• 1
  • 2
sobota, 19 wrzesień 2015 16:34

Augustów dorożek

Napisał

Istniał. I miał się dobrze. Funkcjonowały do lat 60- tych, w czasach, kiedy samochody jeszcze nie opanowały przestrzeni miejskich. Dowodzą tego zdjęcia sprzed lat i opowieści starszych mieszkańców. Zdarzają się też tacy, którzy chętnie zobaczyliby je ponownie. Choćby jako atrakcję turystyczną.

"Były tam eleganckie dorożki obsługujące złotą młodzież i dorożki zwyczajne, wzięte na godziny przez emerytów; stare karety, stare konie, stara uprząż i służba w wytartej liberii, i nowe, prosto z Wiednia powoziki, przy których lokaje mieli kwiaty w butonierkach, a furmani opierali bat na biodrze, jak marszałkowską buławę"- brzmi jeden z opisów z "Lalki" Bolesława Prusa. I choć dawna Warszawa niewiele ma wspólnego z grodem nad Nettą warto uświadomić sobie, że także i u nas, po augustowskich ulicach kursowały niegdyś podobne środki transportu.

‒ Mój dziadek miał dorożkę ‒ opowiada pan Grzegorz. Kiedyś numerowało się je trochę inaczej niż współcześnie, jedynka była zawsze najładniejsza. Przed wojną stały w kolejkach i można je było zamówić razem z woźnicą. Kwitł przemysł rymarski, robiono uprzęże. ‒ W każdym nadleśnictwie był powóz, dorożka, furmanka czy bryczka ‒ dodaje pani Krystyna Żelewska- Mirska. ‒ Używało się również dwukółek i linijek, typowych zwłaszcza dla polowań ‒ ciągnie jej towarzysz – te ostatnie u nas wyglądały jak proste powoziki na cztery koła, siadało się wzdłuż ławy, na której opierali się myśliwi z bronią. Powozami odwoziło się gości i rodzinę, kursowały z miejscowości do miejscowości.
Zdaniem pani Mirskiej dziś również nie popsułyby klimatu. ‒ Ci turyści, którzy kwaterują się, jeżdżą po mieście i sami zwiedzają, powinni mieć do dyspozycji atrakcyjne środki transportu ‒ uważa. ‒ Starsze kobiety wolałyby na przykład przemierzać Puszczę Augustowską wozem, niż rowerem czy samochodem. Po pierwsze liczy się wiek, a po drugie z powozu wszystko inaczej wygląda. Tak, dajmy na to, 6 osób i woźnica. I konie do powożenia ‒ wymienia.

I choć trudno sobie wyobrazić, by za naszymi oknami rozpostarła się nagle panorama brukowanych uliczek i lamp gazowych to warto czasem spojrzeć na stare pocztówki i dawne rodzinne fotografie.

Więcej w tej kategorii: « Zawyły syreny Bohater z Olszanki »

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.