuje odrobinę do moich soulowych fascynacji, chociaż ma bardziej stemperowany wydźwięk. Oud pojawił się przypadkiem. Do piosenki „Wiersz Ostatni” potrzebowaliśmy bardziej dramatycznego, płaczliwego brzmienia, stąd element orientu na tym albumie.

A jak wygląda sytuacja z pozyskaniem takich instrumentów? Bo nie są chyba dostępne ‘od ręki’ w muzycznym?
Wurlitzer mieliśmy szanse nagrać dzięki Marcinowi Borsowi, który taki instrument posiada we własnym studiu, a który ten album realizował i współprodukował.

W jednym z wywiadów powiedziałaś, że śpiewanie w języku polskim bardzo cię rozwinęło. O jakim rozwoju była mowa?
O rozwoju literackim i osobistym, akceptowaniu tego, co tworzę. Język polski mnie otworzył i przełamał barierę, którą wcześniej otoczyłam się używając jedynie mowy anglosaskiej (śmiech). Pozwolił mi też trafniej wyrażać się w piosence i pokonać dystans, zatuszować lęk przed mówieniem o tym co sekretne.

Domyślasz się skąd ta bariera?
Język obcy, który znamy nawet bardzo dobrze, a który nie jest naszym językiem macierzystym, nigdy nie dociera do nas tak bezpośrednio jak ten którym posługujemy się od dziecka. Treść dociera wtedy do słuchacza nawet mimowolnie, a zawsze zawstydzało mnie to odzieranie się z pewnej tajemnicy. Teraz możliwość, że mogę coś takiego opowiedzieć słuchaczowi wydaje mi się najciekawsza, choć z pewnością kosztuje dużo więcej.

Za którym razem udało się nagrać ,,Save Me Boy’’, teledysk, przypomnijmy, składający się z jednego ujęcia?
Było to trudne, ale jak się szybko okazało, tylko z założenia. Mieliśmy wspaniałą ekipę zawiadowaną przez reżysera i autora zdjęć Karola Łakomca, więc cały pomysł udało nam się sfinalizować w kilka godzin, a udanych ujęć mieliśmy nawet kilka w zanadrzu.

Dziękuję za rozmowę.

Jak widać, nie jest prawdą, iż śpiewanie po polsku jest barierą. Kasia Lins dowodzi, że może być wręcz przeciwnie.

Rozmawiał: Maciej Trojanowski

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

McDonald's
August
Zakład stolarski
Opał klasy PREMIUM
MIRAD - Bar przy kominku

Najnowsze komentarze