• 1
  • 2
sobota, 29 sierpień 2015 19:55

Młotem i kowadłem

Napisał

Rozgrzać stal do 1200 stopni i wykuć na kowadle mogli dzisiaj wszyscy chętni, którzy do godziny 17.00 pojawili się w okolicach amfiteatru. Choć pierwszy w Augustowie piknik kowalski zgromadził raczej sporadyczną liczbę zainteresowanych, prezentującym swoje rzemieślnicze warsztaty pasjonatom zapału nie brakowało.

‒ Kowalstwo wraca do łask. Ale w dzisiejszych czasach trzeba zostać prawdziwym mistrzem, żeby mieć klientów na całym świecie ‒ mówi organizator pikniku, Paweł Mikucki z Augustowa. ‒ Sam uczyłem się we Wrocławiu u mistrza Ryszarda Mazura, jednego z największych specjalistów kowalskich w Polsce a może nawet w Europie. Poszedłem na studia. Zobaczyłem kuźnię, zamigotało i na praktykach spędziłem prawie rok. Były zerwane mięśnie, opiłki, wracanie do domu po 22.00 ze szpitala, ale dyplom obroniłem. Uczyłem się również snycerki w Supraślu ‒ relacjonuje ze śmiechem. ‒ Są trzy kuźnie, trzy kowadła, są chłopaki. Wszyscy z okolic. Stąd pomysł ‒ opowiada o pikniku. ‒ Początkowo miał odbyć się w ogrodzie. To kolega podrzucił pomysł miejskiej imprezy. Sam zajmuje się wytwarzaniem narzędzi bartnych, okuwał miedzią augustowską "Jaćwież". Na miejscu można obejrzeć wykonane m.in. przez niego metalowe ozdoby. "Nierdzewka" okuwana mosiądzem, bardzo niewdzięczny metal ‒ wyjaśnia zainteresowanym sposób powstania metalowej bransolety.

Kolejny uczestnik pikniku zaraził się tematem przez Internet, co udowadnia prezentując branżową koszulkę forum kowalskiego. Hobbystycznie szkoli się już dwa lata. Marcin kowalstwo ma w genach, po dziadku a potem ojcu. ‒ Balustrady, kwietniki, przedmioty użytkowe. One nadal są w cenie – zauważa. – Ale kosztują też sporo wysiłku. A jednak są ludzie, którzy podobnych rękodzieł szukają. Ten świecznik na przykład ‒ mówi, wskazując za siebie ‒ to pół dnia pracy. Jedna metalowa róża to 4-5 godzin roboty. Ostatnio tyle ich zrobiłem na walentynki, że mam już dosyć ‒ śmieje się. ‒ Za to pierwszą wykonaną dałem żonie.

Wszyscy uczestnicy imprezy to pasjonaci, których łączy wspólne zamiłowanie nie będące jednocześnie ich głównym źródłem zarobku. Paweł, jak mówi, w ostatnim tygodniu kuźnię rozpalił na dwie godziny, a z chęcią stałby przy niej przez osiem. Niepowtarzalną okazję postać choć przez parę minut przy kowadle, a także własnoręcznie przy nim popracować mieli natomiast ci, którzy zawitali na piknik. Tym bardziej że kolejny może już się nie zdarzyć.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.