• 1
  • 2
  • 3
czwartek, 09 kwiecień 2015 15:21

Znamienne początki

Napisał
"Czas utrwalony. Augustowski świat Judela Rotsztejna" "Czas utrwalony. Augustowski świat Judela Rotsztejna"

Dziś, kiedy usunięcie wyrw i dziur na jednej ulicy staje się problemem, a słowo "turystyka" w odniesieniu do naszego, podobno nadal atrakcyjnego miasta oznacza brak jakiejkolwiek obiektywnej i długofalowej koncepcji, warto cofnąć się do początków. Augustów stawał się bowiem miejscowością atrakcyjną dla przyjezdnych wtedy, gdy miasto podnosiło się z wojennych zniszczeń, a o rekreacji nikt jeszcze nie myślał.

"W czasie pierwszej wojny światowej nie było mowy nawet o turystyce w ogóle, nie tylko w Polsce" – pisze w swoich wspomnieniach Piotr Halicki, burmistrz Augustowa w latach 1927-29. O Augustowie nie było nawet co wspominać. "Miasto zabudową dotykało tylko do bagien i rzeki. Na cmentarz noszono nieboszczyków wokoło przez śluzy (nie było mostu). Na Majówki chodzono za grodzieńską szosę na leśną polanę. Kąpano się w kanale na całej przestrzeni. Pokaleczone i częściowo poschnięte drzewa i krzewy, w parkach żadnej ławki, ogrodzenia z drutów kolczastych i z powalonymi w koło słupami. Na rynku i na ulicach wyboje, trochę chodników wokół rynku i na ulicy 1-go Maja" – taki obraz przedstawiało sobą miasto w okresie międzywojennym. A jednak Halickiemu, który urząd włodarza miasta pełnił zaledwie dwa lata, udało się "zmienić" Augustów, wybudować prawdziwy most, zmodernizować szkolnictwo i sprawić, by wschodnia Polska stała się turystyczną Wenecją kraju.

"Widziałem już w swojej młodości Grodno, Wilno i Kowno. (...) Zwiedziłem Gdańsk, Oliwę, Sopot, Bydgoszcz, Toruń i wszystko, co jest w nim pięknego. W czasie wojny z Bolszewikami jako żołnierz przebywałem w wielu miastach" – wspomina.

Halicki był socjalistą, któremu dobro miasto leżało wyjątkowo na sercu. Przejmując stanowisko burmistrza wiedział, że w Zarządzie Miasta i w Radzie może liczyć na przewagę swojego stronnictwa, będzie to więc (poza nielicznymi wyjątkami) jedna grupa. Zdawał jednak sobie sprawę, że wszystko zależy od jego uporu, wyobraźni, wiedzy, determinacji i przemyślanych decyzji, do których będzie musiał przekonać innych. "Obawa, że stanę się biurokratą, próżniakiem, i sobiepankiem, że będę szukał spotkań przy herbatce (...) i jałowych gawęd – upadła" – stwierdza.

"Badając las i konfrontując jego teren z placem zagospodarowania w obecności straży leśnej dowiedziałem się, że obręb lasu Orzechówka, między szosą suwalską a jeziorem Neckiem, jest pod ścisłą ochroną wojskową jako osłona koszar" – pisze Halicki. To właśnie ów las w jego wizji miał stać się pięknie zagospodarowanym terenem. Na zatwierdzenie planów zabudowy Orzechówki trzeba było jednak czekać cały rok 1928. Okazało się, że inspektorat Ochrony Lasów musi zezwolić na zmianę użytkowania terenu leśnego, zgodę musi wyrazić również Ministerstwo Obrony (by nanieść zmiany na mapach sztabowych), Ministerstwo Robót Publicznych i Departament Samorządowy. "Trzeba było po kilka razy dojeżdżać i popychać sprawę, godzinami wyczekiwać na dygnitarzy, wciąż bawiących na konferencjach, aby dowiedzieć się, że sprawa jeszcze nie załatwiona" – wspomina Halicki w tym i kilku innych miejscach, dowodząc, że powodzenie zależało nie tylko od wiary we własne siły, lecz także umiejętności działania w realiach codzienności i rozumienia jej mechanizmów.
W ramach akcji promocyjnej Halicki własnoręcznie tworzył i wysyłał na cały kraj, a nawet poza jego granice, "propagandowe" pocztówki. Fotograf Rotsztejn setkami kolportował je do księgarń. 50 sztuk za pośrednictwem "Orbisu" rozplakatowano na wagonach 1 klasy i dworach kolejowych. Cześć z nich trafiła do polskich ambasad i czasopism za granicą, najwięcej do Stanów Zjednoczonych. Każdy, kto chciał pisać za granicę, mógł otrzymać je w magistracie bezpłatnie. Kiedy plany zagospodarowania Orzechówki zostały zatwierdzone, Halicki skomponował widokówkę – ofertę sprzedaży działek – z wierszem swojego autorstwa (zdj.).

Wychodząc z założenia, że przyjeżdżający do Augustowa turysta musi na własne oczy zobaczyć coś, co go autentycznie zadowoli (zamiast być przekonywanym, że to, co widzi, musi mu starczyć), Halicki postawił na estetykę i czystość. Przed pierwszym sezonem "parki były ogrodzone, zakwiecone i obstawione nowiutkimi ławkami. Wszystkie domy w centrum miasta i przyległych ulicach pobielane. W ogródkach, na balkonach i pod oknami kwiaty. Szyldy odnowione a w sklepach wzorowa czystość. Dorożek nie powstydziłaby się Warszawa" – wspomina.

Wśród osób, które przybyły do nowego Augustowa, znajdowało się około 300 letników samotnych bądź z rodzinami i trochę Polaków z Niemiec, razem 502 osoby. Najmilszym gościem okazała się Rosa Bailly, generalna sekretarka Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Francuskiej. Dzięki przyjęciu zgotowanemu jej w naszym mieście, szczegółowo opracowanemu planowi zorganizowania pobytu, (w który włączono również nowo powstałe szkoły), wyjechała z Augustowa zauroczona jego pięknem. W wywiadzie udzielonym warszawskiemu dziennikarzowi wyznała, że w podczas swojej wizyty w Polsce odwiedziła tylko pięć miast, ale takich ludzi i okolic jak w Augustowie nie spotkała nigdzie, co wielokrotnie miała potwierdzić w swoich późniejszych wypowiedziach.

A sam Augustów? Zabudowa Orzechówki, a także Zarzecza, pociągnęły za sobą konieczność likwidacji bagien. Teren zaplanowany do uzdatnienia nieużytków pomiędzy Kanałem Bystrym, szosą sejneńską, szosą suwalską i lasem łącznie o wielkości 82 hektarów miał być przekształcony na park miejski z ośmioma stawami rybnymi. Delegowany z Ligi Ochrony Powietrznej państwa lotnik za idealny do stworzenia lądowiska uznał teren o nazwie Bielnik. Miały tam kursować samoloty R.W.D jako "dorożki powietrzne". Tych planów zrealizować się nie udało. A jednak, zważywszy na początkową sytuację, zmiany były co najmniej imponujące. Pomińmy szczegóły prawne i etapy działania, skupiając się na podsumowaniu Halickiego, który bez fałszywej skromności i ze zrozumiałą dumą opisuje moment, w którym jego ukochane miasto zaczęło coś znaczyć:

"W Augustowie powstał most, zbudowano cztery domy turystyczne: Yacht-Klub oficerski, Yacht-Klub Polski, Dom Leśnika, Przystań Klubu Podoficerskiego. Powstała dzielnica Zarzecze-Bór, Restauracja Kellerta, Schronisko Kuratorium Szkolnego w Wilnie, pływalnie z 30 kabinami, Przystań Strzelecka i Dom Strzelca. Częściowo zbudowano stadion i strzelnicę. Budowały się prywatne domy letniskowe, wille, pensjonaty, schroniska. Letników był pełen las. Przywoziły ich autobusy, przyjeżdżali lukstorpedami, pociągami i własnymi autami. Trzy statki odbywały rejsy po jeziorach, rzekach i kanale. Co niedzielę odbywały się regaty wioślarskie, wyścigi kajaków, żaglówek i pływackie."

Choć Halicki w swoich działaniach był uzależniony od pomocy i decyzji innych, to właśnie on był motorem całego pomysłu, świadomym, że najwięcej zależy od niego. Ogromne znaczenie odgrywało też zaufanie, na które, jak sam zaznacza, musiał uprzednio dobre osiem lat pracować. Choć przed wojną znalazł się na "czarnej liście" sanacyjnej i bez pracy, Rada Miejska w tajnym głosowaniu "przeprowadziła" go na stanowisko pierwszego ławnika. Korzystając z uprawnień, podczas kilkudniowej choroby burmistrza, przeprowadził uchwałę i załatwił formalności związane z przekazaniem w drodze darowizny i dzierżawy Lidze Popierania Turystyki 6,6 hektara terenu leśnego na budowę domu turystycznego na Białej Górze.

Choć dziś to wszystko niezwykle odległe czasy, trudno oprzeć się wrażeniu, że podobnej Halickiemu postawy, umiejętności, a przede wszystkim autentycznego poświęcenia zabrakło zdecydowanie wielu późniejszym włodarzom naszego miasta. Warto wiedzieć, dzięki komu augustowska turystyka stała się faktem, w jakich warunkach przyszło jej się rozwijać i co uznano za najważniejsze. I może zastanowić się, dlaczego nawet w dobie dorożek, nikt nie wpadł na pomysł, że najlepszym rozwiązaniem będzie pokrycie centrum miasta dajmy na to kocimi łbami (w wersji nowszej – kostką brukową).

(Przy pisaniu tekstu korzystaliśmy ze wspomnień Piotra Halickiego)

Więcej w tej kategorii: « Pamiątkowy ryngraf Stara śluza »

1 komentarz

  • Link do komentarza Elżbieta piątek, 04 wrzesień 2020 11:54 napisane przez Elżbieta

    Przeczytałam ten artykuł i drugi "Śmiechu warte". Szkoda, że dzisiaj rządzą niektórymi emocje niższych kategorìi. Wierzę jednak, że "ludzi dobrej woli jest więcej..."

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot