• 1
  • 2
  • 3
  • 4
niedziela, 25 listopad 2018 15:38

Strachniący dołek

Napisane przez EM i TG

Kiedy z Monkiń wyjeżdżamy w kierunku wschodnim ładną asfaltową drogą i wjeżdżamy w las, po przejechaniu około trzystu metrów mijamy po lewej stronie stary zmurszały dąb z wiszącym na nim krzyżem i kapliczką, a droga lekko opada w dół. To miejsce zwie się „ Strachniącym Dołkiem". Jego obecny obraz różni się od stanu sprzed wieku. Okoliczni mieszkańcy liczący aktualnie lat pięćdziesiąt i więcej pamiętają , że obecne lekkie wzniesienie było stromą górką za którą był dół, a wokół ciemny, gęsty las. Po prawej stronie drogi do początku lat siedemdziesiątych minionego wieku stał ciemny, mieszany bór z potężnymi drzewami napawającymi grozą — ostatni w tej okolicy pierwotny las. Przez miejscowych obszar ten zwany był „lasankiem".

Jeżeli jesteście ciekawi skąd nazwa „Strachniący Dołek", to posłuchajcie... Niestety będzie smutno. W czasach , o których mowa, zimy były śnieżne i mroźne. Stara żebraczka, a według innych cyganka — a żeby zadowolić obie strony przyjmijmy, że była to po prostu żebraczka, przemieszczała się od wsi do wsi po prośbie. Tu dostała kawałek chleba, tam sera, a bywało , że i psami poszczuto. Na zimę zawsze gdzieś przytulisko znajdowała za niewielką pomoc. Najczęściej przy pilnowaniu dzieci. Tak było i tej zimy, tyle, że była już starsza i bardziej schorowana, opadała z sił. Obeszła całą wieś Danowskie, zaczęło się ściemniać. Postanowiła pójść do następnej wsi tj. do Monkiń. Może tam ludzie będą bogatsi i życzliwsi, dadzą coś więcej, a może i na noc przygarną.

Wyruszyła mimo, że mróz był coraz silniejszy, a i wiatr wiał coraz bardziej. Po drodze była dość spora górka. Umęczyła się srodze zanim się na nią wdrapała. „ Odsapnę krzynę pod dębczakiem" — jak pomyślała tak i zrobiła. Usiadła skulona trzęsąc się z zimna, zasnęła. Mróz w nocy był tak silny iż biedna staruszka zamarzła, a i śnieg ją zasypał. Nikt jej nie szukał, zapomnieli o żebraczce. Gdy wiosną śnieg zaczął topnieć, znaleziono ją siedzącą pod dębem. Nie było jeszcze cmentarza i kościoła w Monkiniach, do Wigier daleko, a i nie było komu zapłacić za pochówek. Nie wiadomo też było czy kobieta była praktykującą katoliczką, na co w tamtych czasach baczną uwagę zwracano.
Zbito prostą trumnę i pochowano pod dębem w nieświęconej ziemi. I wtedy zaczęły się dziać dziwne rzeczy w dole na drodze. A to jadącym tamtędy czapki zrywało w głów, a to konie zapierały się i nie chciały dalej iść ( dostawały narowów), to krowy pastuchowi z zadartymi ogonami się rozbiegały.
„ To babka straszy , zaczęli ludzie gadać, „w niepoświęconej ziemi leży". Trwożnie odcinek tej drogi przebywali szepcąc pacierze. Powoli przylgnęła do tego miejsca nazwa „Strachniący Dołek" . W końcu jeden z gospodarzy, jak mu konie połamały tam wóz, zbił prosty krzyż i powiesił na dębie. Od tej pory przestało straszyć i tylko nazwa pozostała. Drzewo rozrosło się, krzyż spróchniał, ktoś na jego miejsce powiesił kapliczkę.

Minęły lata, w Monkiniach zbudowano kościół, ludzie powoli zapominali o tej historii. Okazało się jednak, że nie wszyscy. W Kopanicy mieszkała z rodziną śliczna dziewczyna. Wielu kawalerów z okolicy smaliło do niej cholewki. Z Monikiń też dwaj kawalerowie wzdychali do niej. Jeden był organistą w tutejszym kościele, a drugi synem jednego z bogatszych gospodarzy. Jeden był przystojnym niebieskookim blondynem, a drugi brunetem. Zazdrośni byli o siebie bardzo i każdy chciał jak najbardziej przypodobać się dziewczynie. Syn gospodarza kupił sobie rower, co miało świadczyć o jego statusie materialnym, a i bardziej chciał przypodobać się pannie.
Organista był biedniejszy, bo i parafia mała i biedna, ale od czego głowa. Znał doskonale okolice i wszystkie jej historie. Wiedział, że konkurent będzie u dziewczyny jak co sobota, żeby zaprosić ją na tańce. Nałożył białą komżę, twarz i ręce wysmarował księżowską kredą i w „Strachniącym Dołku” przyczaił się za dębem. Czekał. Noc była ciemna, syn gospodarza musiał dobrze naciskać pedały roweru podjeżdżając pod górkę. Wjechał zasapany. Nagle zza drzewa wyszła biała postać.

Siedząca na ganku w owy sobotni wieczór monkińska młodzież usłyszała nagle przeraźliwy krzyk i zobaczyła pędzącą na rowerze postać. Od strony lasu, nie zważając na zakręt, uderzyła w kościelny parkan. Podbiegli do niej, z początku nie poznali. Był to syn gospodarzy, który to doszedł do siebie po kilku dniach. Nie chciał mówić o swojej przygodzie. Jakoś dziwnie szybko organista przeniósł się do innej parafii, a po jego wyjeździe, sprzątając kościół, kościelny znalazł za organami na chórze usmarowaną kredą brudną komżę. No i wtedy wszystko się wydało. Zresztą po kilku miesiącach organista spotkawszy swojego kolegę z Monkiń z troską pytał o swego rywala i zarzekał się, że nie chciał zrobić tak wielkiej krzywdy. Wieś tak nagle opuścił, bo bał się zemsty.

Po pewnym czasie drugi kawaler wyznał, że w „Strachniącym Dołku” zza drzewa wyszedł duch kobiety. Przestraszył się tak bardzo, że bał się nawet do tego przyznać, żeby go nie wzięto za niespełna rozumu. A dziewczyna, jak to bywa: „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”, wyszła za mąż za chłopaka z innej parafii. O organiście wkrótce zapomniano, a drugi kawaler ożenił się z panną z drugiej części parafii- do której nie musiał jeździć w zaloty przez las.
Kapliczka i nowy krzyż dalej wiszą na starym dębie. Morał z tego taki- „ drogie panny nie czekajcie na trzeciego tylko wychodźcie za mąż za pierwszego, ażeby zaoszczędzić kłopotu dla dwóch innych”.

A czy straszy nadal? Podobno tak, jak twierdzi autor, jego ojciec, jak również wielu innych, którzy przejeżdżając tamtędy o północy słyszeli dziwne odgłosy. A może to nie cyganka staruszka straszyła, tylko stary skrzat Leśne Licho żarty robił?


Edward Milewski, Teresa Gutowska

Więcej w tej kategorii: « Rozmawiajmy! Dziadowa Góra »

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

Foto Bajka - Lustra
Opał klasy PREMIUM
Zakład stolarski
Foto Bajka - Fotograf
MIRAD - Bar przy kominku
GENERALI
Tepete - Auto zastępcze
Drewno opałowe
Weterynarz
Biuro Rachunkowe