• 1
  • 2
niedziela, 15 marzec 2015 13:14

Wzorem Rzymian

Napisał

W kompleksie budynków, gdzie obecnie funkcjonuje sklep motoryzacyjny, jeszcze w latach osiemdziesiątych mieścił się obiekt, od którego ulica Łazienna wzięła swoją nazwę. Dawniej miejsce to kojarzone było z łaźnią żydowską. Od zakończenia okupacji budynek służył augustowianom jako ogólnodostępna łaźnia miejska.

"Po wojnie, mój sąsiad, inżynier Henryk Osewski, wykonał plan i zaczęła się budowa łaźni. Sam nawet woziłem deski ze stacji kolejowej. To była dobra rzecz, bardzo dużo ludzi przychodziło. Nawet moja żona tam pracowała" – wspomina jeden z mieszkańców miasta. Łaźnia miejska cieszyła się ogromną popularnością, głównie w okresie zimowym i jesiennym. Otwierano ją w godzinach popołudniowych, a wstęp do niej miał każdy augustowianin.

W niskiej części kompleksu, w której do niedawna mieściło się centrum ogrodnicze, znajdował się hol prowadzący do parowej części przybytku. Tam też sprzedawano bilety. Saunę ogrzewał specjalny kamienny piec, a na schodkach sięgających sufitu siadali amatorzy "parowej" terapii. Na najwyższym stopniu temperatura była już naprawdę wysoka. I choć może nie przypominało to seansów parowych w starożytnym Rzymie, to szansa na relaks i nabranie energii na kolejne dni była gwarantowana. Kiedy para buchająca z wody wylewanej na rozgrzane kamienie gęstniała, krążenie krwi pobudzały dodatkowo miotełki służące do uderzania się po ciele.

Wchodząc do wyższej części budynku, po paru metrach natrafimy na niezagospodarowane piętro, gdzie na końcu krótkiego korytarzyka znajdują się zakratowane drewniane drzwi a za nimi puste pomieszczenia. Wcześniej istniało stąd połączenie z tą częścią obiektu, w której znajdował się hol. Wszystko po to, by rozgrzani klienci łaźni mogli również zażyć orzeźwiającej kąpieli. Tam, gdzie dziś stoją sklepowe lady, niegdyś mieściły się kabiny prysznicowe, a w pustych pokojach na piętrze czekały tradycyjne wanny. Dziś o pierwotnym przeznaczeniu miejsca świadczy jedynie dodatkowe piętro nad sklepem i wysoki komin.

Wkrótce cały obiekt zostanie najprawdopodobniej wyburzony, a jedynym po nim wspomnieniem pozostanie tylko nazwa ulicy.

Gruby Benek