• 1
  • 2
niedziela, 31 maj 2015 15:32

Miasto z innego świata

Napisał

"Augustów był bardzo przyjemnym miastem. Nieduży, pięknie położony" ‒ pisze w swoich wspomnieniach urodzony w 1928 roku Jan Jaworowski. Wyłania się z nich obraz dawnego Augustowa, taki, który dziś trudno nam sobie nawet wyobrazić.

Okna mieszkania Jaworowskich, w istniejącej do dzisiaj zabytkowej kamienicy, wychodziły z jednej strony na ulicę Kilińskiego, z drugiej na 3 Maja. Choć na podwórzu stała studnia, w wodę zaopatrywał lokatorów kursujący z beczką po mieście woziwoda. Dom oświetlały lampy naftowe i świece (prąd pojawił się dopiero wskutek działań tartaku). Ogrzewał go piec kaflowy, w którym palono drewnem. Przed wejściem siadywał często znany wszystkim żebrak Śruba i kilkunastoletnia Peda. Autor wspomnień wymienia jako dawne rozrywki rekreacyjne liczne spacery nad Necko oraz na Zarzecze koło cypla przy ujściu Necka do Netty. "W lecie w niedziele i święta spotykaliśmy tam Kondrackiego, który pchał biały wózek z lodami"‒ pisze. "Kondracki był bardzo ważną postacią. Pchał swój wózek sam przez parę kilometrów". Ponieważ nie istniały lodówki woził z sobą lód rzeczny posypany grubą solą. Wyrąbywało się go w zimie i przechowywało w głębokich dołach przykrytych dachem z ziemi i darni. "Na cyplu można było znajdować prehistoryczne groty strzał i małe nożyki wyciosane z krzemieni"‒ relacjonuje Jaworowski dodając, że sam posiadał kilka z nich. Na jeziorach augustowskich wszędzie królowały tratwy. Funkcjonowało też kilka bindug do spławiania drewna, Przed jedną z nich, na Necku, nazywaną "Niemcem", umiejscowione było malownicze bagno Sztuczno, gdzie w nocy "błyskały różne światełka i straszyły", głównie za sprawą świetlików.

A jak wyglądało samo miasto?


Istniało wiele zawodów, wiele cechów i oczywiście dużo sklepów. Najlepsze chleby i bułki dostawało się u "Turka", wędliny u Rutkowskich, przy głównym placu znajdował się zakład fotograficzny Rotsztejna. Na rogu Hożej i 3 Maja funkcjonowało kino, na 29 Listopada młyn. Na rogu ulicy Kościelnej i 3 Maja stała jedna ze studzien miejskich, gdzie zatrzymywali się chłopi z furmankami, zwłaszcza w dni targowe – wśród nich trafiali się powroźnicy przy tej studni kręcący liny z konopi. Sam targ, jak i wiele lat później, odbywał się we wtorek i piątek. Ale tylko kiedyś na miejskim targowisku można było nabyć masło owinięte w liście chrzanu czy gliniane miski i dzieże do wyrobu ciasta. Plastiku nie stosowano wtedy w ogóle. W czasach dzieciństwa Jaworowskiego praktycznie w całym mieście brakło elektryczności. Wiele domów stało drewnianych, wskutek czego często zdarzały się pożary, a konne wozy strażackie z ręcznymi pompami przy dźwiękach syren pędziły przez miasto. Auta na ulicach zdarzały się tak rzadko, że każde budziło sensację, za to codzienny widok stanowiły dorożki. Dopiero przed samą wojną pojawiła się taksówka należąca do Masłowskiego. Wśród rozlicznych nazwisk i miejsc przedwojennego Augustowa Jaworowski wymienia także małą chatkę przy ujściu Kanału Bystrego do Sajna, gdzie mieszkała pani Malinowska, bardzo stara, samotna niewiasta. Łódką przewoziła chętnych przez jezioro do wioski Czarnucha. Zabili ją Niemcy. Na Mostowej mieszkała z kolei "baba", u której Jaworowscy zamawiali sękacze pieczone na wałku nad ogniem.

Właśnie taki Augustów można było zobaczyć z okien kamienicy u zbiegu ulic Kilińskiego i 3 Maja. Członkowie licznej rodziny Jaworowskich właśnie stąd wyruszali w świat niejednokrotnie zapisując się bardzo wyraźnie na kartach historii.

Zdjęcia pochodzą ze zbiorów prywatnych

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.