• 1
  • 2
środa, 12 październik 2016 16:39

Październik

Napisane przez IT

Czy ktoś się zastanawiał, dlaczego październik nazywa się tak a nie inaczej? Nazwa tego pierwszego całkowicie jesiennego miesiąca, zwanego przez nasze babcie i prababcie częściej paździerzcem, paździerzeniem lub pościernikiem, pochodzi od czynności związanych z obróbką powszechnej kiedyś w uprawie rośliny, czyli lnu.

Jak większość rodzimych nazw miesięcy, październik wywodzi się z tradycji ludowej i związany jest z cyklem pracy człowieka na wsi. Nazwany został na cześć...można śmiało powiedzieć, że odpadków czy efektu ubocznego. Mowa o paździerzach, czyli zdrewniałych części suchych łodyg lnianych lub konopnych, powstających w wyniku oddzielania włókna. Kiedy dni stawały się coraz krótsze a wieczory dłuższe, a na polach, ogródkach i w obejściu pracy było mniej, wiejskie kobiety przygotowywały się do zimowych prac w zaciszu domowym. Październik był takim miesiącem przygotowań, kiedy na wsiach pracowano przy obróbce lnu, rośliny dawniej powszechnej i jednocześnie bardzo pracochłonnej.

Na czym polegała ta jesienna praca z lnem, zwana międleniem i tarciem? Podpytaliśmy kilka pań, które pamiętają jak w ich rodzinnych domach uprawiało się tę roślinę. Wynika z tych wspomnień, że na Augustowszczyźnie uprawa lnu była popularna. – Prawie każdy we wsi miał małe poletko lnu, my pod lasem, tak ładnie niebiesko kwitł. Pracy było sporo przy nim. Przede wszystkim nie można było kosić, tylko ręcznie zrywać len z pola. – usłyszeliśmy. Potem się suszyło roślinę na powietrzu. - Wiązki lnu ustawiało się w takie daszki, jak domek z kart i oplatało sznurkiem, żeby wiatr nie zwiewał. Potem oddzielało się ziarna od słomy, którą się rosiło (czyli wilgotniało przez rosę) i znowu suszyło. Leżał w szopie tak do października właśnie – wspomina nasza kolejna rozmówczyni. Wtedy zaczynało się przygotowanie lnu do zimowego tkania. - Trzeba było oddzielić włókna od reszty. Kładło się wiązki lnu w poprzek na międlarce. To takie drewniane urządzenie. Myślę, że jeszcze jest gdzieś głęboko schowane w szopie. Naciskało się te wiązki z góry taką listewką, czyli cierlicą. Z tego tarcia otrzymywało się miękkie włókno a twarde odpadki to były właśnie paździerze, od których nazwę wziął październik. Paliło się nimi w piecu. A z lnu w zimie mama i babcia tkały worki na ziemniaki – takim stwierdzeniem kończyły się wspomnienia.

Kto by przypuszczał, że takiej niepozornej roślinie jak len zawdzięczamy nazwę jednego z naszych polskich miesięcy?

Zdjęcie : Narodowe Archiwum Cyfrowe

Więcej w tej kategorii: « Akcja: wykopki Augustowskie cerkwie »

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.