• 1
  • 2
wtorek, 02 czerwiec 2015 19:50

Stanowczo za krótki

Napisała

To był jedyny zarzut wobec filmu dokumentalnego "Cząstka Podlasia", jaki można było usłyszeć od widzów wypełniających szczelnie salę augustowskiego kina "Iskra" podczas poniedziałkowego pokazu w ramach Kinochłona. W dodatku wypowiadany z żalem, bez cienia antypatii.

37 minut tego wyjątkowego dokumentu ukazującego piękno, magię i wielokulturowość Podlasia, a składającego się wyłącznie ze zdjęć i muzyki (żadnej fabuły, głosu Czubówny w tle czy dialogów) upłynęło jak z bicza strzelił. Gdy pojawiły się napisy, na sali wciąż trwała cisza, jakby widzowie zastygli w oczekiwaniu na kolejny obraz zasnutych mgłą rzek czy rozgwieżdżonego nieba i kolejną porywającą ścieżkę dźwiękową. Dopiero po chwili zdano sobie sprawę, że to już koniec. Wtedy rozległy się gromkie brawa.

Podobnym aplauzem przywitano gości pokazu – twórców prezentowanego dokumentu: Zdzisława Folgę, Pawła Jankowskiego i Marka Kubika, którzy opowiedzieli o trwającej ponad dwa lata pracy nad filmem oraz odpowiadali na pytania oczarowanej publiczności (niektórzy chwytali za mikrofon głównie po to, by podzielić się swoją pozytywną opinią na temat dokumentu i emocjami, które towarzyszyły oglądaniu). Jak przyznali zaproszeni goście, działanie na emocje odbiorców było jednym z głównych założeń przedsięwzięcia. Chcieli też uwiecznić to, co stanowi o wyjątkowości Podlasia, ale już zanika, odchodzi w zapomnienie. Stąd tyle kadrów ze starszymi ludźmi, zdjęcia obwoźnych sklepów, ławeczek przed domami, gdzie spotykają się sąsiedzi, ludzi pracujących w polu, wypełnionych kopami łąk czy łodzi na Biebrzy. Nie zabrakło również szeptuch. Nieprzypadkowo, jak wyjaśnili twórcy filmu, sceny z ich udziałem otwierają dokument, dając do zrozumienia, że znajdzie się w nim magia, mistycyzm, oniryzm.

Zdradzili także, że sami do końca nie wiedzieli, jaki będzie ostateczny efekt – ile uda im się zebrać materiału, ile czasu zajmie po montażu, z jakim spotka się odbiorem. Zwłaszcza że film powstawał własnym sumptem, bez rozbuchanej promocji i z myślą, że najpewniej zobaczą go tylko znajomi. Wybrana 37-minutowa wersja trafiła jednak do kin i od premiery cieszy się niesłabnącą popularnością. Co do czasu trwania dokumentu, autorzy stwierdzili zgodnie, że lepiej mieć niedosyt niż przesyt, choć publiczność skłonna była w tym przypadku polemizować. Zdaje się, że mało kto by protestował, gdyby na jednym pokazie puszczono film po prostu jeszcze raz.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.