• 1
  • 2
  • 3
  • 4
niedziela, 11 listopad 2018 15:25

Jak to dawniej było

Napisane przez PL
Źródło fot: Pixabay Źródło fot: Pixabay

Zmieniają się czasy, realia, możliwości techniczne...jedno pozostaje stałe. Ludzkie pragnienie by być bezpiecznym i sytym. Dziś o to nietrudno, dawniej bywało różnie. Opowiadają Państwo Knoch.

W tabace się całe życie pracowało, od dzieciństwa. Trzeba było pomagać. To pójdę do roboty- tylko powiedzcie bajkę. Pani Knoch śmieje się, że taki był dziecinny sposób by osłodzić sobie domowe obowiązki. Ja Wam powiem bajkę ale prawdziwą- odpowiadała Jej Matula. I roztaczała obrazy, które dziś tu, gdzie mieszkamy, są znane tylko z filmów historycznych i dokumentalnych. To były bajki o wojnie, która dzieliła się zawsze na „za Niemca" i „Ruskie". Tatuś brał udział jeszcze udział w wojnie z 20 roku, z Piłsudskim, odniósł w niej rany. Bał się, że jak przyjdą „Ruskie", to go wywiozą na Sybir-taki los spotykał całe wioski. Przesuwający się front wymuszał tzw. „wygnania". Mieszkańcy musieli opuszczać swoje domy i podwórka, przenosić się do obcych ludzi. Nierzadko w jednym gospodarstwie musiały sobie razem radzić i trzy rodziny. Jedna z nich, pakując dobytek, zabiła 6 świń, zasoliła je do beczek i zakopała w ziemi. Dzięki temu było co jeść po powrocie do domu. Podstawowym wyzwaniem było wyżywienie wszystkich. Sadzili soczewicę, ziemniaki- bo to na każdej ziemi rośnie. Wypiekali chleb nad rzeką, w ziemiance. Gospodyni straciła w ten sposób rękę czy nogę- Niemcy dostrzegli ją w lesie i myśląc, że to partyzanci, rzucili bombę.

Moja najstarsza siostra miała 10 lat, uczyła się robić soczewiaki, szukało się sposobów na trudne czasy. Tak trzeba było żyć wiele miesięcy- brakowało więc także wytchnienia od zmartwień. Zdarzały się dni, kiedy dorośli zasłaniali okna, włączali patefon i bawili się popijając „purek". Do dziś nie wiem dobrze, co to było. Chyba z Niemiec przynosili, coś jak denaturat tylko bez takiego przykrego zapachu. Bywały też dni, kiedy z wizytą przychodzili okupanci czy partyzanci. Rosjanie nie przebierali w środkach, najpierw wchodził karabin, potem jego właściciel. Oni żądali. Jajek, słoniny, różnie. Łagodniej wspominała Matula Niemców- Ci powiedzieli, że jeśli ktoś będzie się stosował do ich nakazów- przeżyje. Tak w większości przypadków było.
Jednego razu przyuważyli u sąsiadów wieprza, ze 300kg ważył. Podjechali furmanką, zagadali. Uprzedzili, że na drugi dzień go zabiorą- ale dadzą mniejszego w zamian. Jak powiedzieli, tak zrobili- jeszcze dopłacili różnicę w wadze między prosiakami. Już pod koniec wojny w okolicy pojawiło się dwóch Ukraińców, w niemieckich mundurach. Byli w kontakcie z niektórymi miejscowymi i na tle konfliktu międzysąsiedzkiego dopuścili się morderstwa na 27 letniej kobiecie i jej partnerze. Ona zginęła na miejscu, mężczyzna zaś, pomimo 9 strzałów, przeżył. Schował się do beczki po terpentynie i przeczekał do rana. Znalazł go syn, powiadomił sąsiadów, został odwieziony do szpitala. Zabójcy zginęli w walce z partyzantami jakiś czas później.

Sąsiad miał radio na słuchawki- wspomina Pan Knoch. Poszedłem zobaczyć, jak to wygląda. Muzyka, rozmowy... W tamtych czasach to było coś niesamowitego. Słuchało się radia Wolna Europa.
Groziło za to 5 lat więzienia.

To inny świat, inne możliwości. Wstawało się do szkoły, po drodze trzeba było krowy na pastwisko zagnać. Po szkole był czas, żeby zjeść- i dalej do roboty. Jak wykopki, to wykopki, potem żniwa, siano. Później lampę się paliło, prądu nie było i te lekcje jakoś się odrabiało. Jaka to była przyjemność kupioną bułkę zjeść zamiast razowego chleba!

Czasy były trudne, jednak można czasem odnieść wrażenie, że były...prawdziwsze. Zapach, smak, kruchość bułki sprawiały ogromną radość- jakiej być może dzisiejsze dzieci zarzucone nowoczesnymi wynalazkami i tysiącem słodyczy we wszystkich kolorach nawet nie znają.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

McDonald's
August
MIRAD - Bar przy kominku
DANBUS
Foto Bajka - Lustra

Najnowsze komentarze